Krótkie wiadomości tekstowe, czyli SMS-y, najlepsze lata mają już za sobą. Choć statystyczny Polak nadal wysyła 1349 wiadomości rocznie, od czterech lat ta liczba jest coraz niższa. Z codziennego życia SMS-y wypierają komunikatory tekstowe, które stały się łatwo dostępne dzięki smartfonom i rozwojowi portali społecznościowych. Ten trend mocno uderzył w podstawy wartego ok. 500 mln zł rynku SMS-ów premium.



Przez lata służyły one do organizowania konkursów dla klientów telekomów czy telewidzów. To już przeszłość. Nie oznacza to jednak, że drogie SMS-y znikną z rynku. Od niechybnej śmierci uratowali je… gracze, którzy masowo zaczęli je wykorzystywać do opłacania gier internetowych i mobilnych.
Grają i wysyłają
— Ponad połowa naszych klientów korzysta z płatności SMS w grach komputerowych. Generują one nawet 70 proc. obrotu, który obsługuje nasza firma. Praktycznie wszystkie gry internetowe na rynku udostępniają tę formę płatności — mówi Krzysztof Wojdak, właściciel firmy Simpay, gdańskiego operatora płatności SMS.
Zdaniem Andrzeja Budzika, wiceprezesa krakowskiej firmy Mobiltek (w portfolio ma m.in. płatności w popularnym tytule „World of Tanks” i wiele gier korzystających z platformy Facebook), bez gier rynek premium SMS-ów czekałoby załamanie.
— Gry zapełniają lukę po płatnościach związanych z konkursami, które mocno straciły na popularności. Szeroko pojęta rozrywka generuje już blisko połowę naszych obrotów związanych z płatnościami SMS — podkreśla wiceprezes.
Podobny obraz wyłania się z raportu firmy badawczej PMR o usługach dodanych w telefonii komórkowej. W ubiegłym roku rynek urósł o 10 proc. i osiągnął wartość 1,6 mld zł. W tym samym czasie segment rozrywki w kategorii numerów premium, do którego oprócz gier zalicza się także dostęp do materiałów pornograficznych, urósł o 25 proc. Pozostałe kategorie zaliczyły znaczący spadek.
Uwaga na dzieci
Rosnąca popularność SMS-ów Premium wśród graczy to w dużej mierze zasługa specyficznej klienteli. Korzystają głównie osoby w wieku 10-18 lat (choć w myśl prawa nie powinny tego robić), bo często jest to dla nich jedyna dostępna forma płatności za elektroniczną rozrywkę.
— Nie mają konta bankowego ani dostępu do karty płatniczej. Mają natomiast rodziców, którzy regularnie doładowują im przedpłacone telefony, by mieć kontakt z dziećmi. Dorośli gracze rzadziej korzystają z tej formy płatności. Wolą przelewy i karty — mówi Krzysztof Wojdak.
To jasna strona płatności SMS-owych. Jest też druga — ciemna. By zakupić magiczny miecz czy dodatkowe złoto w ulubionejgrze internetowej, młodzi gracze często sięgają po telefony rodziców. Czasem kończy się rachunkami na kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych.
Darmo, nie darmo
W ocenie Pawła Olszynki, analityka firmy badawczej PMR, druga młodość premium SMS-ów to przede wszystkim efekt olbrzymiej popularności gier dostępnych w modelu free-to-play. Można je pobrać za darmo, płaci się jednak za odblokowanie dodatkowych opcji, które ułatwiają i przyśpieszają rozgrywkę.
— W ciągu trzech ostatnich lat na polskim rynku gier znacząco wzrosło znaczenie modelu sprzedaży z płatnymi dodatkami. Płatne aplikacje na urządzeniach mobilnych instaluje w Polsce mniej więcej co ósmy użytkownik, ale ten odsetek powoli spada. Równolegle rośnie jednak udział graczy deklarujących dokonywanie mikropłatności w „darmowych” grach. Korzystają na tym operatorzy obsługujący numery premium — mówi analityk.
Zwraca też uwagę na ostatni raport Google’a. Wynika z niego, że gry generują już 90 proc. wszystkich przychodów z aplikacji mobilnych. Jednocześnie aż 98 proc. przychodów z gier przypada na mikropłatności. To wszystko powoduje, że branża patrzy optymistycznie w przyszłość. Nie przeszkadza jej nawet to, że od kilku lat Polacy wysyłają coraz mniej SMS-ów.
— Mimo to obserwujemy, że co roku rośnie o 30-40 proc. liczba zapytań z szeroko pojętej branży e-commerce o wykorzystanie premium SMS jako metody płatności — mówi Tomasz Szymanowski, rzecznik prasowy firmy SerwerSMS.
Jego zdaniem, z uwagi na prostotę oraz brak konieczności weryfikacji danych ten model płatności będzie wykorzystywany w rosnącej liczbie obszarów. © Ⓟ