GPW stawia na rynek towarowy

opublikowano: 14-03-2012, 00:00

TGE ma być motorem wzrostu wyników GPW w tym roku. Ubiegłoroczne, rekordowe zyski trudno będzie jednak powtórzyć

Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW), pękał wczoraj z dumy. Kierowana przez niego spółka zarobiła na czysto 134,1 mln zł w 2011 r. To aż o 41,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Przychody grupy wyniosły 268,8 mln zł, o jedną piątą więcej niż rok wcześniej. W samym czwartym kwartale zysk netto wyniósł 24 mln zł i był niemal dokładnie równy średniej prognoz analityków.

— Liczbowo to był bardzo imponujący rok. Nastąpiły duże zmiany, jeśli chodzi o sposób działania całego rynku. Wydłużenie sesji giełdowej było jedną z głównych przyczyn bardzo wysokiej aktywności — powiedział prezes GPW. Obroty na giełdzie zwiększyły się o 21 proc., a wolumen obrotu instrumentami pochodnymi wzrósł o blisko 6 proc. Znacznie wzrosło też zainteresowanie rynkiem Catalyst, na którym od niedawna notowane są także obligacje samej GPW. Z ich sprzedaży giełda sfinansowała w lutym przejęcie 80,3 proc. udziałów w Towarowej Giełdzie Energii (TGE), które — zdaniem prezesa Sobolewskiego — będzie za kilka lat oceniane jako jedno z najważniejszych wydarzeń, mających wpływ na funkcjonowanie rynku kapitałowego i finansowego w Polsce.

— GPW weszła na nowe terytorium biznesowe i jest także rynkiem towarowym. Posunięcie to będzie miało wymierne, pozytywne skutki finansowe już w wynikach za 2012 r. — przewiduje Ludwik Sobolewski.

— Podzielam optymizm prezesa Sobolewskiego. Szacuję, że przejęcie TGE dołoży w tym roku (po odjęciu kosztów finansowania transakcji) około 12-13 mln zł do zysku netto grupy. W kolejnych latach wpływ ten powinien być jeszcze większy — ocenia Kamil Stolarski, analityk Espirito Santo Investment Bank.

Dla Andrzeja Powierży z Citigroup rozwój TGE wciąż jest jednak niewiadomą.

— To rynek bardzo uzależniony od regulatora. Dotyczy to zarówno obrotu energią elektryczną, świadectwami pochodzenia energii, jak i obrotu gazem. Jeśli dojdzie do zmian prawnych, to ambitne plany dotyczące znaczących przychodów z obrotu gazem mają szansę na realizację. Na razie jest to jednak obarczone istotnym ryzykiem — komentuje Andrzej Powierża, analityk Citigroup.

Jego zdaniem, pierwszy kwartał dla wyników giełdy zapowiada się relatywnie słabo ze względu na niskie obroty na rynku akcji w pierwszych dwóch miesiącach. Wartość obrotów sesyjnych akcjami spadła w tym okresie o 11 proc. rok do roku, a wolumen obrotu kontraktami terminowymi na indeksy zmniejszył się aż o blisko 30 proc. Kamil Stolarski uważa, że już dziś z dużą dozą pewności można prognozować, iż właśnie z tego powodu giełdzie nie uda się powtórzyć rekordowych wyników z 2011 r.

— Na dodatek trwa dyskusja na temat opłat dla giełdy od uczestników rynku, co prawdopodobnie skończy się ich obniżką i spadkiem marż — uważa Kamil Stolarski.

50% Taki był w 2011 r. udział GPW w obrotach giełd w Europie Środkowo- -Wschodniej. To o 8 pkt proc. więcej niż przed rokiem i dwa razy więcej niż pięć lat temu, kiedy liderem był Wiedeń.

Zarząd lepiej opłacany

Ludwik Sobolewski zarobił w 2011 r. 1,86 mln zł — wynika z raportu rocznego Giełdy Papierów Wartościowych. To ponad trzy razy więcej niż rok wcześniej. Połowę tej sumy stanowiła część stała. Premie dołożyły 531 tys. zł, a pozostałe świadczenia i wynagrodzenie w jednostkach podporządkowanych kolejne 377 tys. zł. Pozostali członkowie zarządu giełdy: Beata Jarosz, Lidia Adamska i Adam Maciejewski, zarobili w ubiegłym roku po około 1,1 mln zł. W 2010 r. ta czwórka menedżerów otrzymała po 400-480 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane