Giełda otwiera się na spółki high-tech
Przedstawiciele portali z rezerwą podchodzą do nowych propozycji GPW
Liberalizacja kryteriów dopuszczeniowych i ewentualne stworzenie nowego rynku notowań to marchewka, którą Giełda Papierów Wartościowych chce przyciągnąć spółki z sektora IT. Firmy internetowe traktują jednak tę deklarację ostrożnie i mimo zachęt ze strony Rady Giełdy wybierają zagraniczne parkiety.
Warszawska giełda poczuła się zaniepokojona niewielką liczbą nowych spółek, które wchodzą do notowań. Jednym z pomysłów na ożywienie rynku ma być zmiana regulaminu GPW w części dotyczącej tzw. kryteriów dopuszczeniowych. Zgodnie z nowymi propozycjami, którymi wczoraj miała się zajmować Rada Giełdy, przy rozpatrywaniu wniosków nie będzie brane pod uwagę to, czy emitent przynosi zyski. Tym samym GPW otworzy się szerzej m.in. dla przynoszących straty firm internetowych.
Inny pomysł, który może doczekać się realizacji, to stworzenie oddzielnego rynku notowań, na którym byłyby notowane papiery spółek high-tech.
Nie znali przepisów
Czy te zmiany przyciągną emitentów? Sam Wiesław Rozłucki, szef GPW, jest bardzo ostrożny.
— To nieprawda, że dotychczas firmy przynoszące straty nie mogły debiutować na giełdzie. Nasze przepisy zezwalały Radzie Giełdy także na dopuszczanie spółek ze stratami. Było to jednak kryterium uznaniowe, które nigdy nie zostało w praktyce wykorzystane. Teraz sytuacja będzie bardzo klarowna. Nie oznacza to jednak, że oczekujemy szturmu spółek high-tech. Wszystko zależy od emitentów i od organizujących oferty publiczne biur maklerskich — mówi szef giełdy.
Tymczasem przedstawiciele firm internetowych przyjmują deklaracje GPW z rezerwą. Uważają, że jest to dopiero pierwszy poważniejszy ukłon w stronę dynamicznie rozwijającego się sektora.
Marek Borzestowski, prezes Wirtualnej Polski, która w poniedziałek zadeklarowała chęć wejścia na NASDAQ, powiedział nam, że jeśli dojdzie do zmian w kryteriach dopuszczeniowych, zarząd spółki rozważy możliwość debiutu na GPW. Przyznaje, że w tej chwili warszawska giełda jest dla WP mało kusząca.
— Barierami są m.in. rygorystyczne obowiązki informacyjne GPW i brak przygotowania polskich środowisk finansowych do wyceny spółek internetowych — uważają przedstawiciele innych polskich firm internetowych.
Strach przed informacją...
Finansiści zwracają szczególną uwagę właśnie na obowiązki informacyjne. Firmy internetowe wolą NASDAQ od giełdy nowojorskiej, a tym bardziej od polskiej, bo nie muszą ujawniać tak wielu istotnych informacji biznesowych.
— Takie regulacje zmuszają firmy do ujawniania swojej strategii, która w branży high-tech jest szczególnie istotna. Firma, która odkrywa karty, wiele na tym traci — uważa Marek Borzestowski.
... i sporo prestiżu
Przedstawiciele branży są zgodni, że w Polsce musi dojść do liberalizacji przepisów giełdowych, gdyż w innym wypadku spółki IT będą szukać kapitału za granicą. Liberalizację wymuszą też polscy inwestorzy, którzy zaczynają lokować kapitał na giełdach zagranicznych.
Zdaniem Arkadiusza Kuicha, dyrektora Internet Idea, spółki zarządzającej portalem yoyo.pl, debiut na zachodnich giełdach jest dla naszych portali sprawą prestiżową. Tamtejsi inwestorzy bardziej dojrzeli do kupowania papierów takich przedsiębiorstw.
— W Polsce spółkami tego typu zainteresowani są głównie indywidualni inwestorzy. Nasze instytucje finansowe nadal podchodzą do firm IT z dużą rezerwą — narzeka dyrektor Idei.