Spółka dnia Tajemnicze plany sieci sklepów zelektryzowały wczoraj inwestorów. A wszystko przez konferencję prasową
Sieć delikatesów zwołała na dziś konferencję prasową. O czym? Tajemnica. Branża gubiła się w domysłach, a kurs — rósł.
Bomi, jedna z największych sieci delikatesów na polskim rynku, rozesłała wczoraj zaproszenia na dzisiejsze spotkanie z dziennikarzami. Ale bez słowa o temacie spotkania.
— Chodzi o bardzo ważne wydarzenie. Nic więcej nie powiem — uciął wczoraj rano Krzysztof Pietkun, wiceprzewodniczący nadzoru Bomi.
Udało się nam jedynie dowiedzieć, że w piątek rano spółka powinna opublikować stosowny komunikat.
— To coś więcej niż przejęcie — usłyszeliśmy w agencji PR pracującej dla Bomi.
Jak się okazało, ta informacja zelektryzowała inwestorów giełdowych. Kiedy umieściliśmy ją na portalu pb.pl, już po kilku minutach kurs zaczął wyraźnie rosnąć. W ciągu dnia dynamika sięgała nawet 14,3 proc., a ostatecznie na zamknięciu akcje Bomi kosztowały 16,5 zł, po wzroście o 10 proc.
Kto sprzeda...
Przejęcie? Fuzja? Zmiana właściciela? Przepytywani przez nas przedstawiciele branży gubili się w domysłach.
— Chodzi o wejście do Bomi inwestora strategicznego, prowadzącego już interesy w Polsce — podpowiadał przedstawiciel jednego z polskich funduszy private equity.
— To sensowna koncepcja. Dom Maklerski IDM nie będzie przecież wiecznie akcjonariuszem tej spółki. Lepiej sprzedać akcje teraz, niż za rok — analizował z kolei reprezentant konkurencyjnego Eurocasha, zapewniając jednocześnie, że jego firma nie ma z tym nic wspólnego.
DM IDMSA kontroluje 11 proc. Bomi. Reszta papierów, w postaci pakietów od 5 do 7 proc. akcji, rozproszona jest pomiędzy osoby fizyczne (m.in. Stanisława Okonka, prezesa Bomi) oraz fundusze Pioneer Pekao i ING TFI. Nie udało nam się wczoraj dodzwonić do Grzegorza Leszczyńskiego, prezesa IDMSA i jednocześnie członka rady nadzorczej Bomi.
— Nie, IDM na pewno nie wychodzi z tej inwestycji. Tu w ogóle nie chodzi o zmiany właścicielskie — uspokajał z kolei jeden z nadzorców Bomi.
...a kto kupi?
A kto ewentualnie mógłby kupić sieć delikatesów?
— Przejmującym może być Emperia — zasugerował nam właściciel firmy z pokrewnej branży.
Zaskoczyło to jednak Liliannę Bonecką, specjalistę ds. relacji inwestorskich w Emperii.
— Nie mamy nic wspólnego z konferencją Bomi — zapewniła z mocą.
Inny rozmówca przypomniał, że fundusz Penta Investment, właściciel Żabki, otwarcie deklarował chęć przejmowania m.in. krajowych sieci delikatesowych.
— Nic mi na ten temat nie wiadomo — ucięła te spekulacje Agnieszka Michalak-Lunt, rzecznik prasowy Żabki.
Szczegóły planów Bomi rynek pozna dziś. Być może chodzi po prostu o nowego dostawcę oliwek dla sieci...