Grono polskich krezusów jest uboższe

opublikowano: 26-12-2018, 22:00

Jest ich mniej i w większości wyraźnie zbiednieli. To nie był dobry rok dla giełdowych miliarderów

Jeden rok może wiele zmienić. Pod koniec 2017 r. w przygotowywanym przez „PB” rankingu giełdowych miliarderów zaroiło się od nowych twarzy, a portfele najbogatszych inwestorów indywidualnych na warszawskim parkiecie były grube jak nigdy.

Teraz z rankingu zniknęło wielu ubiegłorocznych debiutantów, kilku weteranów i jedyna notowana rok wcześniej kobieta. Grono giełdowych krezusów, liczące rok temu 22 nazwiska, skurczyło się do 15, a ponad połowa tych, którzy w nim pozostali, ma majątki mniejsze niż rok wcześniej. Lider się jednak nie zmienił.

Słońce giełdy

Ma 62 lata, wąsy, telewizję, telekom, elektrownię — i piąty rok z rzędu jest niekwestionowanym królem warszawskiego parkietu. Zygmunt Solorz przede wszystkim dzięki pakietowi kontrolnemu w Cyfrowym Polsacie, a także akcjom ZE PAK i ATM Grupy, znów został najbogatszym inwestorem indywidualnym na GPW, ale jego notowany na giełdzie majątek nieco się skurczył. Biznesowe imperium twórcy Polsatu, choć powiększone m.in. o Netię, jest warte o ponad 6 proc. mniej niż w ubiegłym roku i znacznie mniej niż w 2014 r., gdy Zygmunt Solorz jako jedyny inwestor indywidualny w historii warszawskiej giełdy miał akcje o wartości ponad 10 mld zł.

W 2019 r. giełdowy portfel miliardera może się poszerzyć, bowiem wykluczony z notowań ponad dekadę temu Elektrim, nad którym Zygmunt Solorz ma kontrolę, zapowiedział podjęcie działań w celu powrotu na GPW.

Grupa pościgowa

O ile lider listy najbogatszych na GPW znany jest inwestorom od lat, o tyle wicelider to w zestawieniu niemal nowicjusz, w dodatku na tyle skuteczny w unikaniu mediów, że te nie dysponują jego zdjęciem. Tomasz Biernacki, kontrolujący sieć marketów Dino, przebojem wbił się do czołówki zestawienia najbogatszych Polaków, gdy w kwietniu ubiegłego roku fundusz Enterprise Investors sprzedał w ofercie publicznej akcje spółki, którą przez 7 lat pomagał mu rozwijać. Od tego czasu notowania sieci supermarketów mocno urosły.

Właściciel Dino kończył rok 2017 r. z pakietem wartym o ponad 100 proc. więcej niż w chwili debiutu giełdowego, co wtedy dawało mu czwarte miejsce w zestawieniu. W tym roku notowania Dino nie rosły już tak spektakularnie, ale i tak na tle konkurentów wypadły bardzo dobrze. Marketowy miliarder ma teraz walory warte blisko 4,9 mld zł, co oznacza, że jego portfel spuchł o ponad 1 mld zł. Nikt inny w zestawieniu nie zanotował takiego wyniku.

Na najniższym stopniu podium stoi najbogatszy obcokrajowiec na GPW, drugi w ubiegłym roku Meksykanin Carlos Fernández González, który od 2015 r. przez łańcuszek spółek kontroluje restauracyjną grupę AmRest.

Weterani i młode wilki

By załapać się na podium najbogatszych na warszawskiej giełdzie trzeba mieć w akcjach ponad 4 mld zł, a do miejsca w pierwszej piątce potrzeba co najmniej 2 mld zł. Kryterium to spełniają odzieżowo-obuwniczy weterani GPW: Marek Piechocki z LPP i Dariusz Miłek z CCC.

Ten drugi w mijającym roku mocno ucierpiał — giełdowa wartość jego pakietu skurczyła sie o 0,9 mld zł. Ten pierwszy z kolei, podobnie jak jego biznesowy parter Jerzy Lubianiec, latem 2018 r. „w celu zapewnienia długofalowej ciągłości i uniknięcia rozdrobnienia kapitału LPP w przyszłości, podjął decyzję o utworzeniu fundacji i wniesieniu tam posiadanych przez siebie akcji". Rodzinna fundacja związana z Markiem Piechockim legitymuje się teraz pakietem około 17 proc. akcji (dających 31,6 proc. głosów), a fundacja Jerzego Lubiańca — 13,3 proc. akcji, co daje mu ósme miejsce w zestawieniu. W zestawieniu pojawiają się jeszcze dwa duety inwestorów. Pierwszy tworzą najszybciej bogacący się na GPW współtwórcy CD Projektu — Marcin Iwiński i Michał Kiciński. Wartość ich portfeli w ciągu mijającego roku zwiększyła się o blisko 50 proc.

