Hulająca waluta kusi odzieżówkę do powrotu

Magdalena Brzózka
opublikowano: 2009-02-18 00:00

Dystrybutorzy ubrań przeproszą się z polskimi szwalniami? Taki pomysł pojawił się w kilku zarządach polskich spółek.

Dystrybutorzy ubrań przeproszą się z polskimi szwalniami? Taki pomysł pojawił się w kilku zarządach polskich spółek.

Ostatnie lata w branży odzieżowej upłynęły pod znakiem wędrówek, głównie na Daleki Wschód, w poszukiwaniu tanich fabryk. Tym samym Polska, która do lat 90. uznawana była za włókienniczy raj, przestała nim być. Właściciele drobnych fabryk najpierw lamentowali, by następnie zbankrutować, a ci, którzy się utrzymali na rynku, po prostu mieli szczęście.

Historia się powtarza

Jednak życie jest pełne niespodzianek. W obliczu kryzysu i niekontrolowanych wahań walutowych odzieżowe firmy robią rzetelne rachunki sumienia i rozważają powrót do korzeni.

— Przez wahania walutowe produkcja na Dalekim Wschodzie przestaje się opłacać, część fabryk upadła, inne podwyższyły ceny. Po doliczeniu kosztów transportu może się okazać, że bardziej opłaca się produkować w kraju — mówi Piotr Kulawiński, prezes Redana.

Redan ma w Polsce bazę producentów, bo połowę asortymentu dyskontowej sieci Textilmarket i niewielki procent kolekcji sieci Top Secret i Troll kupuje w kraju.

— Jeśli dolar dalej będzie drożał, przeniesiemy produkcję do Polski — mówi Piotr Kulawiński.

Podobne myśli chodzą po głowie zarządzającym grupą Monnari, która 20 proc. ubrań kupuje od krajowych producentów, a resztę w krajach Dalekiego Wschodu.

— Liczymy dokładnie, co jest bardziej opłacalne. Momentem krytycznym będzie sytuacja, gdy euro pokona 6 zł, a dolar nadal będzie drożał. W takiej sytuacji, biorąc pod uwagę koszty transportu i cła, produkcja w Polsce będzie tańsza. Nasi dostawcy mają się dobrze, więc jeśli zdecydujemy się na większą skalę tworzyć ubrania w kraju, pozostanie tylko kwestia zwiększenia ich mocy — mówi Katarzyna Latek, wiceprezes Monnari.

Biznesowe dylematy

Sytuacja na rynku walutowym stwarza szansę dla branży w Polsce.

— Coraz częściej odzieżówka narzeka, że Azja zaczyna być za droga. To może być szansa dla polskiego przemysłu. Popularnymi i tanimi krajami w Europie są również Chorwacja i Macedonia — mówi Bogusław Słaby, prezes Polskiego Związku Pracodawców Prywatnych Producentów Odzieży i Tkanin Lewiatan.

Jednak nie wszyscy chcą postawić wszystko na jedną kartę.

— Nie można decyzji o przeniesieniu produkcji podejmować w momencie takich wahań walutowych, bo jeszcze wszystko może się zmienić. Na razie nie myślimy o przeniesieniu produkcji do Polski, choć im droższy dolar, tym ceny w Polsce są bardziej atrakcyjne. Jeżeli kurs dolara ustabilizowałby się na wysokim poziomie, a zdolności produkcyjne krajowych firm byłyby wystarczające, rozważylibyśmy powrót. Producenci w Polsce nie są jednak do tego przygotowani — mówi Grzegorz Koterwa, członek zarządu Artmana.

Magdalena Brzózka

[email protected] % 022-333-98-47