Wojna? To, według PSE, oznacza ostry list nowego szefa BOT w sprawie ich koncepcji utworzenia PGE. Główny zarzut to zagrożenie bezpieczeństwa Polski.
Zaledwie dwa tygodnie temu doszło do zmiany na stanowisku prezesa BOT, a już rozpętała się wojna między największym w kraju producentem energii a Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE). Paweł Skowroński, nowy szef BOT, ostro rozprawił się z zaproponowanym przez PSE scenariuszem utworzenia Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), której filarami mają być obie spółki. W liście skierowanym do Stanisława Dobrzańskiego, prezesa PSE, przesłanym też do obu resortów odpowiedzialnych za realizację rządowego planu konsolidacji energetyki (skarbu i gospodarki), zarzuca PSE, że realizacja ich koncepcji może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Przypomnijmy, że PSE zaproponowały wniesienie do nich akcji pozostałych spó-łek mających wejść w skład PGE, by nie dopuścić do pogorszenia się kondycji finansowej firmy w chwili przekazania państwu majątku sieciowego. Brak wsparcia dla PSE mógłby doprowadzić do wypowiedzenia kredytów przez banki finansujące PSE i sektor (pod zastaw kontraktów, których stroną są PSE).
Lista zarzutów
„Zasadniczą wadą proponowanych (…) rozwiązań jest to, że utworzona wg rekomendowanego scenariusza Polska Grupa Energetyczna nie spełnia kluczowych założeń wynikających z »Programu dla elektroenergetyki« i nie będzie zdolna realizować niezbędnych inwestycji, a tym samym stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego państwa” — napisał w liście Paweł Skowroński.
Lista zarzutów jest długa. Według szefa BOT, analiza jest niekompletna, bo nie zawiera biznes- planu i koncentruje się na zapewnieniu dobrej kondycji finansowej PSE, a pomija wątek restrukturyzacji PGE, rozwiązania kontraktów długoterminowych, akcji pracowniczych i umów społecznych. Paweł Skowroński sugeruje, że koncepcja mogła powstać po to, by uzasadnić dalsze istnienie PSE.
Kwestia ambicji
Stanisław Dobrzański, prezes PSE, nie ma wątpliwości: to wypowiedzenie wojny.
— Być może stoją za tym kwestie ambicjonalne. BOT nie może pogodzić się z tym, że to nie on ma być liderem konsolidacji. Możliwe też, że tak ostry list miał ułatwić komuś podjęcie decyzji personalnych dotyczących mojej osoby — komentuje szef PSE.
Spółka ma dziś odpowiedzieć na zarzuty BOT. Jej zdaniem, list jest powierzchowny, a przede wszystkim kłóci się z przyjętym przez rząd programem dla energetyki.
— Nie polemizujemy z programem — stanowczo zaprzecza Paweł Skowroński.
Dodaje, że to jedynie krytyczna recenzja scenariusza zaproponowanego przez PSE. Przekonuje, że to nie walka o władzę nad PGE, lecz troska o kondycję największego producenta energii w kraju.
— Nie mamy ambicji liderowania. To nie o to chodzi. Chcemy tylko świadomie uczestniczyć w procesach konsolidacyjnych, by zapewnić jak najsilniejszą pozycję ekonomiczną BOT, bo za to jestem odpowiedzialny. Zdajemy sobie sprawę z konieczności wydzielenia operatora i likwidacji KDT, ale to sprawy krótkofalowe, a należy też zadbać o interesy grupy w długim terminie — tłumaczy szef BOT.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że w związku ze środowym listem Paweł Skowroński był już na dywaniku w resorcie gospodarki. Mówi się też, że do jego napisania zainspirował go Zbigniew Gidziński, nowy szef rady nadzorczej BOT, który — według naszych informatorów — podczas ostatniego posiedzenia rządowego zespołu odpowiedzialnego za realizację programu dla energetyki zapowiedział, że w sprawie koncepcji PSE będzie interweniował u prezydenta.
— Nie współpracowałem w tej sprawie z radą nadzorczą. To mój własny pogląd. Nie byłem też na dywaniku u ministra, choć faktycznie rozmawiałem z nim na temat listu, bo chciał poznać szczegóły — komentuje Paweł Skowroński.