Słabe dane z amerykańskiego rynku pracy
Wyczulenie
inwestorów na comiesięczny raport może nieco dziwić pobieżnego obserwatora, a
szczególnie osobę znającą podstawowe prawa ekonomii. Otóż rynek pracy pogarsza
się ostatni - i ostatni w cyklu koniunkturalnym ulega poprawie. Oznacza to, że
zmiany w zatrudnieniu są w średnim okresie nieistotne dla zmian giełdowych
indeksów, które wyprzedzają zmiany w realnej gospodarce. Jedynym mankamentem
tego rozumowania jest fakt, że Rezerwa Federalna zwraca baczną uwagę na stopę
bezrobocia i od jej poziomu uzależnia kierunek swoich dalszych działań, a owe
zachowania dla rynku są już bardzo ważne. Jakie więc były dane? Słabe, nawet
bardzo słabe, gdyż zatrudnienie zwiększyło się o 54 tys. co minęło się i tak ze
znacznie obniżonymi prognozami. Nie wiadomo ile w tych danych jest czynników
jednorazowych w postaci zaburzenia dostaw z Japonii, ale publikacja z pewnością
cieszyć nie mogła.
Goldman „na dywaniku” to recepta na spadki indeksów
Nie
dziwi więc słabość indeksów, jednak wracając do rozumowania przestawionego na
samym początku stwierdzić trzeba, że ten szeroko opisywany raport nie zasługuje
na aż tak znaczne zainteresowanie, jakim jest powszechnie obdarzany. Co ciekawe,
dynamiczne zmiany indeksów w reakcji na publikację często są krótkotrwałe, co
potwierdza lepsza końcówka notowań i pewnie w przyszłym tygodniu rynki podążą
już swoją drogą. Droga ta jednak prosta nie będzie, gdyż pojawia się coraz
więcej innych czynników niesprzyjających zwyżkom. Przykładowo na nowo
„rozgrzebywana” jest kwestia nieprawidłowości w działalności Goldman Sachsa,
który został wezwany przez prokuratora w sprawie roli banku w powstaniu
światowego kryzysu. Przez okres ostatniej hossy każde wezwanie Goldmana „na
dywanik” kończyło się korektą.
Moody’s grozi obniżką ratingu USA
Wzmożoną aktywność w
ostatnim czasie przedstawia agencja Moody’s, która jeszcze wczoraj zagroziła
umieszczeniem USA na liście obserwacyjnej z możliwością obniżki ratingu jeżeli
ustawowy limit zadłużenia nie zostanie wkrótce podwyższony. To drugie po S&P
ostrzeżenie ze strony agencji ratingowej dla Ameryki, co prawda słabsze, ale
potencjalnie groźne. Ta sama agencja poinformowała zresztą, że zweryfikuje oceny
dla Citigroup, Bank of America i Wells Fargo z możliwością ich obniżenia.
Grecja otrzyma finansowanie do 2014 roku, ale to już
nieistotne
Ostatnią kwestią jest oczywiście Grecja, która o dziwo
przez ostatnie 24 godziny była dostarczycielem pozytywnych informacji. Może nie
sam kraj, ale doniesienia prasowe z nim związane, które wskazują, że uzgodniony
już został nowy pakiet pomocowy. Ma on zapewnić finansowanie bankrutowi do
połowy 2014 roku w zamian za kolejną fiskalną konsolidację. Co ciekawe w
programie ma uczestniczyć sektor prywatny w rozumieniu europejskich banków, ale
ich udział ma być ograniczony. Giełda w Atenach z radości rosła o prawie 3%, ale
gdzie indziej dominowały spadki i to nierzadko całkiem spore. Wczoraj
reprezentowana siła w Moskwie, Stambule czy Budapeszcie poszła w zapomnienie i
tamtejsze indeksy zniżkowały już całkiem wyraźnie. Słabsza niż indeksy
zachodnioeuropejskie była również Warszawa, ale prawdziwa gra toczy się na Wall
Street, gdzie indeks S&P500 walczy przy poziomie 1300 punktów. Spadki
poniżej tego wsparcia to recepta na kiepski czerwiec na globalnych parkietach.
Walka trwa, ale to niedźwiedzie są strona atakującą i wydaje się, że mają lepsze
karty od byków…
Łukasz Bugaj, Analityk Millennium Dom Maklerski
SA