- Europejczycy, a wraz z nimi reszta świata, właśnie odkrywają to o czym wiedzą wszyscy lekarze – notoryczna zła diagnoza i złe leczenie infekcji mogą w końcu zagrozić nawet najzdrowszym częściom ciała, co będzie wymagało bardziej drastycznej interwencji medycznej, której skuteczność jest mniej pewna – napisał Mohameda El-Eriana.
Jego zdaniem taki scenariusz ma obecnie miejsce w Europie. Pozwolono, by kryzys zadłużenia oraz zagrożony wzrost gospodarczy peryferii strefy euro (Grecji) zdestabilizował inne państwa obrzeży eurolandu (Irlandię, Włochy, Portugalię i Hiszpanię).
- Oznaki choroby są już widoczne w samym trzonie. Do infekcji doszło zarówno poprzez system bankowy jak i w bezpośredni sposób – dodał.
I tak pomimo bardzo dobrego stanu finansów państwowych i pasma sukcesu we wprowadzaniu reform gospodarczych, niemieckie kontrakty CDS przyniosły zdecydowany wzrost kosztu ubezpieczenia długu - wzrost o jakieś 120 punktów bazowych w ciągu ostatnich dni.
„Grecka infekcja zagraża jądru Europy”
Nie leczona grecka infekcja może się w znacznym stopniu odbić na zdrowym trzonie eurolandu – napisał w artykule dla Financial Times Mohameda El-Eriana prezes największego na świecie funduszu obligacji PIMCO.