Niemieckie firmy nie będą wkrótce wiedziały, według jakich stawek mają płacić w Polsce podatek od pobranych odsetek czy opłat licencyjnych.
1 stycznia 2005 r. wejdzie w życie nowa polsko-niemiecka umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania (prezydent ratyfikował ją 16 czerwca 2004 r.). Okazuje się, że umowa już wzbudza kontrowersje. Eksperci ostrzegają, że wprowadzi ona zamieszanie w firmach polskich i niemieckich oraz kłopoty w relacjach z fiskusem.
O co chodzi
Źródłem niepokoju ekspertów jest art. 29 nowej umowy.
— Wprowadza on rzadko spotykane zapisy dotyczące poboru „u źródła” podatku od dochodów z tytułu odsetek, dywidend i należności licencyjnych. Przepisy nie rozstrzygają, według jakiej stawki, polskiej czy określonej w umowie z Niemcami, powinien być pobierany podatek — mówi Andrzej Dębiec, szef działu podatkowego kancelarii prawnej Lovells.
Dlaczego? Bo polskie ustawy odsyłają do umowy międzynarodowej, a ta odsyła do polskich ustaw. Błędne koło.
Obecnie w Polsce stawka podatku dotycząca dochodów z odsetek i należności licencyjnych wynosi 20 proc. (z tytułu dywidend 19 proc.). Natomiast w umowie z Niemcami podatek od tych dochodów określono na 5 proc. (część dochodów jest nawet z niego zwolniona). Niemiecka firma osiągająca dochody w naszym kraju uiszcza podatek wynikający z umowy z Polską, czyli niższy.
Czekanie na zwrot
Nowa umowa skomplikuje sytuację. Oto przykład:
— Niemiecka firma działająca w Polsce udziela pożyczki firmie polskiej. Zapłaci więc podatek dochodowy według stawki polskiej, czyli 20 proc. od należnej sumy odsetek. Potem będzie miała cztery lata na złożenie wniosku do polskiego urzędu skarbowego o zwrot różnicy między stawką 20 proc. a 5 proc. — informuje Wojciech Sztuba, doradca podatkowy i partner w Corporate Tax Consulting.
Oznaczać to będzie znaczne wydłużenie, co najmniej o kilka miesięcy, oczekiwania na zwrot podatku. Kto na tym zyska? Polski fiskus.
Kto straci
— Dojdzie do ograniczenia swobody przepływów finansowych, przez co ucierpią polsko-niemieckie kontakty gospodarcze. Wymierne korzyści otrzyma natomiast polski budżet. Stracą zaś niemieckie podmioty opodatkowane w Polsce. Nowe zasady muszą dobrze poznać też polskie firmy kooperujące z niemieckimi, bo mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków płatnika podatku — dodaje Wojciech Sztuba.
Okiem eksperta
Tylko spokojnie
Takie rozwiązanie Niemcy stosują od lat w umowach z różnymi krajami. To nie jest żaden błąd. Płatnicy, czyli polskie firmy, będą pobierać podatek od niemieckich przedsiębiorstw według stawek obowiązujących w Polsce tylko wtedy, gdy nie będą znać partnera i nie otrzymają od niego certyfikatu o miejscu zamieszkania lub siedziby w Niemczech. Jeśli polska firma będzie znać niemiecką i będzie mieć do niej zaufanie, to zapewne pobierze stawkę niższą, czyli podatek określony w umowie międzynarodowej.
Kazimierz Bany
wiceszef Departamentu Podatków Bezpośrednich Ministerstwa Finansów