Giełdowa gwiazda zaczęła gasnąć

opublikowano: 21-08-2017, 22:00

Drożejące latami walory Izobloku obrały kierunek przeciwny. Prezes jest zadowolony z wyników, analityk kręci nosem.

Jeszcze w piątek ci, którzy w trakcie pierwszego dnia notowań na NewConnect kupili akcje Izobloku, mogli być ukontentowani. Od grudnia 2011 r. pomnożyli kapitał siedmiokrotnie. Powodów do narzekań nie mieli też ci, którzy zainteresowali się spółką zaraz po przenosinach na rynek główny. Od kwietnia 2015 r. jej akcje przyniosły około 60 proc. zysku. Kursu nie osłabiało nawet to, że zarówno na małej, jak i dużej giełdzie spółka emitowała nowe akcje. Tylko w ramach oferty z lata 2016 r. liczba jej walorów zwiększyła się o 19 proc.

We wrześniu 2016 r. walory Izobloku wyceniane były już powyżej 190 zł. Potem kurs wszedł w trend boczny, by ponownie przebić poziom 190 zł w marcu 2017 r. Od tamtego czasu gwiazda ewidentnie jednak przygasa. Spółka straciła około jednej trzeciej wartości. Tylko wczoraj jej akcje potaniały o 15 proc. Trudno tego nie wiązać z wynikami rocznymi, jakie podała w piątek po południu (rok finansowy Izobloku trwa od maja do kwietnia).

— Generalnie wyniki operacyjne były słabe w części polskiej i niemieckiej. Obie zanotowały sprzedaż i rentowność poniżej oczekiwań. EBITDA była co prawda wyższa, ale zysk na sprzedaży był istotnie niższy niż w roku finansowym 2015/2016 — komentuje Grzegorz Kujawski, analityk Trigonu DM.

— Nie rozumiem rozczarowania wynikami, bo są bardzo dobre. Sprawozdanie składa się z dwóch części — jednostkowej i skonsolidowanej. Jeżeli chodzi o sprawozdanie jednostkowe [dotyczące polskiej części biznesu — red.], to zanotowaliśmy bardzo dobrą rentowność netto i EBITDA. Sprawozdanie skonsolidowane nie uwzględnia zaś pełnego roku obrachunkowego spółki niemieckiej. Konsolidacja i międzynarodowe standardy rachunkowości wywołują sporo operacji jednorazowych, które zostały w sprawozdaniu wyjaśnione. Widać, że inwestorzy tego nie przeczytali — zaznacza Przemysław Skrzydlak, prezes i duży akcjonariusz Izobloku.

Dwa spojrzenia

Skonsolidowany zysk na sprzedaży skurczył się z 13,1 do 5,4 mln zł. Tymczasem od maja 2016 r. do kwietnia 2017 r. przychody Izobloku wyniosły 179,5 mln zł. To o 91 proc. więcej niż w roku 2015/2016. Wzrost sprzedaży to w dużej mierze konsekwencja przejęcia niemieckiej SSW PearlFoam. Właśnie w związku z tą transakcją Izoblok podwyższał kapitał w 2016 r.

— Nie przepłaciliśmy. By analizować, czy akwizycja się opłacała, trzeba przyjąć jakieś kryteria. Pod względem EBITDA, strategii, uniezależnienia się od dostawców — opłacało się.

Tylko operacje jednorazowe dają mało korzystny obraz — twierdzi Przemysław Skrzydlak. Rentowność sprzedaży Izobloku powiększonego o biznes w Niemczech spadła z 14 do zaledwie 3 proc. Rentowność EBITDA z 17,2 do 12,1 proc. Sam zysk netto wzrósł jednak z 4,3 do 8,1 mln zł. Grzegorz Kujawski zwraca jednak uwagę na wpływ zdarzenia jednorazowego związanego z wyceną aktywów niemieckiej spółki, które istotnie zwiększyło amortyzację.

— Trendy sprzedażowe były negatywne — podkreśla Grzegorz Kujawski. Analityk unika jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy przejęcie SSW PearlFoam było błędem. — Konsolidacja ma sens. Pytanie, czy cena była odpowiednia i czy wszystkie rodzaje ryzyka związane z tym przejęciem zostały zidentyfikowane? — zastanawia się Grzegorz Kujawski.

Europa i co dalej

Analityk Trigonu zwraca uwagę, że w obecnej sytuacji rynkowej Izoblokowi trudno będzie poprawiać wyniki.

— Biorąc pod uwagę, że spółka ma duży udział w segmencie europejskiego rynku, a produkcja samochodów w Europie wzorem drugiego kwartału 2017 r. może wykazywać tendencję spadkową, trudno oczekiwać poprawy wyników bez pozyskania klientów z innych kontynentów, obsługiwanych jednak z fabryk również położonych na innych kontynentach — uważa Grzegorz Kujawski.

W czerwcu 2016 r. Przemysław Skrzydlak zapowiadał, że spółka daje sobie trzy lata na to, by przygotować się do ekspansji poza Europę w postaci akwizycji lub inwestycji typu greenfield. Obecnie twierdzi, że w tym zakresie są prowadzone tylko wstępne analizy i sprawdzanie rynku.

— Nie będziemy dokonywać żadnych istotnych ruchów, póki nie będziemy mieli pewności, że spółka w Niemczech funkcjonuje tak jak spółka w Polsce — podkreśla Przemysław Skrzydlak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Giełdowa gwiazda zaczęła gasnąć