Obrona tego psychologicznego wsparcia nie usunęła najważniejszego problemu strony popytowej, jakim stało się przebicie w ubiegłym tygodniu przed indeksy średnich z 45 sesji. Dopiero zatem dzisiaj, gdy wzrośnie aktywność oraz wrócą do gry amerykańscy inwestorzy, będzie można oszacować rzeczywistą siłę rynku. Dowodem na jej wzrost byłoby przebicie poziomu 2950 pkt., gdzie biegnie wspomniana średnia.
O wyniku tej możliwej próby ataku na opór przesądzi kierunek amerykańskich indeksów, które po ubiegłotygodniowym spadku o ponad 3 proc. być może wykrzeszą dzisiaj z siebie jakąś energię na odbicie. Rynki akcji będą jednak niestety zakładnikami notowań ropy, które wczoraj nieznacznie wzrosły po informacjach o ataku na rurociąg w Nigerii, choć nie doszło do ustanowienia nowego rekordu. Kurs surowca waha się obecnie w przedziale 130-135 USD za baryłkę i zapewne dopiero wyraźnie przełamanie jednej z tych barier będzie w stanie mocniej ruszyć giełdowymi indeksami.
Jeśli na rynku ropy wzrośnie prawdopodobieństwo scenariusza korekcyjnego, akcje ruszą mocniej do góry, w czym będzie im pomagał rekordowo wysoki poziom otwartych krótkich pozycji na NYSE. Jest on równy temu ze stycznia, co będzie sprzyjało gwałtownym odreagowaniom wynikającym z odkupywania dużych pakietów akcji przez niedźwiedzie. Takie podskoki oczywiście nie wystarczą do powrotu trendu wzrostowego, ale gdyby korekta ceny ropy nabrała charakteru średnioterminowego, ponowny atak na poziom oporu stałby się realny.
Ubiegłotygodniowemu spadkowi za oceanem towarzyszyły niskie obroty, ale z drugiej strony spadły wszystkie z 10 indeksów sektorowych indeksu S&P500. Najciężej poszkodowane zostały spółki finansowe, ale prawie 5 proc. straciły też firmy wydobywcze, a sektor paliwowy zniżkował o 2,4 proc. mimo rekordowej ceny ropy. Brak rynkowych liderów źle świadczy o nastrojach. Nawet postrzegana jako bardziej odporna na spowolnienie branża technologiczna nie potrafiła się wyłamać ze spadkowego trendu.
Dodatkowym oprócz ceny ropy zagrożeniem dla odbicia będą publikowane dzisiaj dane dotyczące stanu rynku nieruchomości i nastrojów konsumenckich. Ponieważ banki coraz rzadziej straszą zapowiedziami nadzwyczajnych strat, a dane z aukcji Fed sugerują zmniejszenie popytu banków na tanią gotówkę, uwaga inwestorów przesunęła się teraz na segment konsumencki i nieruchomości. Szczególnie uważnie analizowane są wydatki konsumentów, gdyż to one napędzają w tej chwili amerykańską gospodarkę, a są one skorelowane właśnie z poziomem konsumenckiego optymizmu. Zarówno DJI jak S&P500, podobnie jak warszawskie indeksy, spadły poniżej swoich średnich z 45 sesji i dopiero powrót ponad te linie stworzyłby bazę dla kontynuacji odbicia.
Na razie na rynkach dominuje ostrożność z lekkim wskazaniem na wzrost – kontrakty na DJI zapowiadają 30 pkt. odbicie, a Dax zyska na otwarciu 20-30 pkt. Indeksom Europy będzie pomagać niezła postawa giełd azjatyckich. Także na GPW zapowiada się lekko wzrostowe otwarcie, ale do końca dnia jeszcze daleko.