Herbata idzie na wojnę z kawą

MZAT
opublikowano: 2011-10-04 00:00

W piciu herbaty Polacy niemal nie mają sobie równych. Chce na tym zarobić Dilmah.

T-bar — tak nazywać się będą polskie herbaciarnie, otwierane pod szyldem potęgi herbacianej ze Sri Lanki, Dilmah. Pierwsza taka placówka ruszyła w Warszawie i ma stanowić konkurencję dla coraz prężniejszych sieci kawiarni.

— Chcemy odkryć przed Polakami — i Europejczykami — nowy świat herbaty. Od lat na kontynencie pije się jej bardzodużo, ale raczej w domowym zaciszu i nie rozróżniając rodzajów napoju. Herbaciana tradycja jest bardzo silna w krajach anglojęzycznych i warto zaszczepić ją także tu — mówi Merrill Fernando, założyciel i prezes Dilmah.

W piciu herbaty Polacy są jednym ze światowych liderów — z badań TGI MillwardBrown SMG/KRC wynika, że 90 proc. Polaków pije herbatę ekspresową, a co drugi robi to 2-3 razy dziennie.

W Europie pod względem spożycia herbaty na głowę mieszkańca wyprzedzają nas tylko Brytyjczycy, Turcy, Irlandczycy i Rosjanie. Merrill Fernando zapewnia, że jego firma jest cały czas „małym przedsięwzięciem rodzinnym” na rynku zdominowanym przez globalne koncerny.

Liczby jednak temu przeczą — według danych Euromonitora Dilmah jest 7. producentem herbaty na świecie. W Polsce ma około 6 proc. rynku herbat ekspresowych i niecałe 10 proc. — herbat sypkich. — Zmieniliśmy rynek herbaty, bo mamy pełną kontrolę nad produktem od pól uprawnych do półek sklepowych.

Nasza herbata nie jest tania, ale za jakość się płaci — mówi Merrill Fernando. Tomasz Witomski, prezes Gourment Foods, polskiego dystrybutora Dilmah, współpracę z rodziną Fernando rozpoczął 20 lat temu, dowożąc herbatę do sklepów prywatnym samochodem. Teraz szykuje się do podboju polskiego rynku gastronomicznego. Już raz — na mniejszą skalę — próbował.

— Dwa lata temu podjęliśmy pierwszą próbę otwarcia herbaciarni w Teatrze Montownia. Projekt — z przyczyn niezależnych — upadł, ale dziś jesteśmygotowi do walki o rynek. Chcemy otwierać t-bary w kolejnych miastach, ale to potrwa — mówi Tomasz Witomski. Jak dodaje, herbaciarnie mają pełnić przede wszystkim rolę edukacyjną i przeciwstawiać się panowaniu kawy.

Być może też pomogą w walce ze zmniejszającym się rynkiem herbaty — według badań Nielsena od sierpnia 2010 r. do lipca tego roku sprzedaż herbaty nierozpuszczalnej pod względem ilościowym spadła w Polsce o 6,8 proc. Rocznie w Polsce sprzedaje się ok. 30 tys. ton herbaty o wartości niespełna 1,4 mld zł.