Hotele wychodzą z zawieruchy

Wojna cenowa w branży wygasa, a inwestycje się rozkręcają. Dla Orbisu to zwiastun poprawy wyników

W hotelach zawsze znajdzie się sposób na poprawę nastroju. Po latach wstrząsów w polskiej branży i przyspieszonych — a często przesadzonych — inwestycji na piłkarskie EURO 2012, sytuacja się normuje, a zarządzający hotelami menedżerowie po niezłym początku roku są w dobrych humorach. — Zanosi się na to, że będzie to pierwszy od kilku lat „zwyczajny” rok w branży — taki, w którym rynek będzie stabilny, a na wyniki nie będą wpływać żadne większe wydarzenia jednorazowe — mówi Marcin Szewczykowski, dyrektor finansowy i członek zarządu największej na polskim rynku grupy Orbis.

POCHWAŁA NUDY: Marcin Szewczykowski, dyrektor finansowy i członek zarządu Orbisu, spodziewa się, że ten rok w branży hotelowej — w odróżnieniu od poprzednich — będzie pozbawiony nadzwyczajnych wydarzeń. To dobrze, bo dzięki temu uspokoi się rywalizacja cenowa między sieciami.
[FOT. ARC]
Zobacz więcej

POCHWAŁA NUDY: Marcin Szewczykowski, dyrektor finansowy i członek zarządu Orbisu, spodziewa się, że ten rok w branży hotelowej — w odróżnieniu od poprzednich — będzie pozbawiony nadzwyczajnych wydarzeń. To dobrze, bo dzięki temu uspokoi się rywalizacja cenowa między sieciami. [FOT. ARC]

Pochwała zwyczajności

Notowana na GPW spółka, której większościowym akcjonariuszem jest francuska grupa Accor, spodziewa się, że dzięki „zwyczajności” w tym roku uda się uzyskać lepsze wyniki niż w ubiegłym. Na razie w I kw. Orbis miał 128,5 mln zł przychodów, o 3 proc. więcej niż rok wcześniej.

— Mimo że pierwszy kwartał jest zwyczajowo najsłabszy i wszelkie trendy staramy się oceniać po półroczu, to już w pierwszych miesiącach roku zauważyliśmy pozytywną zmianę we wskaźnikach operacyjnych i finansowych — mówi Marcin Szewczykowski. To spora odmiana, bo przez pierwszą połowę ubiegłego roku branża dołowała — zwłaszcza w najtańszym segmencie, a sytuacja zaczęła się poprawiać dopiero w drugim półroczu, gdy wyniki podbiła organizowana w Warszawie konferencja klimatyczna.

— W pierwszej połowie 2013 r. duży wpływ na wyniki branży miała rywalizacjacenowa — najbardziej ucierpiał na niej segment ekonomiczny, ponieważ hotele wyższej klasy obniżały ceny swoich pokoi i wchodziły w poziom stawek hoteli z niższej kategorii. W tym roku, w „zdrowszym” otoczeniu gospodarczym, ceny pokoi wróciły do swoich typowych przedziałów i sytuacja jest bardziej unormowana — tłumaczy Marcin Szewczykowski.

Orbis podkreśla, że nie jest już — jak w latach PRL — spółką skupioną na obsłudze indywidualnych klientów i ruchu turystycznego. Priorytetem są teraz klienci biznesowi, których trudniej zdobyć i utrzymać.

— W branży mocno zmienia się teraz model pozyskiwania gości, coraz większą rolę odgrywa internet. Kanały on-line stanowią obecnie ponad 30 proc. naszych rezerwacji. Liczymy też na lojalność naszych klientów — wydaliśmy w Polsce już 330 tys. kart Le Club Accorhotels. Jest to jeden z największych programów lojalnościowych w kraju — mówi Marcin Szewczykowski.

Hotelowe pączkowanie

Orbis ma w sieci 62 hoteli w Polsce, a do tego 4 placówki w krajach bałtyckich. Coraz więcej z nich działa pod markami Accor, takimi jak Sofitel, Novotel, Mercure czy Ibis. Spółka sporo wydaje na remonty najstarszych z nich.

