Henryka Bochniarz o sprawie WGI

  • Emil Górecki
opublikowano: 12-06-2014, 06:00

Na posiedzeniu w sprawie przeciwko członkom zarządu Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI) zeznawać miało pięć osób. Wśród nich Henryka Bochniarz, szefowa Konfederacji Lewiatan.

"PB" jako jedyna redakcja od początku relacjonuje proces WGI. Zobacz wszystkie teksty na ten temat >>

Zobacz więcej

Henryka Bochniarz (fot. Puls Biznesu, WM)

Z pięciorga wezwanych świadków stawiła się tylko pani prezydent Bochniarz. Oskarżeni nie spodziewają się, że jej zeznania będą miały przełomowe znaczenie dla sprawy, bo mimo nieobecności żadnego z adwokatów czy pełnomocników, zgadzają się na prowadzenie rozprawy. Na sali nie ma też przedstawiciela KNF.

Henryka Bochniarz, ekonomistka:

Nie miałam żadnych kontaktów z firmą WGI ani z oskarżonymi. Wiem o sprawie tylko z postępowania sądowego, poza tym faktem nic.

Sędzia czyta zeznania z postępowania przygotowawczego.:

Wejście do rady WGI TFI zaproponował jej Richard Mbewe w 2004 r. Propozycję złożył podczas programu telewizyjnego. Przedstawił skład rady i skrótowo jej działalność. Nikt nie przedstawiał Henryce Bochniarz  żadnej strategii TFI. Rada nadzorcza była bytem formalnym, bo spółka nie podjęła działalności. Szczegóły miały być przedstawione radzie nadzorczej po uzyskaniu licencji TFI. Posiedzenia rady odbywały się maksymalnie dwa razy do roku, członkowie dostawali wówczas informacje, że spółka czeka na licencję. Wynagrodzenie wynosiło około 1 tys. USD za posiedzenie. Henryka Bochniarz zaznacza, że nie miała żadnych postaw, aby podejrzewać WGI o jakiekolwiek nieprawidłowości i żaden z pozostałych członków rady nadzorczej o takich wątpliwościach nie wspominał. 

Pełnomocnik poszkodowanych:

Czy długość trwania postępowania o przyznanie licencji nie powodowały obaw członków rady nadzorczej?

- Nie wiem, jak długo to powinno trwać, podczas posiedzeń rady zadawano pytania, ale odpowiedzi były takie, że nadal czekamy.

Kto z zarządu WGI TFI uczestniczył w posiedzeniach?

- Zwykle pani prezes, która odpowiadała nam na pytania o długość przyznawania licencji.

Czy udzielała pani zgody na wykorzystywanie pani nazwiska w materiałach reklamowych, marketingowych WGI DM, czu prezentowała pani ofertę WGI w mediach, na konferencjach etc.?

- Nie udzielałam takich informacji, nie udzieliłam zgody na wykorzystywanie mojego nazwiska do prowadzenia marketingu WGI i mam nadzieję, że nie wykorzystywano w tym celu mojego nazwiska.

Po sześciu minutach przesłuchania Henryka Bochniarz była wolna.

Richard Mbewe nadesłał do sądu oświadczenie, z którego wynika, że od 2012 r. przebywa za granicą i nie jest w stanie przyjechać na rozprawę. Prosi o wyznaczenie innego sposobu przesłuchania. Pismo jednak zostało nadesłane z miejsca zamieszkania żony Richarda Mbewe pod Warszawą. Pełnomocniczka poszkodowanych wnosi więc o zobowiązanie żony świadka do wskazania adresu za granicą, pod którym Richard Mbewe przebywa, z uwagi na istotną rolę, jaką odgrywa w sprawie. Pełnomocnicy wskazują, że niewskazanie, w jakim kraju przebywa, jest lekceważące.

Na koniec sąd wyznacza termin dla świadka Ewy S. na 3 lipca i nakłada na nią karę porządkową w kwocie 1 tys. zł za nieusprawiedliwione stawiennictwo, gdyż została prawidłowo powiadomiona o terminie, wezwanie odebrała osobiście 3 kwietnia i nie złożyła żadnego usprawiedliwienia. Pozostali świadkowie z dziś również na 3 lipca.

 

Henryka Bochniarz od 2004 do połowy 2006 r. zasiadała w radzie nadzorczej WGI TFI – spółki-córki WGI, której konstrukcja miała umożliwić inwestowanie z amerykańskim domem maklerskim Wachovia poza Polską, ale w zgodzie z wymaganiami Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG). We wrześniu 2013 r., kiedy ruszył proces szefów WGI, Henryka Bochniarz przesłała do mediów e-mail z przypomnieniem, że zasiadała w organach spółki, której akt oskarżenia nie dotyczy i która nawet nie rozpoczęła działalności, i dlatego jej samej nie można łączyć z tzw. „aferą WGI”. Ma rację, bo WGI TFI dopiero miało przejąć działalność domu maklerskiego. Według oskarżonych, nie udało się dlatego, że licencji na TFI nie udzieliła KPWiG, uzależniając to od wcześniejszego zlikwidowania dotychczasowego modelu. Nie byłoby więc okresu przejściowego.

Faktem jest jednak – co podkreślali poszkodowani w czasie przesłuchań Tomasza Szapiry, Bohdana Wyżnikiewicza, Witolda Orłowskiego czy Dariusza Rosatiego - że znane twarze były magnesem na klientów, silnie wykorzystywanym w marketingu grupy. Henryka Bochniarz brała udział m.in. w konferencjach organizowanych przez WGI. Nota bene konferencje te były organizowane także pod patronatem szefowej Komitetu Integracji Europejskiej Danuty Huebner. W kwietniu zeszłego roku akcjonariusz TPSA zapytał spółkę, dlaczego Henryka Bochniarz nie podała w swoim życiorysie informacji o zasiadaniu w radzie nadzorczej WGI TFI. „Wymogi przepisów dotyczące przebiegu kariery zawodowej odnoszą się jedynie do istotnych zajmowanych wcześniej stanowisk a nie wszystkich miejsc, gdzie wcześniej pracował kandydat” – odpowiedział wówczas Maciej Witucki, prezes TPSA.

Maciej S., Łukasz K. oraz Andrzej S. są oskarżeni o wyrządzenie 1,2 tys. klientów WGI szkody w wielkim rozmiarze, którą akt oskarżenia określa jako 248 mln zł. Proces toczy się od września 2013 r., sędzia zaplanowała już terminy rozpraw do końca roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

WGI , Tfi , Rada

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Henryka Bochniarz o sprawie WGI