Hazard skryty za walutami

DTK
06-09-2012, 00:00

Automatami foreksowymi zajmuje się były szef firmy hazardowej, oskarżony o pranie brudnych pieniędzy.

Część wycofywanych z rynku automatów o niskich wygranych (AoNW) zastępowana jest przez łudząco podobne maszyny, rzekomo umożliwiające już nie hazard, lecz inwestycje online na rynku walutowym — ujawniliśmy ponad dwa miesiące temu.

Dziś wiemy, że jednym z największych dilerów takich „kiosków internetowych” jest firma, której udziałowcem jest Marcin G., były prezes jednego z operatorów AoNW, oskarżony o urządzanie nielegalnego hazardu i pranie brudnych pieniędzy.

Kioski za automaty

Wprowadzone po tzw. aferze hazardowej prawo zakłada, że do końca 2015 r. z rynku znikną wszystkie AoNW. Z 55 tys. maszyn zostało około 12 tys. Delegalizacja jednorękich bandytów nie przebiega jednak bezproblemowo. Często zastępują je tzw. kioski internetowe, umożliwiające nielegalny hazard w sieci.

Od początku 2010 r. Służba Celna skonfiskowała około tysiąca takich urządzeń, a Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie rozpracowała już dwa gangi zajmujące się procederem. Każdy dysponował w kraju kilkuset maszynami i zarobił, jak szacują śledczy, co najmniej po kilkanaście milionów złotych.

W czerwcu napisaliśmy, że najnowszym sposobem na obchodzenieustawy hazardowej są kioski internetowe, umożliwiające inwestowanie na rynku forex w krótkoterminowe (jednosekundowe) opcje walutowe za pomocą „platformy inwestycyjnej”, wyglądającej identycznie jak gry na automatach (z charakterystycznymi wisienkami, siódemkami itp.). Jedną z firm wprowadzających na rynek takie urządzenia jest Money Transfer Kiosk (MTK) z Solca Kujawskiego.

Adam Gramowski, jej właściciel, zapewnia, że symbole hazardowe służą jedynie „wizualizacji” instrumentów pochodnych. Celnicy w to nie wierzą — mówią o „pozornym” inwestowaniu i podejrzewają nielegalny hazard. Szczególnie że w kioskach MTK można grać na foreksie także w weekend, kiedy ten rynek… zamiera.

Owocna współpraca

Nowe ustalenia „PB” sprawiają, że wątpliwości jest jeszcze więcej. Okazuje się, że największym dilerem maszyn MTK (co potwierdził Adam Gramowski) jest założona w lutym 2012 r. warszawska firma Brokers, której udziałowcem jest bardzo dobrze znany w branży hazardowej Marcin G. W przeszłości zasiadał w Komisji Rewizyjnej Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych, zrzeszającej operatorów AoNW.

A w latach 2002-06 był prezesem i wiceprezesem Fortuny, firmy, która przed rewolucją hazardową z 2009 r. była liderem rynku jednorękich bandytów. To właśnie tego okresu dotyczy proces przed Sądem Okręgowym w Elblągu, w którym Marcin G. jest oskarżony o organizowanie nielegalnych gier na automatach i pranie pieniędzy przy zakupie przez Fortunę nieruchomości.

Marcin G. zapewnia, że automaty foreksowe to nie hazard, a firma Brokers zajmuje się tylko wydzierżawianiem i dalszym poddzierżawianiem powierzchni pod wstawiane maszyny. Na pytanie o to, czy wciąż działa w branży hazardowej, nie chciał odpowiedzieć. Podobnie jak na dotyczące oskarżeń kierowanych pod jego adresem przez prokuraturę.

— Sprawa jest w toku. Będę mógł się do niej odnieść po wyroku. Wierzę, że to, co robiłem, robię i będę robił, było, jest i będzie zgodne z prawem — mówi Marcin G. Adam Gramowski, właściciel MTK, dodaje, że ze współpracy z Marcinem G. jest bardzo zadowolony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DTK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Hazard skryty za walutami