Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) za tydzień opublikuje raport o stanie banków po I półroczu tego roku. Jak się dowiedzieliśmy, KNF martwi przede wszystkim stan portfela kredytów detalicznych. Od stycznia do końca czerwca kredytów straconych i spłacanych z opóźnieniem przybyło aż 5 mld zł. Większoszość z nich (4,1 mld zł) to szybkie pożyczki, gotówka, karty kredytowe, rzadziej kredyty ratalne. Na niespłacone kredyty hipoteczne banki przygotowały 0,5 mld zł rezerw. Wreszcie 0,4-0,5 mld zł przypada na różne kredyty dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą oraz mikrofirm (zatrudniających do 9 pracowników).
KNF niepokoi nie tylko wysoka dynamika przyrostu złych kredytów, która rzeczywiście jest niemała. W portfelu konsumpcyjnym szkodowość z I kwartału na II kwartał wzrosła o 23 proc. Licząc rok do roku tzw. kredytów z utraconą wartością było już o 40 proc. więcej, a w dłuższej, 18-miesięcznej perspektywie, ich odsetek skoczył aż o 90 proc.
Niedobrze wygląda też portfel kredytów mieszkaniowych, gdzie gangrena postępuje jeszcze szybciej niż w gotówkach. KNF szczególnie niepokoi silny wzrost odpisów w II kwartale tego roku, kiedy banki na rezerwy przeznaczyły 0,5 mld zł, co w stosunku do I kwartału oznacza aż 70-procentowy przyrost.
Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu"