Wtorkową sesję inwestorzy zaczęli w zupełnie odmiennych nastrojach niż dzień wcześniej. Trudno dociec przyczyn tej zmiany, poza chęcią odreagowania poniedziałkowego spadku. Spekulacje wokół problemów Grecji nie ustają. Po zdementowaniu pogłosek o możliwości opuszczenia strefy euro i planach restrukturyzacji zadłużenia, pojawiły się kolejne, mówiące z jednej strony o zagrożeniu niespełnienia przez Grecję warunków niezbędnych do wypłaty kolejnej transzy pomocy finansowej, z drugiej zaś o możliwości zwiększenia jej o kolejne 60 mld euro w ciągu najbliższych dwóch lat.
Uznawany za powód poniedziałkowej zwyżki na Wall Street wzrost cen surowców we wtorek już nie działał. Ale indeksy szły w górę.
WIG20 rozpoczął dzień od zwyżki o prawie 0,4 proc., a do południa jej
skala szybko się zwiększała. W najlepszym momencie indeks dotarł do 2863
punktów, zyskując niemal 1 proc. Tego poziomu nie udało się jednak utrzymać.
Przez kolejnych kilka godzin wskaźnik poruszał się w bok przebywając w
przedziale 2855-2860 punktów.
Przed południem wśród blue chipów brylowały rosnące po 3 proc. papiery
KGHM i Kernela. Później jednak te zyski stopniały do 1,5-2 proc. Po ponad 2
proc. w górę szły akcje Cez i PZU. Przecenę kontynuowały walory PBG, które we
wtorek traciły 3 proc. O ponad 2 proc. spadał kurs papierów PKO. Choć zysk banku
w pierwszym kwartale wyniósł 871 mln zł i był o jedną piątą wyższy niż przed
rokiem, to jednak rozczarował analityków, którzy spodziewali się więcej.
Indeksy na głównych giełdach europejskich zyskiwały na otwarciu po
0,2-0,3 proc. Nastroje inwestorów systematycznie się poprawiały i bykom udało
się zatrzeć złe wrażenie po poniedziałkowych spadkach. Straty zostały w całości
zniwelowane. Wczesnym popołudniem CAC40 i DAX rosły po 1,5 proc., a londyński
FTSE szedł w górę o ponad 1 proc. Później optymizm nieco przygasł, ale
osłabienie było niewielkie. Mimo nieustającego zamieszania wokół problemów
Grecji, indeks w Atenach był liderem wzrostów. Zyskiwał niemal 2 proc., a
pretekstem była udana akcja półrocznych bonów skarbowych. Wśród nielicznych
spadkowiczów znalazły się parkiety w Bukareszcie, Moskwie i Stambule.
Handel na Wall Street zaczął się od wzrostu indeksów o 0,1-0,2 proc. Ta
skromna zwyżka ostudziła nieco zapał europejskich inwestorów. Byki za oceanem
próbowały wywalczyć nieco więcej, ale zdobywanie kolejnych punktów szło opornie.
Publikowane we wtorek dane makroekonomiczne nie miały wielkiej wagi i nie
spowodowały reakcji na parkietach. Ceny amerykańskiego importu wzrosły w
kwietniu o 2,2 proc., a eksportu o 1,1 proc. W obu przypadkach zwyżka była nieco
większa niż się spodziewano. Nieznacznie wyższa niż oczekiwano była dynamika
zapasów hurtowników. Wzrosły one w marcu o 1,1 proc.
WIG20 zyskał ostatecznie
1,19 proc., WIG wzrósł o 0,88 proc., a mWIG40 o 0,34 proc. sWIG80 stracił 0,18
proc. Obroty wyniosły 1,34 mld zł.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Roman Przasnyski, Open Finance