Gry fabularne uczą kreatywności

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2001-10-19 00:00

Zdenerwowany prezes banku oznajmia, że ukradziono kody do kont klientów. Jest jednak ślad, który może doprowadzić do włamywaczy — to nie pierwsze sekwencje gangsterskiego filmu, ale początek gry fabularnej, której uczestnicy będą przemierzać miasto w poszukiwaniu „utraconych kodów”.

Wyjazdy surwiwalowe przez kilka ostatnich lat były jedną z najmodniejszych form imprez integracyjnych. Pracownicy chętnie wyjeżdżali w plener, by wspólnie przeżyć przygodę taplając się w błocie, chodząc po drzewach czy grając w paintball. Jednak specjaliści zajmujący się organizacją tego typu imprez dostrzegli również zalety aglomeracji miejskiej.

— Miasto można traktować jako swoistą dżunglę. Poruszanie w niej nie jest może zbyt trudne dla przeciętnego mieszczucha zaopatrzonego w portfel, dokumenty, bilet miesięczny i dobrą znajomość terenu. Ale wyobraźmy sobie, że znajdziemy się bez tych akcesoriów w obcym, nieznanym nam mieście — zauważa Cezary Wilemajtys, prezes Haxel Consulting.

Dodaje, że takie miejskie „obozy przetrwania” już od kilku lat organizowane są na Zachodzie. Jedna z francuskich firm z branży incentive proponuje swoim klientom spędzenie kilku dni pod paryskimi mostami w przebraniu kloszardów. Muszą oni zdobyć pożywienie, miejsce na nocleg, no i wyjść z tego w miarę cało. Oczywiście stosuje się dyskretny monitoring uczestników takiej zabawy, tak by nikomu nie stało się nic złego.

Te ekstremalne imprezy są w naszym kraju jeszcze mało znane. W „miejskiej dżungli” urządza się łagodnejsze — ale podobno znacznie bardziej ekscytujące — imprezy surwiwalowe. Są to tak zwane gry fabularne, gdzie uczestników przygotowuje się do akcji rodem z filmu przygodowego.

— Zwykły surwiwal się już znudził. Korporacje coraz częściej poszukają bardziej oryginalnych propozycji — twierdzi Andrzej Zieliński z firmy Door Training.

Pomysł na gry fabularne wziął się ze scenariuszy filmów sensacyjnych.

— Najważniejszy jest tutaj scenariusz, który musi być przygotowany perfekcyjnie i dawać szansę na silne pobudzenie uczestników do działania — opowiada Cezary Wilemajtys.

Scenariusz taki oparty jest na temacie przewodnim. Może to być na przykład motyw gangsterski, wojenny, historyczny czy nawet oparty na rzeczywistości fantastycznej. Odpowiednia aranżacja i charakteryzacja oraz dobór miejsc mają pobudzić wyobraźnię uczestników, tak by całkowicie utożsamiali się z fabułą gry. W jej trakcie uczestnicy mogą na przykład zostać zaatakowani przez „gangsterów”, których po chwili pogoni „policja”. Przebieg zabawy zależy również od liczby uczestników. Można przygotować gry zarówno dla 20 jak i 200 osób.

Jednak w obu przypadkach scenariusz musi się znacznie różnić. W licznych grupach przebieg zabawy trzeba rozłożyć na kilka wyodrębnionych etapów, a to ma zasadniczy wpływ na scenariusz. Ważny jest także koszt przedsięwzięcia, czyli suma, jaką klient może przeznaczyć na taką imprezę. Perfekcyjnie przygotowana i przeprowadzona gra jest dość kosztowna.

— Ceny gier fabularnych wahają się od 15 tys. do 40 tys. zł — informuje Cezary Wilemajtys.

Miasto jest wykorzystywane w grze nie tylko jako bierny plener, w którym przebiega sama akcja. Środowisko to traktowane jest jako rzeczywistość dynamiczna. Przede wszystkim wykorzystuje się różnego rodzaju media miejskie do prowadzenia przebiegu gry. Uczestnicy zabawy mogą odczytywać wskazówki dla siebie ze specjalnie przygotowanych billboardów, ogłoszeń w prasie, radiu czy telewizji lokalnej.

Muszą oni na przykład dotrzeć w odpowiednim czasie do sklepu z telewizorami, aby obejrzeć nadawany w lokalnej telewizji komunikat, który ma im przekazać ważne informacje. Często takie wiadomości zdobywa równolegle kilka zespołów uczestników i dopiero ich końcowa współpraca doprowadza wszystkich do wyznaczonego celu.

— Może to być na przykład zadanie dotarcia w jakieś miejsce, oddalone o kilka kilometrów. Aby zdobyć pieniądze na transport, uczestnicy dostają kartę kredytową. Muszą jednak sami odnaleść do niej kod PIN. Z kolejnego źródła dowiadują się, że kod ten jest schowany w samochodzie zaparkowanym przed komisariatem policji, a jedyną możliwością dostania się do środka jest włamanie — opowiada Cezary Wilemajtys.

Tego typu gry stanowią nie tylko doskonałą zabawę dla uczestników. Ich celem jest także integracja zespołów pracowniczych.

— Klienci nie zdają sobie sprawy jakie dodatkowe cele szkoleniowe może spełniać gra fabularna. Jej scenariusze można modyfikować, tak by zawierały ćwiczenia na pobudzenie kreatywności czy polepszenie komunikacji — twierdzi Cezary Wilemajtys.

Zwykle takie gry nabierają charakteru treningów outdoorowych. Wpisuje się w nie konkretne działania szkoleniowe, ale opakowane w fabułę.

— Chociaż trzeba przyznać, że niektórzy klienci domagają się, pod płaszczykiem szkolenia, samych atrakcji i zabawy. Merytoryczne szkolenie nie zawsze zyskuje przewagę nad dobrą zabawą — mówi Andrzej Zieliński.

Firmy organizują także takie imprezy jako nagrodę dla swoich dobrych klientów.

— Nie wszystkich klientów wypada utytłać w błocie podczas klasycznego plenerowego surwiwalu. Gra w mieście może być równie ekscytującą, ale mniej wyczerpującą i dokuczliwą propozycją — zauważa Cezary Wilemajtys.

Grzegorz Zięba

[email protected] % (22)6116217