"Gospodarkę czekają trudne chwile"

opublikowano: 2011-09-30 10:49

Rządowe prognozy to fikcja – twierdzi Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas. I krytykuje Radę Polityki Pieniężnej za "prężenie muskułów".

Pierwszą decyzją gospodarczą rządu po wyborach będzie rewizja budżetu — tak uważa Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas.

Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas na Europę Środkową i Wschodnią
Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas na Europę Środkową i Wschodnią

Analityk jak zwykle ma jedne z najbardziej pesymistycznych prognoz dla polskiej gospodarki. Tym razem nie spodziewa się recesji (jak w listopadzie 2008 r.), ale wieszczy silne hamowanie. W 2012 r. wzrost gospodarczy wyniesie — w najlepszym wypadku — 2,3 proc. Rządowe 4 proc. traktuje jako owoc kampanii wyborczej.

— Te 2,3 proc. to jest nasz scenariusz bazowy. Niestety istnieje wiele zagrożeń, zwłaszcza w gospodarce strefy euro, z powodu których ten wynik może być nawet gorszy — ostrzega Michał Dybuła.

Jego zdaniem, kryzys na świecie nie będzie tak silny jak poprzedni, ale trudniej będzie nam się przed nim bronić.

— Rząd w 2009 r., kosztem mocnego wzrostu długu publicznego, dokonał znacznego poluzowania fiskalnego. Poza tym wówczas konsumpcja, m.in. dzięki obniżkom podatków, rosła w szybkim tempie. Teraz nie możemy już liczyć ani na stymulację fiskalną, ani na tę konsumpcyjną bonanzę — mówi Michał Dybuła.

Słaba koniunktura sprawi, że o wiele gorsza od rządowych założeń będzie kondycja kasy państwa. Ekonomista twierdzi, że w przyszłym roku deficyt w finansach publicznych wyniesie 4,9 proc. PKB. Rząd podtrzymał niedawno prognozę, że niedobór dochodów państwa wyniesie tylko 2,9 proc. Dlatego, zdaniem ekonomisty, nowy rząd zostanie zmuszony do jeszcze mocniejszego dokręcania fiskalnej śruby, niż jest to dziś oczekiwane.

— To będzie decyzja nowej ekipy, w jakiej części odbędzie się to przez podwyżki podatków,a w jakiej przez obniżki wydatków. Pewnie niestety zobaczymy też obcięcie nakładów inwestycyjnych, bo inwestycje nie przyjdą pod kancelarię premiera i nie będą rzucać w okna kamieniami — mówi Michał Dybuła.

Ekonomista krytykuje też Radę Polityki Pieniężnej, że nie obniża stóp procentowych.

- Nie rozumiem, dlaczego członkowie Rady prężą muskuły i twierdzą, że nie ma potrzeby luzowania polityki fiskalnej. Nie wierzę, że nie zdają sobie sprawy, że gospodarka zwalnia. Chyba widzą prognozy NBP, patrzą na wskaźniki, czytają gazety. Jasne jest, że inflacja będzie spadać - mówi Michał Dybuła.