— Na inwestycje w tym roku wydamy 80-100 mln zł. Na podstawowe remonty i utrzymanie hoteli pójdzie około 30 mln zł, reszta dotyczyć będzie projektów modernizacyjnych — mówi Marcin Szewczykowski. Chodzi m.in. o warszawskie hotele Sofitel Victoria i Novotel Centrum, a także dużą rewitalizację hotelu Orbis Gdynia, który po jej zakończeniu ma zmienić szyld na jedną z francuskich marek. Do tego mogą dojść inwestycje w nowe projekty, których poziomu spółka na razie nie chce szacować.

— Najbardziej zaawansowany jest projekt dotyczący budowy nowego hotelu w Krakowie. Podpisaliśmy już warunkową umowę przedwstępną w sprawie zakupu działki, jednak z uwagi na konieczność sfinalizowania pozwoleń administracyjnych początek budowy to perspektywa przyszłego roku — mówi Marcin Szewczykowski.

Górka gotówki

Jego zdaniem, w Polsce jest dziś siedem miast, w których „bez wątpienia” warto rozwijać sieć hoteli.

— Priorytety to Warszawa, Kraków, Trójmiasto i Wrocław. Coraz bardziej interesującym rynkiem staje się też np. Szczecin, gdzie zauważamy wzrost aktywności biznesowej. Orbis ma we własnym portfelu kilka działek usytuowanych w obiecujących lokalizacjach, co także może wpłynąć na decyzje inwestycyjne — twierdzi Marcin Szewczykowski.

Realizacja programu inwestycyjnego nie oznacza, że Orbis przestanie dzielić się zyskiem z akcjonariuszami. W tym roku jego zarząd zarekomendował dywidendę na poziomie 1,50 zł za akcję — ma na nią pójść 69,1 mln zł, czyli więcej, niż wyniósł ubiegłoroczny jednostkowy czysty zysk (59,5 mln zł). Do kieszeni akcjonariuszy trafi połowa zarobku spółki w 2013 r. — reszta będzie pochodziła z dodatkowej „dywidendy specjalnej”, której poziom zarząd chce ustalać co roku, uwzględniając sytuację finansową i planowane inwestycje.

— Chcieliśmy, by dywidenda nie była niższa niż rok wcześniej. Oceniając nasze wyniki, poziom gotówki i biorąc pod uwagę zaangażowanie spółki w perspektywiczne projekty rozwojowe, możemy sobie pozwolić na wypłatę ponad 100 proc. wypracowanego w ubiegłym roku wyniku — mówi Marcin Szewczykowski.

Orbis jest niedoceniony

„Dwucyfrowe dyskonto w stosunku do grupy porównawczej oraz 21-procentowe dyskonto w stosunku do Accora nie jest uzasadnione, biorąc pod uwagę większą ekspozycję Orbisu na wzrost gospodarczy i wysoką stopę dywidendy” — tak Beata Szparaga z DI Investors rozpoczęła rekomendowanie kupna akcji Orbisu. Analityczka oczekuje w najbliższych dwóch latach wzrostu stawek hotelowych i RevPAR (czyli przychodu na pojedynczy pokój). „Mimo braku istotnych wydarzeń, które wpłynęłyby pozytywnie na wyniki branży, fundamenty polskiego rynku hotelarskiego będą się poprawiać dzięki przyspieszeniu wzrostu PKB” — ocenia Beata Szparaga. Cena docelowa akcji Orbisu to, zdaniem DI Investors, 52 zł — 28 proc. powyżej kursu z dnia wydania rekomendacji.

OKIEM EKSPERTA

To nie koniec walki

JANUSZ MITULSKI

partner w firmie doradczej Horwath HTL

Coraz większa popularyzacja i rosnące znaczenie OTA (systemy rezerwacyjne np. Booking, HRS itp.) oraz porównywarek cenowych (np. Kayak, Trivago) powodują, że spada lojalność klientów, a rośnie znaczenie ceny jako kryterium wyboru hotelu. Dlatego intensywna rywalizacja cenowa będzie trwać. Duży wpływ na to ma struktura narodowościowa gości w hotelach w Polsce — ok. 70 proc. krajowych, dużo bardziej wrażliwych na cenę od gości zagranicznych. Rosnący popyt na usługi noclegowe (w Warszawie, Krakowie i Gdańsku o ok. 10 proc. w 2013 r.) daje podstawy do bardziej optymistycznych prognoz co do wzrostu przychodów, które w największych miastach powinny skoczyć w tym roku o ok. 3-5 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Hotele wychodzą z zawieruchy