10 osób weszło na jeden z kominów, gdzie zamierzają namalować napis "Stop CO2". Zatrzymano kilka osób, w tym prawdopodobnie jednego obywatela Austrii.
"Domagamy się zmiany polityki energetycznej, po to by takie elektrownie, jak ta w Bełchatowie już więcej nie działały i po to by przestawić się na odnawialne źródła energii, dzięki którym będziemy chronić nasz klimat. Skandaliczne jest to, że polski rząd wspiera takie źródła energii, jak Elektrownia Bełchatów" - powiedziała w rozmowie z PAP jedna z organizatorek protestu, Magdalena Zowsik.
Według ekologów z Greenpeace, BOT Bełchatów to "hańbiący symbol całej polityki energetycznej kraju". "Jesteśmy w Bełchatowie, ponieważ chcemy uświadomić decydentom i opinii publicznej, że ocieplenie klimatu nie bierze się znikąd, ale właśnie z takich miejsc, jak tutejsza elektrownia. Bełchatów jest największym w Polsce producentem dwutlenku węgla. Rocznie wytwarza go tyle, ile Estonia i Słowenia razem wzięte. Zamiast zmniejszać emisje, BOT będzie je w najbliższym czasie zwiększał" - mówiła Zowsik.
Uważa ona, że jeśli rzd "nie zmieni sposobu myślenia" o energii i klimacie, to coraz częściej Polacy będą doświadczać takich kataklizmów jak powodzie, susze czy huragany.
"Zatrzymana grupa 6 osób, która zostanie przekazana
w ręce policji, nie przekazała żadnych formalnych postulatów o celu i zakresie
działań wobec elektrowni. Odpowiednie służby podjęły działania w celu jak
najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji i usunięcia osób nieupoważnionych
z terenu elektrowni, która pracuje bez zakłóceń" - powiedział rzecznik prasowy
BOT Elektrowni Bełchatów SA, Jacek Michel. (PAP)