GPW czeka trudna końcówka sesji

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-05-20 15:11

Po porannym spadku handel na GPW, podobnie jak na innych rynkach, charakteryzował się niewielką aktywnością w oczekiwaniu na dane o amerykańskiej inflacji PPI. Na warszawskim parkiecie podaż miała przewagę, ale dość symboliczną.

Żadna ze stron nie miała dość odwagi, by przypuścić większy atak. Bodźce z zewnątrz były zbyt słabe, aby zmienić tę sytuację. Indeks niemieckiej koniunktury ZEW okazał się niespodziewanie niższy od oczekiwań ale nie wpłynęło to ani na indeks Dax, ani na kurs euro, które dzisiaj jest znacznie mocniejsze wobec dolara. Amerykańska waluta traci po raporcie MFW, wg. którego kryzys na amerykańskim rynku nieruchomości stanowi poważne zagrożenie dla systemu finansowego. Słabszy dolar znowu zachęca do kupowania kontraktów na ropę, więc na rosnąca cena czarnego złota będzie dzisiaj stanowić istotną przeszkodę dla wzrostu.

Nastroju nie poprawiły wyniki Home Depot, którego zysk spadł o 66 proc. z powodu słabej sytuacji na rynku budowlanym. Było to nieco powyżej oczekiwań analityków, ale dobrego wrażenia po sobie nie pozostawiło. Sprzedaż w sieciach detalicznych wzrosła 1,6 proc. w ujęciu rocznym, ale coraz droższe paliwo systematycznie podcina popyt na inne niż niezbędne produkty i usługi, jak wynika z przeprowadzonych badań. Negatywny ton rynku  pogłębiła wypowiedź wpływowej analityk Oppenheimera, Meredith Whitney, która przewiduje kontynuację negatywnego wpływu kryzysu kredytowego na wyniki banków co najmniej do końca 2009 roku i istotny spadek płynności na rynkach kapitałowych.

Ponieważ kontrakty na amerykańskie indeksy notowały straty przed publikacją danych PPI, tylko pozytywne zaskoczenie na tym froncie mogło odsunąć wyraźnie zbliżającą się korektę. Niestety, inwestorów spotkało rozczarowanie, choć prawdopodobieństwo nieprzyjemnej niespodzianki było spore, biorąc pod uwagę ostatni trend wskaźnika. Wzrósł on co prawda o 0,2 proc. – mniej niż oczekiwano, ale w ujęciu bazowym wzrost wyniósł aż 0,4 proc. zamiast 0,2 proc. Ten dowód rosnącej presji inflacyjnej poza sektorem paliw spowodował szybki spadek kontraktów i cofnięcie popytu na rynkach Europy. Obecnie kontrakty na DJI zapowiadają spadek indeksu o ok. 80 pkt. Osiągnięte wczoraj średnie z 200 sesji nie zostaną utrzymane. a przewagę zyskają ci gracze, którzy obecne wzrosty uważają za odbicie w rynku niedźwiedzia. Szykuje się zatem korekta, być może nawet rozłożona na kilka dni.

GPW pogłębiła spadek po danych zza oceanu, ale nadal nie jest on dramatyczny, gdyż sięga 1 proc. Obroty dobiły właśnie do poziomu 800 mln. zł i będą zapewne wyższe niż wczoraj. Nad kreską trzyma się tylko kilka spółek z Wig20 – m.in. BHP i Lotos. Reszta tonie w czerwieni, a na dnie nada są te same spółki – TVN i Polnord. Niewiele mniej traci też Agora. Sytuacja byków robi się trudna. Nie wiadomo, czy uda się dzisiaj podtrzymać rynek koszykami i zakupami kontraktów. Może być ciężko, jeśli DJI straci szybko 100 pkt. Teraz obrona powinna skupić się na linii średniej z 45 sesji, biegnącej dla Wig20 na poziomie 2945 pkt.