Górnictwo sobie, a trendy sobie

Podczas gdy zarządy i górnicy rozmawiają o gotówce na już, eksperci zachęcają do spojrzenia dalej w przód. Bez tego energetyka nie wyjdzie z dołka

To pewnie przypadek, ale znaczący — na okres trudnych rozmów zarządów węglowych firm z górnikami przypadła publikacja raportu „Polska energetyka na fali megatrendów”, autorstwa Forum Analiz Energetycznych (FAE), Konfederacji Lewiatan i Deloitte’a. Pierwsi mówią o czternastkach i perspektywach na najbliższe miesiące, drudzy — o roku 2030. Punktów wspólnych praktycznie nie ma, co niepokoi.

Tu i teraz

W rozmowach z górnikami dominuje perspektywa kilku dni. Już na początku lutego państwowe firmy górnicze powinny wypłacić załodze tzw. czternastki, czyli — w uproszczeniu — czternastą pensję (trzynasta to „barbórka”). Nie chcą, bo w ich kasie hula wiatr. Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy muszą wypłacić odpowiednio: 226 mln zł i 130 mln zł, więc zaproponowały wypłaty w ratach. Związkowcy się jednak nie zgodzili. Kolejne spotkanie w KW i KHW już jutro, ale optymistów ze świecą szukać. — Napięcie będzie rosło — rzuca jeden z węglowych menedżerów, zaangażowany w negocjacje.

— Nie zdziwię się, jeśli dojdzie do wzywania ministrów na rozmowy na Śląsk. Związkowcy powołują się przecież na obietnice składane przez rząd w kampanii wyborczej, a także już po zaprzysiężeniu — dodaje inny uczestnik rozmów. Faktycznie, o obietnicach mówi m.in. Bogusław Hutek, szef Solidarności w KW. Przypomina, że rząd obiecywał m.in. ograniczenie importu węgla i zmniejszenie obciążeń podatkowych dla sektora.

Dłuższa perspektywa pojawi się w rozmowach dopiero w kolejnych tygodniach, ale raczej nie wybiegnie poza 2016 r. KW i KHW pracują nad budżetem na 2016 r., czyli m.in. nad planem produkcji i prognozami dotyczącymi cen węgla. Z nieoficjalnych wieści wynika, że spadku produkcji ani spadku cen w tych planach nie znajdziemy. Zainteresowani perspektywą odleglejszą niż rok mogą się czuć zawiedzeni. Dokument „Polityka Energetyczna Polski 2050” ma wciąż status projektu, przygotowanego zresztą przez poprzedni rząd.

Ludzie dochodzą do głosu

Odległymi perspektywami zajęli się natomiast autorzy raportu o megatrendach. Tym mianem określili zmiany, które w energetyce widoczne są dopiero w perspektywie kilkudziesięciu lat. I są nie do zatrzymania.

— Chodzi o prądy, które prą naprzód niezależnie od tego, co politycy myślą i robią — wyjaśnia Paweł Smoleń, członek zarządu Erbudu i współautor raportu (jeszcze w ubiegłym roku był partnerem w firmie Deloitte). Co zatem ignorują polscy politycy? Pięć obszarów. Po pierwsze, dyskusję o roli emisji gazów cieplarnianych, która owocujetrwałym mariażem tematów energetycznych z klimatycznymi.

— Społeczeństwo interesuje się jakością powietrza, sprawdza na smartfonach skalę przekraczania norm dla Krakowa, dyskutuje. Nadzieje na to, że ta moda minie, są płonne. Energetyka jest nierozerwalnie powiązana z klimatem — uważa Paweł Smoleń. Rodzi to pytania pod adresem polskiego rządu. Przedwczoraj Jan Szyszko, minister środowiska, ogłosił, że nie zamierza oddawać Ministerstwu Energii kompetencji w kwestiach klimatu.

— Na świecie widoczny jest trend łączenia tych kompetencji — zauważa Paweł Smoleń. Drugi ignorowany obszar też ma związek z niedocenianą rolą społeczeństwa. Społeczeństwo nie akceptuje już odkrywkowych kopalni węgla i to — zdaniem autorów raportu — się nie zmieni. — A to oznacza, w perspektywie kilkudziesięciu lat, koniec węgla brunatnego w Europie — stwierdza Paweł Smoleń.

To interesujący wniosek, bo polska energetyka w ponad 40 proc. opiera się na spalaniu węgla brunatnego i potrzebuje nowych odkrywek. Tymczasem w protesty społeczne przeciwko tym planom zaangażowali się m.in. politycy PiS.

Czeski przykład

Z drugiego megatrendu wynika trzeci, czyli globalny spadek znaczenia kopalin w energetyce. Z wyliczeń wynika, że produkcja węgla kamiennego i brunatnego będzie spadać (patrz: wykresy), również z powodu trwałego braku rentowności kopalni. Skoro węgla będzie mniej, to powstanie luka. Czym ją zapełnić? Atomem, gazem, nowymi kopalniami węgla kamiennego, źródłami odnawialnymi — tu potrzebne są decyzje rządu.

— Mam wrażenie, że nikt nie jest tego świadom i nikt nie ma pomysłu — stwierdza Paweł Smoleń. Czwarty z ignorowanych obszarów to niesłychany postęp w możliwościach wytwarzania energii. Kiedyś była to domena wielkiej energetyki konwencjonalnej, dziś prąd może sobie zapewnić każdy, korzystając ze słońca, biomasy czy wiatru. Piąty z megatrendów to efektywność energetyczna, która sprawi, że nawet bloki węglowe będą z czasem zużywały coraz mniej surowca.

— W polskiej polityce energetycznej megatrendy w ogóle nie są brane pod uwagę. Czesi, dla porównania, w strategii energetycznej od megatrendów zaczynają — konkluduje Joanna Maćkowiak-Pandera, szefowa FAE. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu