Głośne sytuacje kryzysowe

Odświeżanie mięsa w Constarze

W 2005 r. dziennikarze wyśledzili, że w zakładach mięsnych Constar dochodzi do odświeżania olejem zapleśniałych kiełbas i przedłużania na etykietach terminów przydatności. Prokuratura potwierdziła nieprawidłowości. Sąd Rejonowy w Starachowicach w czerwcu 2009 r. skazał pięć osób na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za to, że przymykały oko na te praktyki. Po apelacji w czerwcu 2011 r. wszyscy zostali jednak uniewinnieni. Sprawa miała jednak poważne konsekwencje dla Constaru. Nie tylko na długo zszargała dobre imię firmy, ale też wstrzymano eksport, ze sklepów wycofano wędliny, a prezes został zdymisjonowany. Oliwy do ognia dolewały niektóre zachowania firmy. Kilka dni po nagłośnieniu sprawy zaprzeczył, jakoby firma stosowała praktyki, o które została oskarżona, a już w sierpniu tego samego roku ruszyła kampania reklamowa ze sloganami „Dzięki wam jesteśmy lepsi” oraz „Przypuszczalnie najlepiej kontrolowany zakład mięsny w Polsce”.

Pomyłka Macieja Dudy

Maciej Duda, prezes mięsnego koncernu PKM Duda, gwiazdy GPW, pod koniec 2008 r. zapewniał, że firma nie korzystała z opcji walutowych. Kilka tygodni później okazało się, że jednak korzystała, i to na niemałą skalę. Banki zaczęły domagać się od koncernu rozliczenia opcji. Maciej Duda oficjalnie przepraszał inwestorów za wprowadzenie ich w błąd i zapewniał, że zrobi wszystko, żeby wyprowadzić firmę na prostą. Nietrudno przewidzieć skutki. Akcjonariusze masowo zaczęli pozbywać się akcji. Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła kary na Macieja Dudę i samą spółkę za manipulację informacją oraz niedopełnienie obowiązków informacyjnych. Firma przez rok walczyła o przetrwanie, ale mozolnie odbudowuje zaufanie inwestorów.

Kaszki ze szkłem w Nestle

Kryzys wynikł z rozdmuchanej plotki. W ubiegłym roku we Francji w jednej z puszek przecieru bananowego dla niemowląt Nestle odkryto kawałek szkła. Firma wycofała feralny produkt, opublikowała oświadczenie z numerem i partią produktu, a także uruchomiła infolinię dla rodziców. Oświadczenie ukazało się też na stronach nestle. pl i gerber.pl. Informowało o tym, że sprawa dotyczy jednej serii odżywek, wyłącznie na rynku francuskim. To nie wystarczyło. Przez polskie fora internetowe i blogi przetoczyła się fala wpisów ostrzegających przed kaszkami Nestle. Firma błędnie założyła, że internauci dostrzegą, że to ta sama sprawa wróciła po kilku miesiącach, ale ci uznali to za nowy przypadek. Polska filia koncernu w kolejnym komunikacie przypomniała, że sprawa dotyczyła Francji. Mimo zaangażowania w fora dyskusyjne i tłumaczeń, że polskie kaszki są produkowane w innym zakładzie niż francuskie, temat się rozwijał.

Nabici w mBank nie ustąpią

Od 2009 r. wizerunek mBanku szarpie grupa zorganizowana pod nazwą „nabici w mBank”. Chodzi o osoby, które do września 2006 r. zaciągnęły w banku kredyty mieszkaniowe we frankach szwajcarskich. Ich zdaniem, przy niekorzystnej dla nich zmianie pewnych parametrów ekonomicznych bank podnosił oprocentowanie kredytu, a przy zmianie korzystnej - nie obniżał go lub obniżał niewystarczająco. W 2009 r. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził, że bank ma prawo dowolnie ustalać wysokość oprocentowania. Poszkodowani jednak się nie poddają, a ich działania opisywane w mediach mocno nadszarpują wizerunek banku, który stara się zaradzić problemowi, co jakiś czas wychodząc z propozycjami. Z ofert skorzystało 8 tys. z około 20 tys. „nabitych w mBank”. 776 osób w grudniu 2010 r. złożyło pozew zbiorowy (obecnie dotyczy około 1 tys.).

