Po doskonałym finiszu czwartkowej sesji w USA warszawska giełda obok głównych rynków na Starym Kontynencie od otwarcia wykazywała tendencje wzrostowe. Jednak wzrosty na GPW są niższe niż na głównych giełdach Europy. Słabość rynku związana jest z brakiem konkretów, dotyczących utworzenia nowego rządu przez zwycięską koalicję.
Szczególne znaczenie dla indeksów ma wzrost kursu TPSA, który zyskał 2,6 proc. Zwyżki narodowego operatora na ostatnich 4 sesjach pokazują, iż jedna z lokomotyw warszawskiego parkietu odzyskała wreszcie siłę i daje nadzieję na dalsze wzrosty.
Dobra koniunktura powróciła do sektora TMT, w którym wzrosła większość spółek, na czele z Agorą, Prokomem, Optimusem i Softbankiem. Zyskały również spółki budowlane i podobnie jak w Eurolandzie firmy farmaceutyczne. Na tle rynku bardzo słabo wypadł sektor bankowy i poza Pekao większość banków wykazuje tendencje spadkowe.
Stratę z otwarcia zniwelowała Netia mimo, iż Telia wciąż milczy, a sytuacja spółki, której zadłużenie szacowane jest na 3,3 mld zł jest coraz gorsza.
Od otwarcia straty notują spółki z MIDWIG-u i NIF-y. Piątkowa sesja jest ostatnią przed publikacją stóp zwrotu przez fundusze i wygląda na to, ze niektóre z nich przeprowadzają tzw. "window dressing". Proces ten polega na podbijaniu kursów spółek z własnego portfela lub zaniżaniu notowań firm znajdujących się w portfelach konkurencji.
Dobrą koniunkturę umocniła informacja o wzroście PKB w USA o 0,3 proc., po której zyskały kontrakty w USA. Jednak na rynku wciąż widać niepewność związaną z obawą o szybki odwet USA za ataki na WTC i Pentagon. Obroty są niewielkie i nie przekroczyły 100 mln zł.
Paweł Kubisiak, [email protected]