Gildemeister chce skupić akcje Famotu
Niemiecki udziałowiec pleszewskiego Famotu, spółka Gildemeister AG, ogłosił wezwanie na sprzedaż 1 363 579 akcji polskiego podmiotu. Zapisy przyjmowane będą od 4.11.1999 do 31.01.2000 roku.
Niemiecy dysponują obecnie 75 proc. akcji Famotu, które nabyli od od Art & Form w sierpniu tego roku. Wezwanie ma na celu zwiększenie udziałów w polskiej spółce do 100 proc. Zdaniem analityków, zaproponowana cena, 6,15 zł za walor, nie jest zbytnio atrakcyjna. Jest ona równa średniej cenie z ostatnich sześciu miesięcy i o 5 proc. przewyższa wczorajszy kurs spółki na GPW. W takim wypadku należy oczekiwać, że Bank Śląski, który jest drugim znaczącym udziałowcem pleszewskiej spółki, posiadając 16,3 proc. udziałów może zdecydować się nie odpowiadać na wezwanie.
— Szczególnie jeśli uwzględni się dość dobre wyniki spółki, które mogą w dłuższej perspektywie doprowadzić do wzrostu kursu na GPW. Barierą będzie jednak dotychczasowe historyczne maksimum na poziomie 7,60 zł — twierdzi giełdowy analityk.
Na pewno za to, akcjonariusze spółki nie mogą liczyć na jej wycofanie z publicznego obrotu.
Zdaniem Sławomira Sowińskiego, specjalisty ds. organizacyjnych w Famocie, niemiecki właściciel uzyskując zgodę KPWiG zobowiązał się bowiem do pozostawienia akcji spółki na giełdzie.
Po wejściu kapitałowym do spółki, Gildemeister zapowiedział chęć 2-3-krotnego zwiększenia produkcji w Famocie. Obecnie polski producent wytwarza około 500 obrabiarek rocznie. Firma zatrudnia blisko 500 pracowników. W przyszłości współpraca obu spółek, która trwa już od trzech lat, powinna zaowocować, jak uważa Sławomir Sowiński, rozszerzeniem asortymentu produkcji. Po trzech kwartałach Famot zanotował przychody ze sprzedaży w kwocie 33,7 mln zł i zysk netto wysokości 1,9 mln zł. Natomiast w całym ubiegłym roku do kasy spółki wpłynęło 0,7 mln zł — przy sprzedaży na poziomie 35,5 mln zł.