Helikopter Ben i rynek pracy

Przemysław Kwiecień
31-08-2010, 00:00

Gdy Ben Bernanke osiem lat temu nawiązywał do hipotezy Miltona Friedmana, iż do walki z deflacją Fed mógłby użyć helikoptera z pieniędzmi, nie przypuszczał zapewne, iż sam będzie siedział za sterami tej maszyny. Choć Fed "zrzuca" dolary na amerykańską gospodarkę już pełne dwa lata, inwestorzy ciągle domagają się częstszych lotów i większych ładunków. Wnioski piątkowego wystąpienia Bernanke w Jackson Hole potwierdzają, iż Fed jest gotów latać tak wysoko i tak długo, aż będzie oczywiste, że zapewni amerykańskiej gospodarce odpowiednią inflację i zapewne jednocześnie słabego dolara.

Rynki akcji zareagowały pozytywnie na wystąpienie szefa Fed, ale należy zadać sobie pytanie o możliwości wzrostów z tego tytułu. Oczekiwania co do ekspansywności polityki Fed są już w tym momencie tak daleko posunięte, że nawet poniedziałkowe posunięcie Banku Japonii nie było w stanie doprowadzić do trwałego osłabienia jena względem dolara. Innymi słowy, Fed nie bardzo jest już w stanie pomóc rynkom akcji, jeśli dane z USA nadal będą rozczarowywały.

A tych będzie w bieżącym tygodniu bardzo dużo. Kluczowe będą oczywiście publikowane w piątek dane o zatrudnieniu, gdzie ze względu na wpływ spisu powszechnego nadal kluczowa będzie zmiana zatrudnienia w sektorze prywatnym. Ostatnie trzy miesiące przyniosły średni wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym na poziomie 50 tys. Już w tym tempie odbudowywanie utraconych podczas recesji miejsc pracy zajęłoby kilkanaście lat. W tym czasie średnia tygodniowa liczba nowych bezrobotnych wynosiła 462 tys. W sierpniu póki co jest to 488 tys., a rynek zakłada wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym na poziomie 30 tys., co wydaje się w tym kontekście optymistyczne. Rynek spodziewa się także czwartego z rzędu spadku indeksu ISM i prognozy te uzasadnione są choćby silnym spadkiem regionalnego indeksu z Filadelfii. Dziś natomiast czeka nas publikacja najważniejszego amerykańskiego indeksu nastrojów konsumentów Conference Board. W jednej kwestii wypada się z Benem Bernanke zgodzić — powtórka z 2008 roku raczej nam nie grozi, ale to nie oznacza jeszcze, że na rynku dominował będzie wyłącznie optymizm.

Przemysław Kwiecień

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Helikopter Ben i rynek pracy