Kaucja prezesa MNI

Andrzej Piechocki, prezes i akcjonariusz telekomunikacyjnego MNI, został pod koniec ubiegłego roku tymczasowo aresztowany w związku z podejrzeniem o korupcję i pranie brudnych pieniędzy przy prywatyzacjach PLL LOT i Stoenu. Po tym zatrzymaniu akcje MNI spadły o 18 proc., a prezes został szybko zwolniony po zapłacie rekordowej kaucji 3 mln zł. Odważnie zmierzył się z kryzysem, występując w telewizji i zgadzając się na publikację danych osobowych. Twierdził, że jego prywatne sprawy nie mogą mieć wpływu na biznes, choć wizerunkowo na MNI mogą się odbić.

Idea TFI dostała rykoszetem

Na początku tego roku Idea Premium, statutowo superbezpieczny fundusz pieniężny, dokupił obligacji DSS za niemal 40 mln zł, mimo że już wtedy wiadomo było o poważnych problemach finansowych budowlanej firmy. Kiedy sąd ogłosił upadłość likwidacyjną DSS, jednostka uczestnictwa funduszu zanurkowała w ciągu zaledwie jednego dnia aż 3,3 proc. Dlaczego zarządzający zdecydował się na ryzykowną inwestycję? Idea TFI należy do grupy IDMSA, która w obligacjach bankruta zaangażowana była po uszy. Zdaniem ekspertów, mogła to być próba ratowania IDMSA kosztem klientów Idei. Pokłosiem tej transakcji były masowe odpływy z funduszu, rezygnacja dystrybutorów oraz zszargany wizerunek firmy.

Jelfa wyszła cało

Afera corhydronu, produkowanego przez jeleniogórską Jelfę, wybuchła w 2006 r. Zaczęło się od dwóch pacjentek szpitala w Siedlcach, u których po zaaplikowaniu tego leku na astmę i alergię doszło do znacznego pogorszenia stanu zdrowia. Zaczęły się badania i dochodzenie. W jednej z fiolek znaleziono zabójczą scolinę, powodującą szybkie wiotczenie mięśni. Wybuchła panika. Z rynku wycofano pół miliona fiolek corhydronu. Przesłuchano 15 tys. świadków, zgromadzono tomy akt. Po pięciu latach prokuratura uznała, że nie ma kogo oskarżyć i śledztwo zostało umorzone. Firma, wielokrotnie kontrolowana, wiele razy wstrzymywała produkcję i stała się jednym z najsilniej monitorowanych producentów leków w kraju. Według deklaracji prezesa, teraz sprzedaje więcej corhydronu niż przed aferą.

Biedronki kontra pracownicy

Biedronka przez wiele lat borykała się z piętnem firmy wyzyskującej pracowników. W 2002 r. Bożena Łopacka, jedna z pracownic, dziś ikona protestujących, zdecydowała się opowiedzieć mediom o problemach w pracy. W latach 2000-02 była kierowniczką sklepu w Elblągu. Prawie codziennie zmuszano ją do pracy po godzinach, za co nie dostawała zapłaty. Media już wcześniej otrzymywały skargi z Biedronek, ale nikt nie pokazał twarzy. Po rozmowie z Bożeną Łopacką rozpętała się medialna burza. Jesienią 2002 r. powstało Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka. Początkowo skupiało przedsiębiorców–dostawców, którzy padli ofiarą nieuczciwych praktyk. Na czele stanął Edward Gollent, który dostarczał do Biedronki chemię i kosmetyki, co doprowadziło go do bankructwa. Po rozgłosie z Bożeną Łopacką do stowarzyszenia dołączyli byli pracownicy Biedronki. Pojawił się zalew pozwów. Powstał pozew zbiorowy. W 2008 r. pierwszy proces zakończył się sukcesem poszkodowanych. Masowo oskarżane o łamanie praw pracowniczych sklepy Biedronki dzisiaj kwitną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Głośne sytuacje kryzysowe