Groclin liczy na Jaguara

opublikowano: 11-02-2018, 22:00

Przenosiny na Ukrainę nie tylko obniżą koszty produkcji poszyć do aut, ale też ułatwią spodziewaną współpracę z nową fabryką na Słowacji.

Latem 2017 r. zarząd Groclinu rozpoczął poszukiwania inwestora dla segmentu poszyć. Rozmowy z zainteresowanymi wciąż trwają, ale są coraz bliżej finału. Mogą doprowadzić do pojawienia się nowego inwestora w akcjonariacie Groclinu.

W DRODZE NA PROSTĄ: André Gerstner, prezes i główny akcjonariusz Groclinu, kilka lat temu przejął kontrolę nad wielkopolską spółką i zaczął wyprowadzać ją z dołka.
Zobacz więcej

W DRODZE NA PROSTĄ: André Gerstner, prezes i główny akcjonariusz Groclinu, kilka lat temu przejął kontrolę nad wielkopolską spółką i zaczął wyprowadzać ją z dołka. Fot. Marek Wiśniewski

— W grę wchodzi sprzedaż aktywów lub spółki zależnej, a także inwestycja bezpośrednio w spółkę notowaną na giełdzie. Wszystkie opcje mają zalety i wady, ale najlepszym rozwiązaniem byłoby znalezienie strategicznego inwestora, który kupi akcje poprzez giełdę. Szanse rosną, choć jeszcze niedawno wydawało się to bardzo mało prawdopodobne — mówi André Gerstner, prezes wielkopolskiego producenta.

W jego opinii, temu rozwiązaniu sprzyja również obecny niski kurs spółki. Akcje Groclinu tanieją od początku zeszłego roku. Obecnie są notowane po 5,6 zł, czyli o ponad 60 proc. niżej niż rok temu.

— Liczymy na to, że w najbliższych tygodniach będziemy już mogli zakomunikować rynkowi, w jakim kierunku pójdą dalsze negocjacje. Chcemy, by sprawa była jasna na przełomie I i II kwartału, najpóźniej w dniu prezentacji wyników finansowych za 2017 r. [planowanej na 27 kwietnia — red.] — podkreśla prezes Groclinu.

Przechył na Wschód

Od kilku lat spółka stopniowo przenosi produkcję poszyć na Ukrainę. Obecnie wytwarza tam 55 proc., a resztę w kraju.

— Ostatnio ten proces przyspieszył. Liczę na to, że pod koniec 2018 r. już 80-85 proc. tego rodzaju produkcji będzie się tam odbywać — deklaruje André Gerstner.

Docelowo w Polsce mają powstawać tylko limitowane serie, najwyższej jakości, luksusowych poszyć. Zmieni się również struktura zatrudnienia w tym segmencie. Obecnie grupa zatrudnia w szwalniach ok. 1,5 tys. pracowników — 800 w Polsce i 700 na Ukrainie.

— Pod koniec roku w kraju pozostanie 300-400 zatrudnionych, a ponad 1 tys. będzie w ukraińskich zakładach. Koszty wynagrodzenia na Ukrainie są o 40-50 proc. niższe niż w Polsce, ale droższa jest logistyka, obsługa zakładu itd. W sumie jednak jesteśmy w stanie zmniejszyć koszty o ok. 25 proc. — mówi prezes Groclinu.

Przeniesienie produkcji na Wschód ułatwi też firmie realizację nowego kontraktu, na którego podpisanie liczy — z Jaguarem, uruchamiającym w tym roku produkcję samochodów na Słowacji.

— Nasza fabryka na Ukrainie jest dość blisko położona. Jesteśmy już na końcowym etapie uzgadniania szczegółów umowy. Jej podpisania spodziewamy się jeszcze w tym kwartale. Na początek będzie to niewielki kontrakt, ale z czasem mamy nadzieję na rozszerzenie współpracy — ma nadzieję André Gerstner.

Moce do wynajęcia

W związku z przenosinami na Wschód należący do Groclinu zakład w Nowej Soli zaczął udostępniać moce wytwórcze zewnętrznym zleceniodawcom. Spółka ma podobne plany wobec drugiej fabryki. Powadzi już rozmowy z potencjalnymipartnerami biznesowymi. Prezes liczy na to, że produkcję na zlecenie fabryka rozpocznie w II kwartale.

— W dobie rynku pracownika to może być bardzo dobra oferta, bez kosztownego i czasochłonnego naboru można przejąć wysoce wykwalifikowanych pracowników — uważa André Gerstner. Obecnie produkcja w segmencie poszyć odpowiada za ok. 70 proc. przychodów grupy. Kilkanaście procent generuje działalność spółki CADM Automotive, producenta wykorzystywanych w branży motoryzacyjnej systemów oświetlenia zewnętrznego. Wartość podpisanego na przełomie roku kontraktu z firmą Varroc Lighting Systems to 15 mln EUR.

— Liczymy, że spółka będzie się rozwijać organicznie w tempie 30-40 proc. rocznie przy jednoczesnym utrzymaniu marż, które w tym segmencie są bardzo atrakcyjne. W 2018 r. CADM będzie dawać 13-15 proc. przychodów całej grupy. Spodziewam się, że za dwa, trzy lata ten segment będzie odpowiadał za około 1/3 naszej sprzedaży — deklaruje prezes Groclinu. Zapewnia też, że należąca do grupy niemiecka spółka SedisTec, która w zeszłym roku borykała się z poważnymi problemami, szkodząc wynikom, już się z nimi uporała.

— Firma SedisTec jest rentowna i pracuje nad nowymi znaczącymi kontraktami — zapewnia André Gerstner. Po trzech kwartałach ubiegłego roku przychody grupy wyniosły 216,7 mln zł (wzrost o 11,6 proc. rok do roku), a jej strata netto przekroczyła 3,2 mln zł. Rok wcześniej grupa miała 2,7 mln zł zysku netto.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Groclin liczy na Jaguara