Gra o tron w Europejskim Banku Centralnym

opublikowano: 07-05-2019, 22:00

Im bliżej końca kadencji Mario Draghiego, tym więcej politycznych przepychanek o schedę po Włochu.

Zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego rozpędzają karuzelę nazwisk, które miałyby obsadzić najważniejsze stanowiska w Unii Europejskiej. Z końcem 2019 r. polityczną wspólnotę na Starym Kontynencie czeka nowe przywództwo rady, parlamentu i komisji. Nieco mniej dostrzegana, choć równie istotna jest walka o fotel szefa Europejskiego Banku Centralnego (EBC), które zwolni się już w październiku. Kandydatów jest wielu, a politycy zdają się włączać to stanowisko do politycznych targów.

Mario Draghi, szef EBC, przeprowadził euro przez pierwszy dla
wspólnej waluty wielki kryzys gospodarczy.
Zobacz więcej

EURO ZA WSZELKĄ CENĘ:

Mario Draghi, szef EBC, przeprowadził euro przez pierwszy dla wspólnej waluty wielki kryzys gospodarczy. Fot. Bloomberg

Nowy szef eurosystemu może być tymczasem kluczową postacią w kontekście polskiego „być albo nie być” w europejskiej unii gospodarczej i walutowej. Szef EBC powoływany jest przez szefów państw i rządów zrzeszonych w Radzie Europejskiej (RE) po konsultacjach z Eurogrupą i Radą Prezesów EBC. Co ciekawe, państwa członkowskie Unii Europejskiej nienależące do strefy euro mają prawo głosu w RE, choć kandydat musi pochodzić spośród państw posługujących się wspólną walutą. Prezes EBC sprawuje 8-letnią kadencję, bez możliwości ponownego ubiegania się o stanowisko. Nowy prezes będzie więc kształtował politykę monetarną strefy euro aż do schyłku 2027 r.

Niemiecki porządek

Wydaje się, że walka o prezesurę banku centralnego eurostrefy z siedzibą we Frankfurcie nad Menem rozstrzygnie się pomiędzy największymi mocarstwami wspólnoty — Niemcami i Francją, choć niewykluczony jest kompromisowy kandydat z Finlandii. U naszych zachodnich sąsiadów faworyt jest jeden — Jens Weidmann. Najmłodszy w historii szef Bundesbanku uważany jest za największego „jastrzębia” wśród pretendentów do prezesury EBC. Od chwili dołączenia do Rady Prezesów EBC w 2011 r. zasłynął ze sprzeciwu wobec luzowania polityki monetarnej. Choć taka postawa spotkała się z aplauzem na rodzimym podwórku, to jednak została z niepokojem odebrana przez peryferyjne państwa strefy euro. W 2012 r. Mario Draghi wypowiedział słynne słowa o ratowaniu euro za wszelką cenę, więc słabsze gospodarczo kraje obawiają się, że wybór Niemca na następcę Włocha równoznaczny będzie z odejściem od tej deklaracji. Weidmannowi może nie sprzyjać także polityczna rzeczywistość — jeśli priorytetem niemieckiego rządu będzie funkcja szefa Komisji Europejskiej dla Manfreda Webera, sondażowego faworyta, unijny zwyczaj zmusi decydentów do obsadzenia stanowiska szefa EBC przedstawicielem innego kraju. Powołanie Weidmanna będzie raczej wiązać się z surowym przestrzeganiem reguł akcesyjnych z Maastricht i wręcz zniechęcaniem nowych państw do przystępowania do wspólnoty, jeśli struktura ich finansów publicznych będzie istotnie odbiegać od gospodarczego centrum euro.

Ekspansywna Francja

We Francji głównych kandydatów jest dwóch: Franćois Villeroy de Galhau i BenoÎt Cœuré. Galhau, były bankier BNP Paribas, to szef Banku Francji od 2015 r., który, w kontraście do Weidmanna, od początku swojej kadencji ściśle współpracuje z Draghim w implementowaniu polityki luzowania polityki pieniężnej EBC. Cœuré jest najmłodszym z rozpatrywanych kandydatów — ma 49 lat, jednak od ośmiu zasiada w Radzie Prezesów EBC, będąc architektem programu luzowania ilościowego. Jego kadencja kończy się w styczniu 2020 r., zatem w razie wyboru może płynnie zastąpić swojego szefa. Obydwaj francuscy kandydaci są zwolennikami dotychczasowej polityki banku, co zwiastowałoby ekspansywną politykę także w zakresie przyjmowania nowych członków. Przeciwko nim są jednak dwa silne argumenty polityczne. Po pierwsze, poparcie dla dotychczasowej ekspansywnej polityki monetarnej może być nie do przełknięcia dla Niemiec. Po drugie, spośród zaledwie trzech dotychczasowych prezesów EBC jeden — Jean-Claude Trichet — już był Francuzem, co w unijnej etykiecie jest argumentem przemawiającym przeciwko powołaniu kolejnego na to stanowisko.

Fiński kompromis

Jeśli więc żaden z tych ekonomistów nie znajdzie poparcia, eksperci przewidują nominację kompromisową, na którą największą szansę mają dwaj Finowie: Erkki Liikanen i Olli Rehn. Mają bliźniacze biografie — każdy z nich ma dyplom z rodzimego Uniwersytetu Helsińskiego, byli posłami, ministrami finansów, komisarzami europejskimi. Obaj są także związani z Bankiem Finlandii — obecnie przewodniczy mu Rehn, który stery kierowania rodzimym bankiem centralnym odebrał od Liikanena. Dzieli ich przynależność partyjna — Liikanen od lat związany jest z lewicowymi Socjalnymi Demokratami, podczas gdy Rehn należy do Partii Centrum. Walorami obydwu kandydatów byłby pragmatyzm łączący niemieckie przywiązanie do dyscypliny fiskalnej i monetarnej z przywiązaniem do idei otwartych drzwi do strefy euro dla nowych państw członkowskich, w tym Polski. Jeśli więc pozostałe wakaty po nadchodzących wyborach europejskich zostaną zapełnione przez przedstawicieli dwóch najważniejszych państw członkowskich, już wkrótce na czele europejskiej waluty może stanąć przedstawiciel jedenastej gospodarki Eurogrupy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu