Grunty rolne nie stracą na atrakcyjności

Ewa Bednarz
opublikowano: 2014-12-24 00:00

NIERUCHOMOŚCI Ziemia drożeje już od dekady i w 2015 r. trend powinien się utrzymać, zwłaszcza że za rok na grunty przybędzie chętnych.

Pozostał już niewiele ponad rok do otwarcia polskiego rynku dla inwestorów zagranicznych, którzy we własnych krajach kupują ziemię po cenach dwukrotnie lub nawet trzykrotnie wyższych. Nie słabnie też zainteresowanie dopłatami i przekształceniem ziemi na tereny inwestycyjne. Na odrolnieniu ziemi zarabia się najwięcej, ale nie każdy teren przyniesie jednakowy zysk. Najatrakcyjniejsze tereny pod kątem inwestycyjnym to ziemie o zaniżonej wartości aktualnej w stosunku do wartości, jaką mogą uzyskać po przeprowadzeniu procesu przekształcenia. Pewnikiem dobrej inwestycji jest atrakcyjne położenie gruntu — najdalej 30-40 km od miasta, oraz infrastruktura. Warto też stawiać na gminy charakteryzujące się dodatnim saldem migracji — inwestować tam, gdzie napływają nowi mieszkańcy. W przypadku odsprzedaży będzie łatwiej znaleźć chętnych na działki. Wprawdzie w tym przypadku wzrost ceny ziemi nie przekłada się na wysokość ostatecznych zysków, ale jest wynikiem rosnącego popytu. Zdarza się też, że nawet na droższej działce, ale dobrze zlokalizowanej, zarobi się o wiele więcej niż na kupionej tanio, ale w mało atrakcyjnym rejonie. Na duży zarobek można również liczyć, inwestując w ziemię nad morzem, ale nie dalej niż 2 km od brzegu. W 1994 r. ziemia kosztowała średnio 1,37 tys. zł za metr kwadratowy, 10 lat później 4,62 tys. zł, a w tym roku 24,67 tys. zł. Oznacza to, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat zdrożała 427 proc., a w ciągu dwudziestu lat 1,7 tys. proc. Mimo to jej cena wciąż wydaje się atrakcyjna w porównaniu z cenami w innych krajach europejskich. Najbardziej opłacalna jest samodzielna inwestycja w ziemię, ale w Polsce coraz większym zainteresowaniem cieszą się inwestycje grupowe. Ich wadą jest współdecydowanie o kupionej ziemi, dłuższy czas na podjęcie decyzji inwestycyjnych, brak kontroli nad tym, co dzieje się z ziemią, osiągnięcie zysku w momencie sprzedaży wszystkich działek oraz ponoszenie kosztów zarządu. Jednocześnie to dobra inwestycja dla osób, które nie chcą samodzielnie zajmować się nadzorowaniem transakcji lub nie mają na to czasu — zarządzaniem, obsługą prawną i sprzedażą z zyskiem zajmą się inni. Większym zainteresowaniem mogą się też cieszyć działki budowlane ze względu na niskie stopy procentowe i tym samym dostępność kredytów hipotecznych. Choć tu ceny są już wysokie, ponieważ odpada ryzyko nieprzekształcenia ziemi.

Grzegorz Kawecki