Group One klika po węgiersku

opublikowano: 07-04-2016, 22:00

Polska spółka ostrzy sobie zęby na regionalny rynek reklamy online. Pomoże mu gracz mocno usadowiony w budapeszteńskich realiach.

„Mennyibe kerül?” (ile to kosztuje?) — pyta jeden z węgierskich menedżerów rynku mediowego na wieść o tym, że Group One, największy polski gracz, sprzymierzył się z Inter Media Group (IMG), drugim domem mediowym na Węgrzech. Sęk w tym, że zagraniczna misja grupy kierowanej przez m.in. Marka Żołędziowskiego nie będzie

przesadnie drenująca kieszenie. Może natomiast przynieść sowite zyski, bo budapeszteński IMG to największy niezależny gracz nad Dunajem. — Rynek reklamowy na Węgrzech jest stabilny mimo, że mniejsze media mają problemy z rentownością wobec nowego podatku reklamowego wysokości 5,3 proc. Jedno różni go od polskiego rynku — ma bardzo wysokie udziały telewizji i niezbyt rozwinięte rozwiązania w reklamie cyfrowej — twierdzi Orsolya Toth, prezes IMG.

Sojusz na kompleks

— Spółka joint venture pod nazwą Value Media Hungary (VMH) będzie w stanie zaoferować węgierskim klientom nową jakość. Do spółki wniesiemy przede wszystkim silne kompetencje digitalowe — komentuje Jakub Potrzebowski, jeden z współwłaścicieli Group One i prezes VMH. W zeszłym roku Jakub Potrzebowski wraz ze wspólnikiem Maciejem Hutyrą jechał na Węgry, by kupić IMG, kierowaną przez Orsolyę Toth, którą poznał jeszcze za czasów pracy w europejskich strukturach sieci ZenithOptimedia Group.

Plan był prosty: na bazie IMG zbudować potentata na rynku reklamy internetowej. Przez ostatnie lata w rozwój tych kompetencji Group One zainwestował miliony złotych, kupując kilka spółek. Tyle że na miejscu okazało się, że skala działalności i wycena IMG przekraczają możliwości finansowe Group One, mającego ponad 200 mln zł przychodu rocznie. Stanęło więc na współpracy i podziale ról. W skrócie: IMG daje dostęp do rynku, Group One — specjalistów i narzędzia.

Tort Orbana

— Pomysł na wejście na węgierski rynek reklamy w sieci wydaje się bardzo dobry. Polska jest kilka lat przed Węgrami, jeśli chodzi o dojrzałość rynku i stosowane rozwiązania. Pytanie, czy wydawcy będą w stanie szybko wdrożyć rozwiązania wspierające rozwój tego typu marketingu — mówi Marcin Boroszko, obecny szef reklamy w mediach Ringier-Axel Springer Polska i jednocześnie udziałowiec Atmediów, domu mediowego sprzedającego czas reklamowy dla połowy rynku telewizyjnego na Węgrzech.

Samo IMG to dla Group One szeroko otwarte drzwi do palety dużych reklamodawców. Ich listę otwierają farmaceutyczna Teva, Spar i państwowy MOL. Na rynku wartym 0,7 mld EUR rocznie przez IMG przepływa około 8 proc. tej kwoty. Nie bez znaczenia jest fakt, że według węgierskich mediów IMG to jeden z ulubionych koncernów rządzącego na Węgrzech Fideszu.

Kontrolowana przez Petera Patonaiego spółka rokrocznie zdobywa intratne rządowe zlecenia, utrzymując się w czołówce rynku osaczonego przez globalne sieci reklamowe. Sam Patonai — lokalny multimilioner — uważany jest za zaufanego człowieka premiera Victora Orbana.

Z Orbanem pod rękę czy bez, Value Media Hungary ma duże pole do popisu: reklama internetowa na Węgrzech to jedynie niecałe 15 proc. tamtejszego tortu reklamowego, dwukrotnie mniej niż w Polsce. I w tym kontekście zwrot „Lengyelországból származom” („jestem z Polski”) podszyty jest obietnicą zysku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy