GIEŁDOWE LEKI LICZĄ NA WZROST SPRZEDAŻY

Stasiuk Tadeusz
opublikowano: 1999-03-01 00:00

GIEŁDOWE LEKI LICZĄ NA WZROST SPRZEDAŻY

Reforma służby zdrowia polepszy kondycję sektora farmaceutycznego

Zachodzące zmiany w służbie zdrowia istotnie odbiją się na wynikach spółek giełdowych — producentów i dystrybutorów leków. Dzięki temu, jak przypuszczają analitycy, można spodziewać się zdyskontowania tych informacji przez inwestorów.

Wyższe przychody i zyski tak producentów, jak i hurtowników gwarantują bowiem opłacalność inwestycji w papiery publicznych spółek tej branży, a tym samym wzrost ich wartości. Zresztą sami specjaliści uważają, iż sektor farmaceutyczny należał będzie do liderów GPW. Świadczyć o tym może chociażby powodzenie emisji na rynku pierwotnym.

Dla producentów leków szczególnego znaczenia nabiera sprawa skrócenia długiej listy leków objętych cenami urzędowymi.

Nowa filozofia

Powoli zauważyć można zmianę dotychczasowego stanowiska rządu, któremu zaczyna brakować pieniędzy na refundację leków. Z tego względu czynione są przymiarki do podjęcia negocjacji trzech zainteresowanych stron: przedstawicieli producentów, kas chorych i ministerstwa zdrowia.

— Na razie nic nie zapowiada szybkich zmian. Skrócenie listy refundowanych leków, która pokrywa ponad 60 proc. produkowanych w Polsce specyfików, pozwoliłoby na bardziej opłacalną ich produkcję — tłumaczy Jan Krysiuk, dyrektor finansowy kutnowskiej Polfy.

Zgadza się z tym Dariusz Janus, analityk BRE Brokers. Uważa on, że obecne regulacje zaprzeczają konkurencji. Ustalanie raz w roku urzędowych cen uniemożliwia jakąkolwiek reakcję na zmiany np. cen surowców przez krajowych producentów. Przykładem może być obecny wzrost wartości dolara, który podraża import surowców. Pomocne okazać się może wprowadzenie bezcłowych kontyngentów na surowce, które miały ruszyć w styczniu.

Kasy dadzą zarobić

Utworzenie kas chorych, poczytywane jest przez krajowych producentów za pozytywne. By ograniczyć wydatki, będą wymuszać na lekarzach, z którymi podpisały kontrakty, by ci przepisywali znacznie tańsze polskie odpowiedniki zagranicznych środków. Pozwoliłoby to producentom na zwiększenie sprzedaży, a tym samym osiągnięcie wyższych zysków.

— Lekarze nie mogą się już tłumaczyć niską jakością krajowych leków. W większości przypadków polskie medykamenty są identycznymi odpowiednikami zagranicznych. A przy tym są znacznie tańsze. Jeśli istnieje możliwość, dlaczego nie dać zarobić rodzimym producentom. To najlepsza forma wspierania krajowej produkcji — tłumaczy Jan Krysiuk.

Dystrybutorzy zyskają

Na prognozowanym wzroście sprzedaży polskich leków zarobiliby też ich dystrybutorzy. Analityk BRE uważa, że tempo wzrostu cen polskich leków przewyższy inflację, co wpłynie na podwyższenie zysków. Zarobią na tym hurtownie sprzedające polskie wyroby. Słabsze rezultaty zanotują za to importerzy, którzy zajmują się rozprowadzaniem zagranicznych specyfików, np. giełdowa Orfe.

— Mam nadzieję, że wprowadzenie nowych regulacji pozwoli także na likwidację zatorów płatniczych i łatwiejszy obrót środkami. Z tym do tej pory były duże problemy, co często uniemożliwiało przyjęcie odpowiedniej strategii — dodaje Tadeusz Wesołowski, prezes Prospera.

Tadeusz Stasiuk