GELLWE MA ZBUDOWAĆ FABRYKĘ ZA 50 MLN ZŁ
Podkrakowska spółka zapowiada przejęcie dwóch firm z branży spożywczej
W 2001 roku podkrakowska firma spożywcza Gellwe zamierza przejąć dwie mniejsze fabryki słodyczy z lokalnego rynku. Kosztem 50 mln zł chce także uruchomić nowy zakład w Katowickiej SSE.
Gellwe, pochodzący z podkrakowskiego Zabierzowa, producent deserów w proszku i kawy cappuccino przymierza się do przejęcia dwóch lokalnych firm spożywczych. Spółka chce rozszerzyć profil produkcji: fabryki, którymi się interesuje produkują artykuły spożywcze.
— Chcemy kupić przynajmniej jeden zakład. Rozważamy różne możliwości sfinansowania projektu. Rozmawiamy nie tylko z funduszami,a także z bankami — mówi Wiesław Włodarski, prezes Gellwe.
Gellwe już szuka partnera finansowego, który zechciałby wesprzeć część zaplanowanych na dwa lata inwestycji.Wiadomo, że wśród zainteresowanych projektem jest amerykański fundusz, ale na pewno nie jest to Enterprise Investors. Partner miałby objąć pakiet udziałów w spółce zależnej Gellwe, do której zarząd zamierza wnieść przejęte fabryki.
Jeszcze jeden zakład
Wiesław Włodarski jest także właścicielem spółki. Nie zamierza jednak sprzedawać jej żadnemu inwestorowi. Wkrótce Gellwe rozpocznie budowę kolejnego zakładu produkcyjnego. Fabryka w podstrefie tyskiej Katowickiej SSE ma być gotowa przed końcem 2001 roku.
— Zgodnie z warunkami zezwolenia Gellwe musi uruchomić produkcję do końca 2002 roku — tłumaczy Włodzimierz Żak reprezentujący Katowicką SSE.
— Na pewno rozpoczniemy produkcję w przyszłym roku. Istniejąca fabryka jest wykorzystywana już w 80 proc., dlatego zdecydowaliśmy się na wybudowanie nowego zakładu. Będzie nas to kosztowało 40-50 mln zł — wyjaśnia prezes Gellwe.
W nowym zakładzie Gellwe pojawią się nowe produkty.
— Będziemy wytwarzać także odżywki dla dzieci — mówi Wiesław Włodarski.
Właścicielem fabryki Winiary — największego konkurenta Gellwe w segmencie deserów w proszku jest Nestle. Zdaniem Wiesława Włodarskiego, do kaliskiej firmy należy około 33 proc. tego rynku. Gellwe — z 18-proc. udziałem — jest drugim krajowym producentem. W cappuccino spółka z Zabierzowa zajmuje trzecie miejsce — po Mokate z Ustronia i wadowickim Maspeksie. Są to najwięksi w kraju wytwórcy kawy z pianką. Zdarza się, że konfekcjonują ten produkt także pod marką zagranicznych firm.
— Od ośmiu lat sprzedaż wzrasta nam rocznie o 60-70 proc. W tym roku obroty powinny sięgnąć 150 mln zł — twierdzi szef Gellwe.
Nic łatwo nie przyjdzie
— Łatwo wykazać taki wzrost sprzedaży, kiedy startuje się z bardzo niskiego poziomu. Za dwa-trzy lata okaże się, czy faktycznie wyroby Gellwe będą cieszyć się powodzeniem. W ciągu dwóch lat sprzedaż deserów spadła o 15 proc. — komentuje nasz rozmówca z jednej z krajowych fabryk produkujących podobny asortyment.
Obecnie około 12 proc. produkcji Gellwe eksportuje, z czego 30 proc. wyjeżdża na Zachód, a 70 proc. do Czech, Bułgarii, Rumunii, krajów nadbałtyckich i na Węgry. Prawdopodobnie w ciągu trzech lat na Węgrzech powstanie pierwsza zagraniczna fabryka Gellwe.