Czytasz dzięki

Hazard ruszył w Sejmie

opublikowano: 13-09-2016, 22:00

Posłowie zajęli się dużą nowelizacją ustawy hazardowej. Opozycja nie chce monopolu Totalizatora Sportowego, w branży huczy.

Dodatkowe setki milionów w budżecie, odcięcie bukmacherów niepłacących podatków w Polsce od tutejszych klientów i potężny państwowy monopolista, rozdający karty w branży — takie są główne założenia dużej nowelizacji ustawy hazardowej, nad którą we wtorek zaczął pracować Sejm. Gruntownie zmienione mają zostać przepisy przyjęte w 2009 r. w cieniu tzw. afery hazardowej, które przez lata krytykowała branża, politycy z różnych obozów i przedstawiciele świata sportu. — To gruntowna nowelizacja ustawy z 2009 r., wprowadzająca szczególnie potrzebne zmiany. Dwa główne cele to najwyższy poziom ochrony graczy i walka z szarą strefą, szczególnie w zakresie gier na automatach i zakładów wzajemnych w internecie — mówi Wiesław Janczyk, wiceminister finansów.

PIENIĄDZE NA BOKU:
PIENIĄDZE NA BOKU:
Wiesław Janczyk, wiceminister finansów, przekonuje, że nowelizacja ustawy hazardowej ma lepiej chronić graczy przez uzależnieniami, m.in. dzięki kontroli ze strony monopolu państwowego. Jednak gra toczy się też o dużą stawkę — zmiany mogą przynieść budżetowi dodatkowe 1,5 mld zł rocznie.
ARC

Zakład o pieniądze

Zmiany w ustawie dotyczą przede wszystkim rynku automatów do gier (tzw. jednorękich bandytów) i zakładów wzajemnychw internecie. W tej pierwszej branży państwowy monopolista ma przejąć kontrolę nad automatami, ustawianymi poza kasynami. W tej drugiej potężne firmy bukmacherskie, które zarejestrowane są poza granicami Polski, mają być blokowane. Choć resort finansów podkreśla, że przepisy nie są nowelizowane po to, by podnieść wpływy budżetowe, pieniędzy w państwowej kiesie ma być więcej.

— To jedynie skutek uboczny, ale przewidujemy, że w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów wpływy będą wyższe o 729 mln zł, a docelowo o ponad 1,5 mld zł rocznie. Dziś bez tych zmian roczne wpływy hazardowe to około 1,3 mld zł — mówi Wiesław Janczyk.

Wątpliwości posłów wzbudza m.in. to, w jaki sposób sfinansowane będzie wejście państwowego monopolisty (chodzi o Totalizator Sportowy, choć resort finansów nie chce używać jego nazwy) na rynek automatów. — Nowelizuje się bardzo niefortunne przepisy, ale monopol nie jest dobrym rozwiązaniem. Ustawienie docelowej liczby jednorękich bandytów — czyli jednej sztuki na tysiąc mieszkańców — to koszt rzędu 1,8 mld zł. Kto to sfinansuje? W jaki sposób? Te pieniądze mogą być wyrzucone w błoto, bo wygrane w szarej strefie zawsze będą bardziej atrakcyjne dla graczy— mówi Rafał Wójcikowski z Kukiz ’15. Wiesław Janczyk uspokaja, że obawy o państwowe inwestycje w jednorękich bandytów są zdecydowanie na wyrost.

— Monopolista będzie mógł sam zdecydować, czy kupi maszyny, czy weźmie je w leasing, to wszystko można jeszcze określić w toku dyskusji. W długim terminie warto uregulować ten sektor i wprowadzić na nim monopol, jaki działa np. w państwach skandynawskich — mówi wiceminister finansów.

Kolejka krytyków

Forsowane przez rząd zmiany mocno krytykuje Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych, zrzeszająca m.in. operatorów jednorękich bandytów. Izba przekazała już Komisji Europejskiej — w której trwa procedura notyfikacyjna nowelizacji — stanowisko, kwestionujące wprowadzenie monopolu. „Brak skuteczności monopolu państwa w ochronie graczy potwierdzają doświadczenia innych państw europejskich. Mimo przyjęcia modelu monopolu w Szwecji czy Norwegii poziom uzależnienia pozostaje tam wysoki. Tylko w ostatnich latach państwa, takie jak Hiszpania, Włochy, Dania, zrezygnowały z monopolu rynku automatów do gier i przeszły na system licencji. Państwa te są przykładami, że liberalizacja rynku gier hazardowych nie musi prowadzić do podniesienia poziomu uzależnienia od hazardu w społeczeństwie” — głosi stanowisko izby. Przeciwna zmianom w takim kształcie jest też EGBA, organizacja zrzeszająca największych zagranicznych bukmacherów, na której zlecenie firma konsultingowa Roland Berger przygotowała właśnie raport, analizujący różne scenariusze dla branży. Wyliczono w nim, że blokowanie stron i płatności na rzecz

zagranicznych operatorów co prawda nieco ograniczy szarą strefę i zwiększy przychody budżetowe, ale efekt ten byłby znacznie większy, gdyby zmieniono strukturę opodatkowania, zachęcając tym samym bukmacherów do rejestracji w Polsce. Dwa lata temu ta sama firma konsultingowa w raporcie przygotowanym na zlecenie zarejestrowanych w Polsce bukmacherów przekonywała, że największe korzyści budżetowe przyniosłoby jednoczesne wprowadzenie blokad dla zagranicznych firm i rozszerzenie katalogu legalnych gier.

OKIEM NARODÓW ZJEDNOCZONYCH
Polska przegrywa z mafią hazardową

KAMIL WYSZKOWSKI, dyrektor generalny Inicjatywa Sekretarza Generalnego ONZ Global Compact w Polsce

Jak do tego doszło, że szara strefa rozwija się ze spektakularnym sukcesem w branży hazardowej? Po pierwsze, legalni operatorzy w starciu z nieposiadającymi zezwolenia, najczęściej operującymi zza granicy, nie mają szans na podjęcie uczciwej konkurencji. Po drugie, legalni operatorzy przegrywają na starcie przez wymagane prawem stawki podatkowe. Po trzecie, legalnie działające podmioty mają ustawowy zakaz reklamy swojej działalności. Ile tracimy co roku? Jeśli cały rynek jest wart 5,3 mld zł, to podatek nieodprowadzony przez nielegalne podmioty wynosi nie mniej niż 552 mln zł rocznie. Zwyczajnie przegrywamy walkę z mafią hazardową na całej linii. Ustalono dane 24 tys. osób, które w okresie od 2011 r. do pierwszej połowy 2014 r. na terenie Polski brały udział w zagranicznych grach hazardowych. Wszczęto 1750 postępowań, do sądów skierowano 24 akty oskarżenia i wydano jedynie 4 wyroki skazujące. To świadczy o tym, jak głęboki jest kryzys wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania w obszarze ściągania przestępstw gospodarczych w ramach branży hazardowej.

Czytaj więcej na Dyskusja.biz

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane