GPW: w dużych inwestorach obudził się niepokój

opublikowano: 2007-06-20 17:17

Nie najlepszy początek środowych notowań na Wall Street porządnie nastraszył inwestorów na Starym Kontynencie. WIG20 w ostatnich minutach dał głębokiego nura kopiując zachowanie wskaźników giełd we Frankfurcie, Paryżu i Londynie.

Dzienna rozpiętość wahań głównego barometru koniunktury na warszawskim parkiecie wyniosła 98,7 pkt. To nie zdarza się co dzień. Doświadczenie uczy, że tak wyraźna ilustracja zmiany nastrojów może zapowiadać dłuższą zmianę kierunku na rynku.

Ostatnim razem 100- lub więcej punktową amplitudę wahań WIG20 zanotował 14 marca. Z tym, że - odwrotnie niż w środę - wówczas na wykresie ukształtowała się biała świeca ilustrująca wyraźną przewagę kupujących akcje. Tak się złożyło, że indeks bronił się wtedy przed przełamaniem linii średnioterminowego trendu wzrostowego. W kolejnych dniach byki systematycznie potwierdzały swoją dominację.

Teraz mamy do czynienia z sytuacją dokładnie odwrotną. WIG20 odbił się właśnie od górnej granicy kanału wzrostowego pogłębiając płytką dotąd korektę rozpoczętą w poniedziałek. Na szczęście dla posiadaczy akcji na rynku kontraktów terminowych utrzymuje się spora ujemna baza ograniczając potencjał ewentualnych dalszych spadków. Po środowej sesji różnica między wartością kontraktów na WIG20 a instrumentem bazowym wynosi -27 pkt.

Mimo kiepskiego wrażenia po środowej sesji, nie warto raczej jeszcze diametralnie zmieniać nastawienia do rynku, zwłaszcza jeśli mamy długoterminowy horyzont inwestycyjny. Trend wszak nie zmienił kierunku o 180 stopni i nadal obowiązuje wzrostowy scenariusz. Trzeba pamiętać, że gra przeciwko dominującej długotrwałej tendencji jest obarczona nieporównanie większym ryzykiem niż inwestowanie zgodnie z trendem.

Wydaje się, że ciągle najważniejszym kierunkowskazem dla polskich inwestorów pozostaje bieg wydarzeń na giełdzie amerykańskiej. Stąd otwarcie czwartkowych notowań będzie uzależnione od zakończenia notowań w Nowym Jorku. Na obecną chwilę (godz. 17 z minutami) nie sposób określić jaki będzie finisz, tym bardziej że indeksy w USA oscylują właśnie wokół poziomu wtorkowego zamknięcia.

Wracając na GPW - TVN i Agora, dwaj reprezentanci branży medialnej w WIG20, byli najjaśniejszymi punktami środowej sesji wśród spółek tworzących główny indeks GPW. Nieco wyższy wzrost zanotowały akcje telewizyjnej spółki potwierdzając kierunek odbicia z 13 czerwca. Akcje spółki kierowanej przez Piotra Waltera zdrożały o 1,2 proc. do 24,27 zł. Agora podrożała o 0,9 proc. do 45,2 zł. Firma kierowana przez Wandę Rapaczyńską skupiła na sobie jednak czterokrotnie niższe zainteresowanie niż TVN, obroty wyniosły tylko 10 mln zł.

Słabo wypadła Telekomunikacja Polska notując największy spadek o 4,1 proc. do 2,52 zł. Najsilniejsza dotychczas lokomotywa hossy wrzuciła w środę wsteczny bieg. Nie powinno to dziwić zważywszy, że w poprzednich dniach kurs TP wyraźnie rósł. Niemniej, decyzja sądu administracyjnego o oddaleniu dwóch skarg spółki na postanowienia wydane przez szefową UKE nie mogła przypaść akcjonariuszom do gustu.


O 1,8 proc. do poziomu 4,85 zł zniżkował kurs PGNiG. Informacja o przystąpieniu gazowego monopolisty do konsorcjum budującego gazociąg z Norwegii do Szwecji i Danii przekazana w trakcie sesji musiała spowodować półgodzinne zawieszenie handlu akcjami. Po odwieszeniu kurs ustanowił dzienne maksimum 5,09 zł (+3 proc.), lecz finisz dnia przyniósł pogłębienie korekty zapoczątkowanej w poniedziałek. ASZ