Ludwik Sobolewski, prezes GPW, chce walczyć o standardy wypowiedzi analityków. Zapowiada utworzenie przy giełdzie Rady Etyki i Ładu Informacyjnego (to na razie nazwa robocza). W zaproszeniu na spotkanie prasowe prezes zapowiedział, że giełda zamierza podjąć działania, by ustanowić standardy wypowiedzi analityków oraz ich prezentacji w mediach.
Więcej szczegółów prezes Sobolewski ma przedstawić w czwartek, podczas największego spotkania inwestorów i firm z rynku kapitałowego w Europie Środkowej i Wschodniej — CEE Market Forum. Na razie zastanawia się jeszcze, jak taka rada mogłaby funkcjonować.
Przypomnijmy, że tydzień temu burzę wywołała wypowiedź prezesa giełdy: „Mam coraz więcej krytycznych myśli na temat poziomu czy charakteru wypowiedzi niektórych analityków. Czasem dochodzi do nieodpowiedzialnych wypowiedzi ocierających się o manipulację”. Złożył nawet oficjalne pismo w tej sprawie do Komisji Nadzoru Finansowego. Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF, podkreślał wtedy, że w Polsce jest wolność słowa, a analitycy mogą się wypowiadać, o ile nie manipulują.
— Do końca tygodnia prezes Sobolewski otrzyma odpowiedź na swoje pismo — zapowiada Łukasz Dajnowicz.
Ludwik Sobolewski nadal jest zadowolony ze swojej wypowiedzi. Jednak tłumaczył wczoraj w Radiu PiN, że nie krytykował analityków, lecz pewien typ wypowiedzi, który uważa za skandaliczny. Sobolewski podkreśla, że chodzi o słowa takie jak „katastrofa” czy „apokalipsa”, używane bez uzasadnienia.
Odniósł się także do listu czytelnika „Pulsu Biznesu”, który zarzucił prezesowi, że wieszczył hossę. Tymczasem nastąpiło załamanie rynku i inwestorzy stracili pieniądze.
Ludwik Sobolewski zapewnia, że w jego przypadku nie ma mowy o manipulacji. Owszem, ocenia sytuację na rynku, jednak zawsze uzasadnia, na czym opiera swoje przekonanie.
Sprawcą całego zamieszania jest Marek Rogalski, główny analityk DM First International Traders, którego wypowiedź zacytował Dziennik: „Rynki akcji czeka w najbliższym czasie prawdziwa apokalipsa”.
— To nie był cytat. Dziennikarz wyciągnął zbyt daleko idące wnioski z mojego raportu — wyjaśnia Marek Rogalski.
Uważa jednak, że kontrola analityków i mediów nie ma uzasadnienia.
— Wiadomo, że media posługują się chwytliwymi tytułami, a analitycy
upraszczają wypowiedzi. Inwestorzy sami muszą wyciągać wnioski. Gdybyśmy
dokładnie tłumaczyli każdą naszą opinię, trzeba by za każdym razem publikować
cały prospekt — mówi Marek Rogalski.