Z powodów epidemicznych drugi raz wielki event odbywa się nie tradycyjnie w maju, lecz we wrześniu. Notabene XIII edycja zyskała europejską wartość dodaną z zupełnie innej półki, jako że w hali Spodek – sklejonej z Międzynarodowym Centrum Kongresowym (MCK) – jeszcze w niedzielę wieczorem walczyli o mistrzostwo Europy siatkarze. W poniedziałek od rana wisiały na Spodku jednak już banery EKG.
MCK wznowiło funkcjonowanie w czerwcu, wcześniej długo było śląskim szpitalem covidowym. Zostało odkażone, ale koronawirus cały czas krąży w powietrzu. Czuje się go nie tylko w procedurach, warunkiem uczestnictwa już standardowo jest wylegitymowanie się unijnym certyfikatem szczepienia lub innym potwierdzeniem uzyskania odporności. COVID-19 naturalnie jest silnie obecny także w tematyce paneli. Debata inauguracyjna zatytułowana została „Gospodarka – czas odbudowy” i taki jest motyw przewodni XIII EKG. W zasadzie to nic odkrywczego, przecież od miesięcy roztrząsają ten temat decydenci polityczni, organizacje biznesowe, sami przedsiębiorcy, samorządy, sektor pozarządowy etc. Zarysowuje się jednak biegunowa rozbieżność – władcy polityczni pragnęliby cudu zapisanego w tytule, natomiast praktycy gospodarczy trzeźwo dowodzą, że cud może być tylko mniemany.
XIII EKG zdalnie otworzyło przesłanie Ursuli von der Leyen, niemieckiej przewodniczącej Komisji Europejskiej (KE). Kurtuazyjnie wspomniała o gospodarczej roli Śląska oraz o szansie, jaką regionowi daje program sprawiedliwej transformacji. Naturalnie podkreśliła znaczenie bezprecedensowego unijnego instrumentu odbudowy. Taktycznie ominęła śliski temat, cóż tam słychać z zaakceptowaniem przez KE naszego Krajowego Planu Odbudowy.

Maroš Šefčovič, jej słowacki zastępca ds. stosunków międzyinstytucjonalnych i prognozowania, również zdalnie zaakcentował inne wątki. Podkreślił, że wychodząc z pandemii UE skorzystała z doświadczeń wcześniejszych kryzysów, zwłaszcza finansowego, który rozlał się w 2008 r. Pełen samozadowolenia stwierdził nawet, że pod względem wzrostu gospodarczego UE radzi sobie ostatnio… lepiej niż Chiny i Stany Zjednoczone. Już prawie 20 państw członkowskich wróciło do tempa wzrostu na poziomie sprzed zarazy. Bardzo ważnym wątkiem powstawania unijnej, a zatem i polskiej gospodarki z covidowych kolan staje się wyciągnięcie wniosków z globalnego zaburzenia łańcuchów dostaw. Przypomnę, że właśnie taki był pierwszy zwiastun dramatu – zanim zdaliśmy sobie sprawę ze skali zagrożenia samą zarazą, w Chinach i innych państwach Azji zaczęły błyskawicznie wysychać źródła komponentów i surowców. Dlatego UE nie może zejść z drogi powrotu do gospodarczych korzeni, czyli odbudowywania autonomii w ostro rywalizującym świecie.
Jak na Katowice przystało, polskim akcentem debaty o odbudowie jest gorący temat transformacji energetyczno-klimatycznej. Warto odnotować bardzo trzeźwy i rzadko słyszalny ze strony rządowej głos Konrada Szymańskiego, ministra spraw unijnych, którzy potwierdził, że ogromne koszty skutków naszej transformacji będą i tak niższe, niż zaniechań. Warto przypomnieć, że fundusz sprawiedliwej transformacji, który wreszcie zyskał konkretny – chociaż zdecydowanie zbyt skromny – wymiar finansowy, narodził się właśnie podczas wcześniejszych edycji EKG. Teraz dojrzewa inny pomysł – uszczknięcia przez Polskę jak najwięcej pieniędzy z funduszu socjalnego w ramach klimatycznego pakietu Fit for 55.