Wczoraj warszawskie indeksy zdołały oprzeć się spadkom, chociaż te ponownie gościły na najważniejszych parkietach w Europie Zachodniej. Dziś o kierunku zdecydują zachodnie spółki technologiczne.
Rynek otrzymał porcję przeciwstawnych sygnałów. Z jednej strony rozczarowujące wyniki kwartalne przedstawił Hewlett-Packard, a co gorsze – pesymistyczną prognozę na przyszłość. To – w połączeniu z kolejnym rekordem ceny ropy – doprowadziło do spadków na amerykańskich giełdach. Sytuacja pogarsza się, dość powiedzieć, że Nasdaq znalazł się na poziomie najniższym od roku. Dow Jones spadł natomiast o 1,24 proc. i wrócił do stanu z końca listopada 2003 r.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że spadki w Europie są nieuniknione. Rzeczywiście, rynki Eurolandu otworzyły się dziś na sporych minusach. Z czasem jednak możliwa jest poprawa nastrojów za sprawą prognoz Dell’a. Po sesji w Stanach komputerowy gigant nie dość, że ogłosił dobre wyniki za II kwartał, to jeszcze przedstawił optymistyczną prognozę na najbliższe kwartały. W handlu pozaseryjnym kurs spółki poszedł w górę, podczas gdy HP zakończył sesję 13-proc. przeceną.
Nasz rynek powinien się otworzyć w zależności od tego jak akurat będzie wyglądała na Zachodzie. Jeśli po początkowym spadku indeksy we Frankfurcie, Londynie i Paryżu zaczną się podnosić, możliwa jest spokojna kontynuacja odbicia. W przeciwnym wypadku rynek – po jednym dniu oddechu – wróci do spadków. Rynek kontraktów terminowych rozpoczął od 0,4-proc. spadku, ale już zaczyna pojawiać się popyt. AS