Mniej szczęścia miał duet twórców telekomunikacyjnego Playa, Greka Panosa Germanosa i Islandczyka Thora Björgólfssona, których spółka w ciągu ostatniego roku potaniała o prawie 40 proc. Na minusie w mijającym roku był też najmłodszy w zestawieniu, 33-letni Tomasz Domogała, na którego majątek składa się przede wszystkim pakiet kontrolny w produkującym maszyny górnicze Famurze. Majątek skurczył się też kontrolującemu Eurocash Portugalczykowi Luisowi Amaralowi i najbogatszemu naukowcowi na GPW, kontrolującemu farmaceutyczną Celon Pharmę Maciejowi Wieczorkowi.

Mniejszy majątek niż rok wcześniej ma też dziedzic największej polskiej fortuny, Sebastian Kulczyk. W 2017 r. akcje posiadał wspólnie z siostrą Dominiką, a w portfelu mieli chemiczny Ciech, energetyczną Polenergię i poszukiwawczego Serinusa. W mijającym roku rodzeństwo postanowiło podzielić się majątkiem — i akcje Polenergii przeszły na własność Dominiki.

Znikający miliarderzy

Największym nieobecnym listy giełdowych miliarderów jest człowiek, który wielokrotnie kończył rok jako najbogatszy inwestor indywidualny na warszawskiej giełdzie, a w ubiegłorocznej edycji był drugi. Już wtedy było jednak wiadomo, że z giełdą się pożegna. Chodzi o Michała Sołowowa, na którego giełdowe imperium w szczytowym okresie składały się akcje Barlinka, Rovese, Echo Investments i Synthosu. Spółki te po kolei znikały z warszawskiej giełdy, ściągane przez miliardera lub sprzedawane. Ostatni był Synthos, który zniknął z notowań w marcu.

Michał Sołowow nie zniknął jednak całkiem z giełdy. W kwietniu na GPW zadebiutowała biotechnologiczna spółka OncoArendi Therapeutics, w której miliarder był jednym z pierwszych inwestorów — uczestniczył w rundzie finansowania w 2015 r., w której zebrano 12 mln zł. Jego 30-procentowy pakiet jest obecnie wart niespełna 60 mln zł.

Dwaj inni weterani zniknęli z listy giełdowych miliarderów z innych powodów. Roman Karkosik, w ubiegłym roku siódmy, po konfliktach z Komisją Nadzoru Finansowego zapowiadał sprzedaż części giełdowego majątku i wycofanie się z GPW, jednak ostatecznie tego nie zrobił. Giełdowym miliarderem jednak być przestał, głównie ze względu na to, że Boryszew, perła w jego inwestorskiej koronie, jest dziś o połowę tańszy niż rok wcześniej. W efekcie wartość giełdowego portfela Romana Karkosika to dziś około 0,8 mld zł, wobec 1,6 mld zł przed rokiem.

Jeszcze bardziej bolesny upadek zaliczył Leszek Czarnecki, którego giełdowy portfel, składający się z akcji Getin Holdingu, Getin Noble Banku i Idea Banku rok temu był wart 1,56 mld zł. Teraz, po roku spadków, spowodowanych m.in. zamieszaniem wokół GetBacku i późniejszą „aferą KNF", jego wartość jest blisko pięć razy mniejsza. Giełdowymi miliarderami przestali też być Heronim Ruta (sprzedał akcje Cyfrowego Polsatu), obecny w mocno taniejącej Grupie Azoty Wiaczesław Kantor, a także Zbigniew Juroszek (deweloperski Atal) i Krzysztof Oleksowicz (Inter Cars).

Kolejny etap

W gronie największych giełdowych inwestorów nikt nie miał tak złego roku, jak Leszek Czarnecki, który z miliardera stał się eks-miliarderem. Wartość jego portfela giełdowego, w ubiegłym roku przekraczająca 1,5 mld zł, wynosi teraz niespełna 350 mln zł.

Giełdowy ból głowy

Na przełomie 2017 i 2018 r., po oskarżeniach o manipulację kursem Krezusa, Roman Karkosik wydał oświadczenie, w którym zapowiadał „całkowite ograniczenie działalności inwestycyjnej na GPW" i wycofanie z obrotu części spółek. Jego grupa, w której prym wiedzie Boryszew, wciąż jest notowana na giełdzie, ale w ostatnich miesiącach mocno potaniała, co uszczupliło wartość portfela inwestora o połowę.

Rozchwiane imperium

Michał Sołowow w latach 2011-13 był najbogatszym inwestorem indywidualnym na warszawskiej giełdzie. Uznał jednak, że „bycie spółką notowaną daje wymierne korzyści na określonym etapie rozwoju”, a jego spółki ten etap już zakończyły. Po zdjęciu z giełdy Synthosu pozostaje już tylko akcjonariuszem biotechnologicznego OncoArendi.

Jak tworzyliśmy ranking

W „Pulsie Biznesu” od lat zasady tworzenia listy giełdowych miliarderów są proste. Pod uwagę bierzemy pakiety w spółkach notowanych na dużym i małym rynku GPW, nie uwzględniając zagranicznych giełd. Nie uwzględniamy również akcji spółek, posiadanych za pośrednictwem innego giełdowego wehikułu — i tak w przypadku Zygmunta Solorza nie liczymy akcji Netii, które należą do Cyfrowego Polsatu, a w przypadku Romana Karkosika nie uwzględniamy m.in. walorów Impexmetalu, uznając, że ich wartość jest uwzględniona w kursie Boryszewa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy