„Nieruchomości mają być warte przynajmniej 350 mln EUR i będą obejmować dzierżawę budynków miejskich, domów i gruntów pod zabudowę” – powiedział Andreas Taprantzis, dyrektor Funduszu Rozwoju Aktywów Republiki Greckiej.
Przy tworzeniu portfolio doradzać mają banki UBS, BNP Paribas oraz Deutsche Bank.
Fundusz który w ostatnich 14 miesiącach sfinalizował już umowy o łącznej wartości niemal 5 mld EUR, w tym 1,8 mld w przypadku nieruchomości korzysta z odradzającego się zainteresowania inwestorów greckimi aktywami.
„Nastąpiła ogromna zmiana nastrojów, inwestorzy chcą wykorzystać możliwości jakie daje grecki rynek” – twierdzi Taprantzis.
Główny indeks ateńskiej giełdy zyskał 175 proc. do zrealizowania 22-letniego dołka w czerwcu 2012 r. zaś prognozy zakładają, że w tym roku, pierwszy raz od siedmiu lat gospodarka Hellady odnotuje dodatni wynik.
Grecja sprzedaje wszystko od ziemi po wyspy, drogi, porty i lotniska, co podyktowane jest zapisami umowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Unią Europejską, jako warunek konieczny do otrzymywania pomocy finansowej ocenianej na 240 mld EUR.