Hotelarze liczą zyski z EURO 2012

Emil Górecki
opublikowano: 2012-07-04 00:00

Mistrzostwa nie sprawiły, że gości przybyło. Ale hotelarze zacierają ręce, bo zostawili więcej pieniędzy.

W czasie EURO 2012 do Polski przyjechało ok. 600 tys. kibiców ze 110 krajów. Zostawili u nas 900 mln zł — więcej, niż się spodziewaliśmy. Sporo z tego w hotelach. Od pierwszego do ostatniego gwizdka na Stadionie Narodowym poziom wynajęcia pokojów w 120 badanych hotelach w Polsce wzrósł nieznacznie w porównaniu z czerwcem 2011 r. i wyniósł 70,4 proc. Znacząco natomiast, o 122 proc., do 430 zł, wzrosły przychody z pokoju. Ceny poszły ostro w górę — średnio za noc trzeba było zapłacić 611 zł — aż o 331 zł więcej niż przed rokiem.

— To jest sukces, nawet jeśli niektóre hotele notowały spadki obłożenia. Pozytywne wrażenie, jakie Polska zrobiła na kibicach, będzie owocowało w dłuższym czasie — uważa Konstanze Auernheimer, autorka badań i szefowa działu analiz STR Global.

Dobry klient to VIP

Najłatwiej o gości miały te hotele, w których nocowały VIP-y oraz ich służby wsparcia. To szczęście miały hotele sieci Starwood: Bristol i Westin w Warszawie oraz Sheratony w Warszawie, Krakowie i Sopocie gościły reprezentantów Rosji, sponsorów imprezy, UEFA, Holandii i Irlandii.

— Obłożenie było na podobnym poziomie jak w czerwcu 2011 r., w dniach meczowych wynosiło 100 proc. Jednak stawki za pokój były wyższe, więc EURO 2012 przyniosło nam wyższe zyski, niż oczekiwaliśmy — mówi Thomas Schoen, dyrektor generalny sieci Starwood w Polsce.

Hotele sieci Best Western na najbogatszych kibiców się nie nastawiały, ale ich menedżerowie i tak są zadowoleni.

— Średnie obłożenie w Warszawie wynosiło 70 proc., przekroczyliśmy założenia budżetowe. We Wrocławiu w dni meczowe zajęte mieliśmy wszystkie pokoje, a poza nimi — większość. Po przyznaniu Polsce imprezy spodziewaliśmy się większego obłożenia, ale udało się nam wypełnić plany — mówi Gheorghe Cristescu, dyrektor sprzedaży Best Western na Polskę.

Spędzenie jednej z czerwcowych nocy w którymś z czterech hoteli Best Western w Polsce kosztowało około dwa razy więcej niż w czerwcu 2011 r.

— To był sukces dla hotelarzy, nie tyle pod względem przychodów, ile doświadczenia. Mimo spekulacji ceny noclegów nie skoczyły ponad granice rozsądku, a to sygnał pewnej dojrzałości. Po zakończeniu imprezy nie spotkałem żadnego hotelarza, który byłby rozczarowany — mówi Alex Kloszewski, szef działu hotelowego Colliers International.

Lepiej w sieci

Trzy hotele pod marką Best Western należą do polskiej spółki PUHiT. Ma jeszcze sześć obiektów, którymi zarządza sama.

— Jednak najlepsze wyniki pokazały hotele trzygwiazdkowe, które należą do rodziny Best Western. Goście hoteli najtańszych, budżetowych zostawali u nas zbyt krótko — mówi Andrzej Wójcik, wiceprezes PUHiT.

Co ciekawe, średnie obłożenie hoteli tej sieci w Warszawie i Krakowie było o 12 proc. niższe niż w czerwcu 2011 r. Spółka jednak nie straciła: w Krakowie zarobiła o 20 proc. więcej, a w Warszawie o ponad 70 proc. więcej niż przed rokiem. — Do Polski przyjechało nieco mniej kibiców, niż wstępnie planowaliśmy, a popyt ze strony biznesu czy zwyczajnej turystyki spadł prawie do zera. Jednak już widać dużą liczbę rezerwacji z zagranicy na kolejne miesiące — mówi Andrzej Wójcik.

Według szacunków Polskiej Organizacji Turystycznej, w tym roku Polskę może odwiedzić ok. 13,9 mln turystów — ok. 600 tys. więcej niż przed rokiem. — Przez trzy tygodnie byliśmy na ekranach telewizorów na całym świecie, opinie za granicą były pozytywne. To największy sukces, który będzie w przyszłości procentował powracającymi do nas turystami — uważa Alex Kloszewski.