Historia lubi się powtarzać

Paweł Mazurkiewicz
opublikowano: 2005-10-04 00:00

Historia uznawana jest za dyscyplinę wiedzy o niskiej praktycznej przydatności. Ot, zabawa dla humanistów silących się na pisanie książek, których nikt nie czyta, albo kanwa do rozważań podstarzałych erudytów na rodzinnych spotkaniach.Ostatnie wybory parlamentarne dowodzą, że tak nie jest.

Przypomnijmy, że 24 czerwca 1976 r. premier Piotr Jaroszewicz ogłosił radykalną podwyżkę cen żywności. W założeniach reforma mogłaby być postrzegana jako sensowna, bo miała sprowadzać się do odejścia od absurdalnego dotowania przez państwo cen artykułów spożywczych. Robotnicy Ursusa i Radomia nie docenili jednak troski elit PZPR o socjalistyczną ekonomię. W proteście przeciw podwyżkom już następnego dnia wykoleili pociąg (Ursus) i podpalili komitet partii (Radom). W konsekwencji natychmiast wycofano się z podwyżek (stąd znany w latach 70. bon mot: „Gdyby nie Ursus i Radom, jadłbyś chleb z marmoladą”). Jak widać, proponowanie społeczeństwu podwyższenia cen żywności raczej nie zwiększa popularności.

Trzy dekady później Platforma Obywatelska zaproponowała w programie wyborczym, w ramach opodatkowania liniowego, swój wariant „3 razy 15”. Powodował on — podobnie jak propozycja ekipy Jaroszewicza — podwyższenie stawki VAT na żywność (z 7 do 15 proc.).

Porażka w wyborach dowodzi, że choć minęło niemal 30 lat, polskie społeczeństwo nadal panicznie obawia się jakichkolwiek prób wpływania przez polityków na ceny żywności — nawet jeżeli podwyżka opodatkowania cen żywności połączona byłaby ze znaczną obniżką cen towarów przemysłowych (co byłoby z kolei wynikiem obniżenia VAT np. na samochody z 22 do 15 proc.). Nie może to dziwić — przeciętna polska rodzina przeznacza kilkadziesiąt procent swoich dochodów na żywność. Biorąc pod uwagę te obawy wyborców, w przewidywalnej przyszłości najprawdopodobniej nie staniemy się drugim obok Słowacji krajem w UE, w którym obowiązuje jednolita stawka VAT.

Paweł Mazurkiewicz, MDDP

Możesz zainteresować się również: