Hipermarkety biją się z Sodexho

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 24-11-2008, 00:00

Zbliża się finał wielkiej wojny o bony towarowe. Hipermarkety wygrały pierwszą bitwę. Ciąg dalszy zależy od Lecha Kaczyńskiego.

Od podpisu

prezydenta zależy los

rynku wartego 2-3 mld zł

Zbliża się finał wielkiej wojny o bony towarowe. Hipermarkety wygrały pierwszą bitwę. Ciąg dalszy zależy od Lecha Kaczyńskiego.

Dawno już w branży handlowej nie było takich emocji jak w toczącym się właśnie sporze o rynek bonów towarowych, którego wartość szacowana jest na 2-3 mld zł rocznie. Uczestnicy tej rozgrywki, a więc z jednej strony wielkie sieci zrzeszone w Polskiej Organizacji Handlu, i Dystrybucji (POHiD), a z drugiej niezależni emitenci bonów z Sodexho Pass Polska na czele, wstrzymują oddech.

Uchwalona niedawno przez parlament nowelizacja ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, która ma zliberalizować rynek bonów, czeka już tylko na podpis prezydenta. Jeśli Lech Kaczyński ją podpisze, do gry o bony wkroczą sieci hipermarketów. Jeśli odrzuci, na rynku tym będą nadal rządzić emitenci nieposiadający własnych sklepów. Obie strony twardo przekonują, że racja leży po ich stronie.

Handel w natarciu

Nowelizacja polega na usunięciu zakazu oferowania bonów po cenie innej od ich wartości nominalnej, a więc np. z dyskontem. Lobbing wokół ustawy przeniesie się teraz z Sejmu i Senatu w okolice pałacu prezydenckiego. Już można przewidzieć argumenty obu walczących stron.

— Składając projekt zmiany ustawy, mieliśmy na celu usunięcie niekonstytucyjnego zapisu, wprowadzającego szereg negatywnych skutków gospodarczych. Ograniczenie możliwości konkurowania ceną na rynku bonów towarowych jest sprzeczne z zasadą swobody działalności gospodarczej i prawem unijnym. Nie służy ani konsumentowi, ani przedsiębiorcy — przekonuje Andrzej Faliński, dyrektor generalny POHiD.

Podkreśla, że zapropo- nowaną przez POHiD no- welizację popierają m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz PKPP Lewiatan.

Lobby hipermarketów chce zmienić układ sił na rynku bonów, na którym dominuje dziś firma Sodexho Pass Polska, kontrolująca — według POHiD — nie mniej niż 2/3 obrotów.

— Nie chodzi tylko o Sodexho. Chodzi o to, że rynek bonów jest obecnie zamknięty i zorganizowany przez czterech graczy, z Sodexho w roli głównej. Dzięki nowelizacji rynek się otworzy i stanie bardziej przejrzysty — wyjaśnia Andrzej Faliński.

Według POHiD, wprowadzenie konkurencji cenowej leży w interesie pracodawców, którzy będą mieli większy wybór bonów dla pracowników i korzystniejsze ceny ich zakupu. Pomoże też sieciom mniejszych sklepów, zwłaszcza tam, gdzie nie ma hipermarketów.

— Ta poprawka przywraca normalne warunki konkurencji. Pracodawca będzie mógł wybrać najlepszą ofertę, kierując się nie tylko terminem ważności bonów, ale też ich ceną. Dzięki temu na rynku będzie więcej emitentów. A zwiększona konkurencja służy konsumentom — mówi Renata Juszkiewicz, dyrektor przedstawicielstwa Grupy Metro w Polsce.

Sodexho broni się

Zupełnie inny pogląd prezentują niezależni emitenci bonów: Sodexho Pass, Accor, Bonus Systems, Wasza Żywieniowa, Subiekt.

— W uzasadnieniu do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji wymieniono nazwę firmy — Sodexho Pass Polska. To pierwsza tego typu sytuacja w polskim prawie. Co więcej, wymieniono w krzywdzącym dla nas kontekście. Nazwano nas monopolistą na rynku bonów, chociaż nie ma na to wiarygodnych danych— irytuje się Robert Lech, dyrektor generalny Sodexho Pass Polska.

Przekonuje, że obecna sytuacja prawna jest korzystna dla konsumentów, bo niezależni emitenci nie posiadają własnych placówek handlowych. Sprzedając bony, kierują klientów do różnych punktów handlowo-usługowych, w tym również hipermarketów, a sieci wielkopowierzchniowe — jako emitenci i akceptanci bonów — skierują konsumentów wyłącznie do swoich sklepów.

— POHiD szafuje określeniem monopolisty w stosunku do Sodexho Pass jako emitenta bonów, ale przemilcza zupełnie rynek akceptowania bonów, a właśnie tu jest sedno nowelizacji. W proponowanej zmianie ustawy nie chodzi tak naprawdę o sprzedaż bonów. Chodzi o rynek handlu detalicznego i zdobycie konsumenta indywidualnego. Z bonami niezależnych emitentów konsument może pójść tam, gdzie chce, a sklepy muszą o niego konkurować. Z bonem emitowanym i akceptowanym jedynie przez sieci — sprzedanym pracodawcy z rabatem — klient, czyli pracownik, musi pójść w jedno konkretne miejsce. Jaki wybór pozostanie zatem konsumentowi? — pyta szef Sodexho.

Niezależni emitenci uważają, że ustawa uderzy w drobny handel, który zarabia na akceptowaniu ich bonów.

— To dla niego zabraknie miejsca na rynku bonów, gdy rynek ten zostanie zdominowany przez hipermarkety — mówi Robert Lech.

kupony niezgody

Bony towarowe są popularnym prezentem wręczanym pracownikom np. przed świętami. Pracodawcy płacą zań pieniędzmi z funduszu socjalnego.

Od 2002 r. w polskim prawie obowiązuje przepis, który zakazuje oferowania bonów na zakup towarów i usług w cenie niższej (bądź wyższej) od ich nominalnej wartości. Nie mogąc konkurować na rynku ceną bonów (np. sprzedając je firmom z upustami), wielkie sieci handlowe praktycznie wycofały się z ich emitowania. Rynek zdominowali niezależni emitenci bonów, którzy konkurują między sobą nie ich ceną, lecz np. liczbą akceptujących je placówek.

Wiktor Szczepaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu