W dzień po wyrażeniu zgody przez konserwatywny rząd na sprzedaż udziałów w największej greckiej firmie telekomunikacyjnej OTE niemieckiej spółce Deutsche Telekom, na znak protestu do pracy nie przystąpili pracownicy OTE, a także dokerzy, pracownicy szpitali i lotnisk.
Związki zawodowe w OTE zapowiedziały kolejne strajki. Porozumienie w sprawie sprzedaży spółki niemieckiej firmie czeka na zgodę parlamentu.
Centrale związkowe reprezentujące ponad 2,5 mln pracowników sektora publicznego i prywatnego zapowiadają dalsze strajki przeciwko prywatyzacji.
"Pracownicy zgodzili się rozszerzyć walkę, ponieważ uważają, że rząd został wybrany po to, by gospodarkę wzmocnił, a nie wyprzedawał ją" - powiedział przed wiecem w centrum Aten rzecznik centrali związkowej GSEE Statis Anestis. Do GSEE należy około 600 tysięcy pracowników.
Konserwatywny rząd, dysponujący 151 głosami w 300-osobowym parlamencie, liczy na sprywatyzowanie kilku innych firm, w tym głównych portów w Pireusie i Salonikach, by zwiększyć konkurencyjność i zmniejszyć rozmiary długu publicznego. Oczekuje się, że prywatyzacja zostanie przeforsowana.
Pracownicy OTE, prowadzący 24-godzinny strajk, manifestowali przed greckim ministerstwem pracy. Dołączyli do nich pracownicy portów, w proteście przeciwko "wyprzedaży dobra publicznego".
Od środy 48-godzinny strajk prowadzą pracownicy szpitali, domagając się wyższych płac.
Czwartkowe zakłócenia w krajowym ruchu lotniczym związane są ze strajkiem kontrolerów lotów, którzy domagają się większych pensji i protestują przeciwko niedawnej reformie emerytur.
Od początku roku co i rusz strajkują dokerzy, odmawiając pracy w nadgodzinach. Dokerzy obawiają się też, że prywatyzacja doprowadzi do zmniejszenia liczby miejsc pracy.
Ich strajk poparli w czwartek pracownicy
państwowych linii lotniczych Olympic Airways, kontrolerzy lotów, pracownicy
poczty, elektrowni, ateńskiej firmy zaopatrującej miasto w wodę oraz banki.