Pozostał już niewiele ponad rok do otwarcia polskiego rynku dla inwestorów zagranicznych, którzy we własnych krajach kupują ziemię po cenach dwukrotnie lub nawet trzykrotnie wyższych. Nie słabnie też zainteresowanie dopłatami i przekształceniem ziemi na tereny inwestycyjne. Na odrolnieniu ziemi zarabia się najwięcej, ale nie każdy teren przyniesie jednakowy zysk. Najatrakcyjniejsze tereny pod kątem inwestycyjnym to ziemie o zaniżonej wartości aktualnej w stosunku do wartości, jaką mogą uzyskać po przeprowadzeniu procesu przekształcenia. Pewnikiem dobrej inwestycji jest atrakcyjne położenie gruntu — najdalej 30-40 km od miasta, oraz infrastruktura. Warto też stawiać na gminy charakteryzujące się dodatnim saldem migracji — inwestować tam, gdzie napływają nowi mieszkańcy. W przypadku odsprzedaży będzie łatwiej znaleźć chętnych na działki. Wprawdzie w tym przypadku wzrost ceny ziemi nie przekłada się na wysokość ostatecznych zysków, ale jest wynikiem rosnącego popytu. Zdarza się też, że nawet na droższej działce, ale dobrze zlokalizowanej, zarobi się o wiele więcej niż na kupionej tanio, ale w mało atrakcyjnym rejonie. Na duży zarobek można również liczyć, inwestując w ziemię nad morzem, ale nie dalej niż 2 km od brzegu. W 1994 r. ziemia kosztowała średnio 1,37 tys. zł za metr kwadratowy, 10 lat później 4,62 tys. zł, a w tym roku 24,67 tys. zł. Oznacza to, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat zdrożała 427 proc., a w ciągu dwudziestu lat 1,7 tys. proc. Mimo to jej cena wciąż wydaje się atrakcyjna w porównaniu z cenami w innych krajach europejskich. Najbardziej opłacalna jest samodzielna inwestycja w ziemię, ale w Polsce coraz większym zainteresowaniem cieszą się inwestycje grupowe. Ich wadą jest współdecydowanie o kupionej ziemi, dłuższy czas na podjęcie decyzji inwestycyjnych, brak kontroli nad tym, co dzieje się z ziemią, osiągnięcie zysku w momencie sprzedaży wszystkich działek oraz ponoszenie kosztów zarządu. Jednocześnie to dobra inwestycja dla osób, które nie chcą samodzielnie zajmować się nadzorowaniem transakcji lub nie mają na to czasu — zarządzaniem, obsługą prawną i sprzedażą z zyskiem zajmą się inni. Większym zainteresowaniem mogą się też cieszyć działki budowlane ze względu na niskie stopy procentowe i tym samym dostępność kredytów hipotecznych. Choć tu ceny są już wysokie, ponieważ odpada ryzyko nieprzekształcenia ziemi.
