Gorący temat: zimno z ciepła

opublikowano: 25-07-2019, 22:00

Latem sieci ciepłownicze zamieniają się w węzły chłodnicze, które zastępują tradycyjne klimatyzatory w biurach, sklepach i hotelach

Prawie 39 stopni w cieniu. Tak gorącego czerwca w Polsce jeszcze nie było, przynajmniej od roku 1781, gdy rozpoczęto pomiary meteorologiczne. Skutki odczuł m.in. handel. W sklepach psuły się regały chłodnicze, więc znajdująca się na nich żywność trafiła do kosza. Jak muchy padały klimatyzatory i obsługa była zmuszona wypraszać klientów. Straty części hipermarketów szły w dziesiątki tysięcy złotych. Co będzie, jeśli tropikalne upały wrócą? Paniki nie wyczuwa się wśród kadry kierowniczej jednej z sieci dyskontowych w województwie zachodniopomorskim. Ktokolwiek robi zakupy w jej sklepach, nie zasłabnie z gorąca, a i produkty spożywcze są bezpieczne. W placówkach tych zawsze jest odpowiednia temperatura. Dba o to spółka Kogeneracja Zachód, ekspert w dziedzinie wytwarzania zimna z miejskich sieci ciepłowniczych.

Wraz ze wzrostem liczby wdrożeń ceny rozwiązań z dziedziny trigeneracji
zaczną spadać — mówi Paweł Stapf, dyrektor ds. informatyzacji i zarządzania
projektami technologicznymi w firmie Kogeneracja Zachód.
Zobacz więcej

BĘDZIE TANIEJ:

Wraz ze wzrostem liczby wdrożeń ceny rozwiązań z dziedziny trigeneracji zaczną spadać — mówi Paweł Stapf, dyrektor ds. informatyzacji i zarządzania projektami technologicznymi w firmie Kogeneracja Zachód. Fot. Wojciech Robakowski

— Specjalizujemy się w trigeneracji, która pozwala jednocześnie produkować prąd, ciepło i jakże pożądany latem chłód, będący ekologiczną alternatywą dla tradycyjnych, energochłonnych systemów klimatyzacji — wskazuje Paweł Stapf, dyrektor ds. informatyzacji i zarządzania projektami technologicznymi w firmie Kogeneracja Zachód.

Powstrzymać blackout

O co chodzi w tej technologii? Napędzany gazem ziemnym silnik wytwarza energię elektryczną. Emitowane przez urządzenie ciepło służy do podgrzewania wody. Tej jednak w wakacje potrzeba mniej, bo kaloryfery są wyłączone. Nadwyżki ciepła zamieniane są w tzw. chłód systemowy, który trafia do biur, zakładów produkcyjnych, centrów handlowych, szpitali i mieszkań.

— Trigeneracja przyczynia się do obniżenia kosztów eksploatacji budynków, zwiększenia efektywności energetycznej i redukcji emisji dwutlenku węgla — zachwala Paweł Stapf.

Chodzi też o komfort życia i pracy.

— Lada moment w Warszawie będzie 45 stopni i większość biurowców w słońcu będzie miała temperaturę 60 stopni. Zamienią się w toksyczne sauny: nagrzaniu ulegną materiały, plastik, chemikalia. Systemowe chłodzenie jest więc kwestią zdrowia — uświadamia Sebastian Nejfeld, właściciel i szef firmy Click4Advantage zajmującej się marketingiem digitalowym.

W jego branży upały są szczególnie groźne. Przedsiębiorstwa operujące na dużych zbiorach danych nie mogą działać bez sprawnych serwerów. Niektóre potrzebują wielu pomieszczeń wypełnionych sprzętem emitującym ogromne ilości ciepła. Urządzania są chłodzone nawet wodą, ale to kosztuje.

— Liczba danych do obróbki rośnie w astronomicznym tempie, a informatyka i finanse idą w kierunku bardzo energochłonnego korzystania z blockchainów. Ekonomiczne chłodzenie staje się więc dla sektora IT niezbędne — uważa Sebastian Nejfeld.

Kolejnym argumentem za trigeneracją jest bezpieczeństwo energetyczne.

— Dlaczego w czerwcu, mówiąc kolokwialnie, strzelały korki w domach, miejscach pracy i budynkach użyteczności publicznej? Gdy nadciągnęła fala upałów, kto żyw włączał standardowe systemy klimatyzacyjne, wentylatory, lodówki i chłodziarki. Skutkowało to przeciążeniem sieci przesyłowych. Scenariusz może się powtórzyć na dużo większą skalę — twierdzi dyrektor Paweł Stapf.

Przypomina się blackout (rozległa awaria zasilania), który w połowie minionej dekady przydarzył się Włochom, gdy w gorące lato masowo rozkręcali klimatyzatory. Efekt? Niebotyczny pobór drogiego prądu i wysokie koszty klimatyczne.

— Ktoś może zapytać: gdzie Polsce do Włoch? Nie lekceważmy faktów: od dawna odczuwamy negatywne skutki zmian klimatu,przybywa upalnych dni w naszym regionie. Europejczycy kupują więcej klimatyzatorów na głowę niż mieszkańcy Bliskiego Wschodu. W czerwcu chętnych na wentylatory było wśród Polaków tak wielu, że sklepy AGD nie nadążały z dostawą — zauważa przedstawiciel firmy Kogeneracja Zachód.

Zmarnowana szansa?

Zaniki prądu to jedno. Inne obawy wiążą się z karami za przekroczenia zużycia w przypadku obniżenia stopni zasilania. Z obu powodów popyt na chłód wzrasta. Co z podażą?

— Jesteśmy w tyle za liderami trigeneracji, do których należą Szwedzi, Finowie i Amerykanie, choć pole do popisu stwarza 9 tys. podmiotów zajmujących się ciepłownictwem — podkreśla Paweł Stapf.

Jaka na to rada? Rozwój sieci ciepłowniczych, które technologicznie zanurzone są często w epoce Gierka.

— Latem elektrociepłownie wyłączają część urządzeń wytwarzających ciepło, co zmniejsza ich wpływy finansowe. A mogłyby przerzucić się na produkcję chłodu. Wymaga to inwestycji m.in. w agregaty wody lodowej. Wdrożenia pochłaniają wprawdzie więcej pieniędzy niż typowe systemy klimatyzacyjne, ale są efektywniejsze i zwracają się szybko — podkreśla Paweł Stapf.

Czy mamy inny wybór? Od czasu do czasu słyszymy, że jakiś szejk chce przenieść do Zjednoczonych Emiratów Arabskich… górę lodową. Pomysł świetny, ale nie na polskie realia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu