Większość inwestorów obstawia, iż działania pomocowe nie wyprowadzą Grecji z kłopotów fiskalnych i bankructwo jednak stanie się faktem. Można odnieść wrażenie, iż w potrzasku są niemieckie i francuskie banki, których zaangażowanie jest największe. Definitywny nakaz zamknięcia pozycji w greckim długu chociaż przez jeden większy bank może wywołać lawinę, której efektem będzie przede wszystkim zupełna utrata płynności rynku długu. Nie byłoby to jednak nic innego jak właśnie finał bankructwa.
Wygląda jednak na to, iż bankowe departamenty ryzyka nie nakazały jeszcze
własnym dilerom "wychodzenia" z greckich papierów za wszelką cenę. Tym samym
aktywność EBC jako skupującego toksyczne papiery może być na razie znikoma.
Oferta EBC jako wentyl bezpieczeństwa działa więc i uspokaja rynki. Według
doniesień agencyjnych banki nie korzystają ze wspomnianej oferty, ponieważ
straty na inwestycjach są tak duże, że na razie nie chcą one jeszcze ich
realizować. Ta argumentacja mnie nie przekonuje. Wycena pozycji na tych
instrumentach i jej wpływ na finanse banku są na bieżąco monitorowane przez
wewnętrzne departamenty ryzyka i regulatorów. W przypadku sygnału zamknięcia
pozycji, banki nie będą patrzyły na poziom strat. Uważam więc, że po prostu
granica alarmu nie została jeszcze dotknięta. Potwierdza to fakt, iż sam fakt
istnienia pakietu pomocowego EBC pomaga - banki czują się
bezpieczniej.
Niestety, gospodarka Grecji nie pomaga rynkom. Jest
ona w fatalnym stanie, z bezrobociem najwyższym od sześciu lat. Trend wzrostu
bezrobocia może być utrzymany, ponieważ konieczne będą obniżki wydatków
budżetowych. Żaden z książkowych scenariuszy wyjścia z kryzysu fiskalnego nie ma
na razie racji bytu, ponieważ PKB drastycznie spada i może wynieść -4% w tym
roku. Prawdodpodobnie jedyne, co pozostaje, to kolejne fundusze pomocowe
obwarowane klauzulami dalszych oszczędności w Grecji."
Łukasz
Wardyn
Dyrektor zarządzający City Index na Europę Środkową i
Wschodnią