Szwedzki Vattenfall ma pomysł na zagospodarowanie nadwyżek gotówki w GZE. Chce, by dystrybutor energii sam kupił swoje akcje.
W lutym 2004 r. szwedzki Vattenfall, inwestor strategiczny w Górnośląskim Zakładzie Elektroenergetycznym (GZE), musi kupić od Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) kolejną transzę akcji gliwickiego dystrybutora energii. Łącznie w ciągu dwóch lat od prywatyzacji GZE Szwedzi zobowiązali się nabyć od MSP 287,5 tys. akcji za blisko 187 mln EUR (ponad 860 mln zł). Dotychczas kupili z tej puli tylko 25 tys. akcji. Resztę obejmą na początku roku.
W międzyczasie, zgodnie z umową prywatyzacyjną, inwestor podwyższył kapitał spółki o 250 tys. akcji, czyli o 165 mln EUR (ponad 760 mln zł). W efekcie GZE ma poważne nadwyżki gotówki, które znacznie przekraczają jego potrzeby inwestycyjne. Piotr Kołodziej, prezes dystrybutora z Gliwic, nie ujawnia, ile wynoszą, można się jednak domyślać, że kwota jest zbliżona do wpływów z podwyższenia kapitału. Według szefa GZE, pieniądze są lokowane w bezpiecznych instrumentach finansowych, m.in. w papierach emitowanych przez grupę Vattenfalla.
W tej sytuacji jest bardzo prawdopodobne, że zakup kolejnych akcji GZE od MSP Vattenfall sfinansuje pieniędzmi pożyczonymi od... GZE. Na tym się jednak nie skończy. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Szwedzi spróbują definitywnie pozbyć się nadpłynności w gliwickiej spółce, proponując MSP, aby to GZE odkupiło ostatni 25- -proc. pakiet własnych akcji, jaki pozostanie w rękach resortu po lutowej transakcji. Następnie dystrybutor umorzyłby je, niwelując finansowe skutki niepotrzebnego podwyższenia kapitału.
Vattenfall ma też pomysł na zagospodarowanie puli zobowiązań inwestycyjnych podjętych przy prywatyzacji GZE. Szwedzi zobowiązali się, że w ciągu 10 lat spółka zainwestuje niebotyczną sumę 2,8 mld zł. Połowę mogą stanowić inwestycje kapitałowe. Vattenfall liczył, że GZE zrealizuje zobowiązania, kupując kolejnych dystrybutorów, ale prywatyzacja tego sektora jest odwlekana.
Tymczasem szwedzki koncern ma szansę na zakup od MSP akcji innej spółki — Zespołu Elektrociepłowni w Łodzi. Jeśli wygra przetarg (jego konkurentem jest francuska Dalkia), będzie chciał odliczyć łódzkie zakupy od puli zobowiązań GZE. Nieoficjalnie wiadomo, że zwrócił się już w tej sprawie do MSP. Transakcja może opiewać na 0,7-1 mld zł.



