Gdzie po derywaty dla firmy?

Adrian Boczkowski
opublikowano: 11-04-2011, 16:00

Ofertą wabią banki, ale również niezależne firmy doradcze. Kogo wybrać jako partnera do hedgingu? Przedsiębiorcy, którzy chcą zminimalizować ryzyko walutowe, mogą też działać na własną rękę. To jednak wymaga wiedzy.

Transakcje zabezpieczające związane są prawie wyłącznie z rynkiem międzybankowym. Dlatego transakcje "przechodzą" głównie przez lokalne banki. Doradcy bankowi mają rozpoznać potrzeby klientów i skonstruować odpowiednie dla nich strategie zabezpieczające. Tyle teoria. W praktyce bywa różnie. W Polsce wśród najaktywniejszych instytucji zabezpieczających przepływy walutowe są: BRE Bank, Bank Handlowy, Raiffeisen Bank, ING Bank, BNP Paribas (dawniej Fortis), Bank Pekao, Kredyt Bank oraz Bank Millennium.

Rośnie konkurencja

Wielu przedsiębiorców boleśnie sparzyło się w latach 2008/2009 na tzw. „toksycznych” opcjach, czyli instrumentach rażąco źle dobranych do ich indywidualnego przypadku. Warto podkreślić, że opcje są bardzo przydatnymi instrumentami, a „toksyczne” (i bardzo kosztowne) było jedynie ich użycie. Kłopoty setek firm spowodowane łatwowiernością w stosunku do niektórych bankowych "doradców" zwróciły wielu przedsiębiorców w stronę doradców niezwiązanych z bankowymi grupami kapitałowymi. Podmiotów oferujących usługi doradcze w zakresie ryzyka walutowego jest sporo. Przeważnie zatrudniają zespoły analityków, którzy monitorują rynek finansowy. Poza raportami okresowymi, w których starają się przewidzieć nadchodzące trendy, wydają także indywidualne rekomendacje. To wraz z wyczuciem i wiedzą indywidualnego opiekuna ma pomóc eksporterom oraz importerom w optymalizacji zawieranych transakcji. Nie chodzi więc jedynie o wybranie najlepszego momentu działań czy opracowania efektywnej strategii rynkowej. Niezależni doradcy negocjują również z bankami warunki transakcji, minimalizując ich koszty, oraz wyjaśniają klientom zawiłe struktury, jakie czasem proponują banki.

Firm przybywa
Do firm o najdłuższym doświadczeniu w doradzaniu należy DM TMS Brokers (spółka notowana na NewConnect), który ma również własną platformę transakcyjną. Aby uniknąć konfliktu interesów, firma może przeprowadzać transakcje za pośrednictwem zagranicznych banków. W zabezpieczeniach doradza również notowana na rynku New Connect Invista (dawny ECM), a byli dilerzy z Banku Handlowego utworzyli Advanced Financial Solutions. Do ich konkurentów można zaliczyć m.in. Efix, FMC Management czy Alpha Financial Services.
Koszt doradztwa zależy od jego zakresu. Pełna usługa, łącznie z przeprowadzaniem za klienta transakcji, to wydatek kilku tysięcy złotych. W wielu przypadkach to jednak znacznie mniej niż wykup dostępu do jednego z płatnych serwisów informacyjnych (Reuters, Bloomberg), gdzie można na bieżąco śledzić rynek międzybankowy. Skuteczne doradztwo zaczyna się w większości przypadków przy miesięcznych przepływach walutowych wartości co najmniej 300-400 tys. zł. Każdy doradca ma własną filozofię działania. Ci drożsi z reguły oferują zdecydowanie wyższą jakość usług, a opiekunowie klientów mają więcej czasu dla każdego z nich. Niemniej różnice w cenach sięgają kilkudziesięciu procent.

Duży może sam

Kiedy spółka obraca miliardami i narażona jest na duże ryzyko walutowe czy towarowe, powinna rozważyć utworzenie własnego dealing roomu. To zespół specjalistów, którzy mają bezpośredni dostęp do światowych giełd i rynków pozagiełdowych. Przy dużej skali transakcji tańsze niż korzystanie z usług banków i zewnętrznych doradców może okazać się zatrudnienie zespołu dilerów i udostępnienie im niezbędnej infrastruktury (terminale informacyjne, transakcyjne). Do tego można mieć większą pewność, że własny dealing room będzie maksymalizował bezpieczeństwo spółki, a nie prowizje pośredników.
Taki model z polskich spółek wybrał KGHM. Lubińska spółka ma od lat dwa dealing roomy — surowcowy i walutowy. Ich skuteczność jest zróżnicowana w czasie, ale specjaliści z miedziowego kombinatu nie mają na razie na swoim koncie większych wpadek. Udaje im się za to przewidywać duże spadki notowań czerwonego metalu na światowych giełdach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane