Globalne sieci cargo liczą na porty regionalne

Krzysztof Grzegrzółka
opublikowano: 2001-09-27 00:00

Globalne sieci cargo liczą na porty regionalne

Polska stała się w ostatnich latach rynkiem o dużym potencjale przewozów lotniczych cargo. I choć od kilku lat obserwuje się zastój w przewozach towarów i przesyłek drogą lotniczą, to jednak nad Wisłą lokuje się coraz więcej przedstawicielstw czołowych potentatów tej branży, m.in. United Parcel Service, TNT i Cathay Pacific. LOT tworzy własną centralę logistyczną przesyłek i planuje utworzenie oddzielnej spółki cargo.

W 2000 roku LOT Cargo przetransportował swoimi samolotami 16 990 ton ładunków w tym 6650 ton cargo w eksporcie i 10 340 ton w imporcie. Dzięki umowie ze Swissair, partnerem strategicznym Lot-u od dwóch lat (37,6 proc. udziałów), polski przewoźnik zyskał nowe rynki cargo m.in. w portach Dalekiego Wschodu, czyli tam dokąd nie kursują samoloty Lot-u. Również LOT jest generalnym agentem w Polsce firmy Martinair, dużego holenderskiego przewoźnika cargo, który ma dostęp do bogatej sieci połączeń z Ameryką Południową i Dalekim Wschodem. Mimo to wyniki przewozowe pozostają mniej więcej na tym samym poziomie co przed rokiem. Także w 2001 roku widoczna jest stagnacja w lotniczych przewozach towarów.

— Dotyka ona jednak nie tylko LOT, ale i innych europejskich przewoźników. Powodem jest spowolnienie tempa rozwoju gospodarki amerykańskiej i zachodnioeuropejskiej. Z tego powodu na tym rynku robi się coraz ciaśniej — mówi Leszek Chorzewski, rzecznik Lot-u.

Wbrew dekoniunkturze

W marcu tego roku United Parcel Service (UPS), największa na świecie firma przesyłek ekspresowych z siedzibą w Atlancie, przejęła Polish Parcel Service Polkurier, działającego w Polsce od 1992 r. przedstawiciela UPS. Na świecie UPS dysponuje flotą 238 samolotów odrzutowych i 384 czarterowych, które latają do 200 państw świata. W ubiegłym roku firma ta dostarczyła 3,5 mld paczek. Mimo dekoniunktury i spadku liczby przesyłek cargo UPS przygotował strategię rozwoju własnej sieci logistycznej, która objęła również Polskę.

Na stagnację na rynku polskim nie narzekają też British Airways World Cargo (BAWC), mające własne biuro w Warszawie, trzy połączenia dziennie z Londynu (Heathrow) do Warszawy, jedno połączenie z Warszawy do Manchesteru i jedno z Londynu (Gatwick) do Gdańska.

Przedstawicielstwo w Warszawie otworzyły ostatnio Cathay Pacific z Hongkongu, jedne z czołowych linii lotniczych świata. Zastój w transporcie towarów drogą lotniczą nie niepokoi też TNT Express, światowego lidera wśród firm zajmujących się nadawaniem przesyłek i logistyką. Firma ta uruchomiła w 2001 roku własne bezpośrednie połączenie z Katowic do Liege w Belgii — głównego portu przeładunkowego w Europie. TNT ma też codzienne połączenie z Warszawy i z Gdańska. W najbliższym czasie, zamierza utworzyć w Polsce drogowy port przeładunkowy dla przesyłek Economy Express, nadawanych do krajów nadbałtyckich na Białoruś i na Ukrainę.

Robert Malinowski, dyrektor generalny TNT Express, twierdzi, że nowe połączenie cargo z południem Polski ma na celu zwiększenie obrotów z klientami zagranicznymi, obecnymi na polskim rynku motoryzacyjnym i elektronicznym.

LOT staje do konkurencji

— LOT nie zamierza oddawać tego rynku bez walki. Zarząd firmy dostrzega w rozwoju regionalnych portów cargo ważne źródło zarówno wpływów jak i zysków. W ubiegłym roku LOT powołał swoje biura we wszystkich portach krajowych. Zatrudnieni tam pracownicy zajmują się tylko transportem towarów i podlegają bezpośrednio centrali w Warszawie. Od stycznia przyszłego roku LOT Cargo ma stać się samodzielnym profit center jako jedna ze spółek powstającego holdingu — informuje Leszek Chorzewski.

Krzysztof Grzegrzółka

[email protected]