GIEŁDA POLUJE NA SPÓŁKI INTERNETOWE
Bez inwestycji w WWW część firm IT nie może liczyć na wysoką wycenę rynkową
MAŁY TEŻ POTRAFI: Należy liczyć się ze stałym wzrostem wartości spółek zaangażowanych w Internet. Przykład ComArchu pokazuje jednak, że także małe spółki, jeśli będą miały dobrą strategię, są w stanie bardzo dynamicznie się rozwinąć — ocenia Dariusz Turkiewicz, analityk CDM Pekao SA. fot. Borys Skrzyński
Giełdowe spółki z branży IT, które nie nadążały za styczniową hossą, mogą powrócić do łask inwestorów. Pod warunkiem jednak, że ogłoszą plany związane z rozpoczęciem działalności w szeroko rozumianym Internecie.
W ciągu ostatniego miesiąca wartość subindeksu WIG Teleinformatyka wzrosła z 17,9 tys. do ponad 20,4 tys., punktów, czyli o 14,05 proc. W porównaniu z dwoma głównymi giełdowymi indeksami WIG i WIG 20 sektor teleinformatyczny zaprezentował prawie dwukrotnie wyższy wzrost. Gdyby nie korekta, jaka miała miejsce w ostatnich dwóch tygodniach, wzrost mógłby być jeszcze większy, ponieważ w momencie największej hossy (14 stycznia 2000 r.) subindeks przekraczał 22,4 tys. punktów.
Krakowski lider
Najwyższą stopą zwrotu z inwestycji spośród spółek zaliczanych do branży teleinformatycznej może się pochwalić krakowski ComArch. W styczniu cena jego akcji podskoczyła o ponad 43 proc., zaś wartość rynkowa wzrosła z 396 do 566 mln zł. Dla w sumie jeszcze małej spółki oznacza to skuteczne, a co najważniejsze szybkie dołączenie do krajowej czołówki IT.
Na kolejnych pozycjach znaleźli się potentaci branży notujący od 20 do 40 proc. wzrostu.
— To normalne, że zainteresowanie inwestorów skupiło się na największych spółkach, które gwarantują zarówno dużą płynność, jak i spore bezpieczeństwo fundamentalne. Ale i w przypadku mniejszych spółek, typu CSS czy Szeptela, zyski z inwestycji były uczciwe. Najważniejszym czynnikiem, który wpłynął na tak raptowne wybicie kursów, był bez wątpienia Internet. Na tym polu niektóre spółki zdecydowanie zaspały i dlatego znalazły się poza głównym nurtem — ocenia Dariusz Turkiewicz, analityk CDM Pekao SA.
Niechlubne wyjątki
Największe straty w styczniu ponieśli akcjonariusze warszawskiego Apeximu. Wynik, jaki zanotowały papiery spółki, uplasował ją na ostatniej pozycji rankingu. Ujemna stopa zwrotu z tej inwestycji wyniosła aż 14,5 proc.
Trudno jednoznacznie przesądzać, czym kierowali się giełdowi inwestorzy, tak drastycznie przeceniając wartość akcji przedsiębiorstwa. Mimo nie najlepszych wyników firmie udało się jednak zrealizować zeszłoroczną prognozę zysku netto wysokości 10 mln zł. Rynek mógł się jednak poczuć zawiedziony źródłem zysków. Wynik nie został bowiem wypracowany z działalności operacyjnej, ale był przede wszystkim wynikiem sprzedaży budynku biurowego.
Niepewna kondycja finansowa mogła być także przyczyną blisko 6-proc. przeceny papierów Elzabu. W grudniu zeszłego roku firma poinformowała o konieczności korekty w dół prognoz wyników, co zawsze działa deprymująco na inwestorów. Stąd zapewne wykluczenie papierów Elzabu z ogólnogiełdowego trendu.
Wychodzenie z STGroup
W przypadku najmłodszego przedstawiciela sektora IT na giełdzie, spółki STGroup, wyniki finansowe nie mogły być czynnikiem, który spowodował przecenę tych papierów. Wręcz przeciwnie. Zaprezentowane przez wrocławskiego dealera sprzętu komputerowego rezultaty są więcej niż satysfakcjonujące.
Dlatego przyczyn takiego zachowania rynku należy szukać w realizacji zysków przez inwestorów, którzy nabyli papiery firmy w ofercie publicznej. Nie pomogła też wyprzedaż akcji przez Bank Handlowy. Dodatkowym negatywnym czynnikiem mogły być gorsze w porównaniu z producentami oprogramowania perspektywy rozwoju.
Okazja do zakupów
Zdaniem niektórych giełdowych analityków i doradców, właśnie akcje małych spółek, które w ostatnim czasie poddane zostały silnej korekcie, mają teraz największy potencjał wzrostowy. W przypadku potentatów część inwestorów może bowiem uznać ich wycenę giełdową za zbyt wysoką. Dlatego, jak podkreślają specjaliści, gdy mniejsze podmioty przedstawią jasne strategie, w szczególności związane z Internetem, mogą zostać wreszcie docenione.
— Większość z nich działa w segmentach, które nie gwarantują tak wysokich zysków jak prognozowany dla Internetu. Prawdopodobnie to w największym stopniu rzutuje na ich obecną wycenę — tłumaczy Benita Mikołajewicz, analityk ING Barings.
Z kolei Dariusz Turkiewicz twierdzi, że w dalszym ciągu giełdowi gracze będą przede wszystkim zainteresowani największymi firmami informatycznymi.
— Wycena zasobów internetowych będzie ciągle podnoszona ze względu na dojrzewanie rynku. Internet dla całej branży jest niemal czymś obowiązkowym i kto się na niego nie załapie, ma nikłe szanse nie tylko na rozwój, ale i zainteresowanie ze strony inwestorów — uważa analityk CDM.