Gomułka: "Nie ma niespodzianki"

PAP
opublikowano: 28-01-2010, 11:47

Czwartkowe dane GUS dotyczące wzrostu PKB w  2009 r. o 1,7 proc. nie są niespodzianką dla ekonomistów i mogą być podstawą do  oczekiwania bardziej pozytywnych prognoz na ten rok - powiedział w czwartek PAP główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka.

Ekspert szacuje, że wzrost PKB w tym roku wyniesie 2,5 proc.

GUS podał w czwartek, że Produkt Krajowy Brutto wzrósł w 2009 roku o 1,7 proc. po wzroście o 5 proc. w 2008 roku. Inwestycje w 2009 r. spadły o 0,3 proc., a popyt krajowy spadł o 0,9 proc.

"Przed kryzysem, ministerstwo finansów zakładało wzrost PKB na poziomie 5 proc. w 2009 i w 2010 r. Łączny wzrost PKB w tych dwóch latach miał wynieść więc 10 proc. W porównaniu z tą prognozą faktyczny wzrost PKB w 2009 r. o 1,7 proc. oraz prawdopodobny w tym roku na poziomie 2,5 proc. będzie oznaczał, że koszt światowego kryzysu dla Polski w tych dwóch latach wyniesie około 6 proc. PKB" - podkreślił w rozmowie z PAP Gomułka.

Ocenił, że tego typu koszt dla Polski jest trochę niższy w porównaniu ze średnim kosztem w Unii Europejskiej, oraz znacznie niższy niż w niektórych krajach naszego regionu (Słowacja, Węgry, Ukraina, Rosja oraz kraje bałtyckie). "Ważne jest, by oceniać koszt kryzysu przez porównanie tego, co się stało z tym, co było przewidywalną ścieżką wzrostu, która jest różna dla różnych krajów" - zaznaczył.

Gomułka podkreślił, że dane GUS za ubiegły rok są optymistyczne w dwóch obszarach - inwestycji oraz rynku pracy.

"W ubiegłym roku nie było praktycznie spadku inwestycji oraz nastąpiła znaczna poprawa w eksporcie netto. W rezultacie znacznie spadł deficyt obrotów bieżących. Stopa bezrobocia, co prawda wzrosła znacząco, bo do blisko 12 proc., ale w dalszym ciągu jest na poziomie dużo niższym, niż to było podczas podobnego spowolnienia wzrostu gospodarczego w latach 2001-2002" - podkreślił.

"Taki wynik, jeśli chodzi o inwestycje i zatrudnienie wiążę ze stosunkowo dobrą sytuacją finansową firm. Wynika to stąd, że chociaż wolumen eksportu w 2009 r. mocno spadł, bo w granicach około 20 proc., to jego wartość złotówkowa mogła nawet wzrosnąć z uwagi na znaczne osłabienie złotego" - dodał.

Ocenił, że spadek popytu krajowego to efekt głównie spadku inwestycji w zapasy. "Przedsiębiorstwa w ten sposób poprawiają swoją płynność finansową" - wyjaśnił. (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane